MENU
px

Poza konkursem – opowiadanie Hanny Bilińskiej – Stecyszyn

trans-2

„Trans” Joanny Lech. Jaka to poezja?

14 września 2016 Comments (0) Views: 1318 Czytam, Poezja

Zmęczona tęsknota – poezja Joanny Wicherkiewicz

Za chlebem

uczucie zardzewiało na emigracji

łzy i pot nie są dobre dla miłości

 

zmęczona tęsknota

już nie biega tak często światłowodem

decybele rozmów spadły

czas rozciąga się i kurczy

złośliwie

 

on schudł

okruchy przeszłości

nie sycą

 

marzenie o szczęściu

przytyło

na koncie

 

ona zaczeka

 

 

***

dokąd

kiedy morze musi być śródziemne

pomadka od chanel lub diora

botoks historię wymaże

 

dokąd

kiedy prawda uśpiona

manipulacja

segregacja

prasa historię opisze

 

dokąd

do boga który

za dobre wynagradza

za złe karze

 

czy

 

dokąd

 

 

***

nie bądźcie sobą idioci

śnijcie swój sen o wielkości

o berle i koronie

lecz blasku głupoty oszczędźcie

 

nie bądźcie sobą kłamcy

słowa płyną jak potoki

wodospadem teorie się leją

pomyślcie o prawdzie

która toczy syzyfowy kamień

 

nie bądźcie sobą mordercy czyszczyciele

bóg sam kosi zboża życia

snopy sięgają nieba

wystarczy

 

nie bądźcie sobą ślepcy

kretom pozostawcie

ciemne korytarze

znajdźcie własną drogę

 

nie bądźcie sobą głusi

pień też czasami ulega

staje się człowiekiem

 

 

***

mam dobre imię

niezmiennie

taki prezent na okoliczność urodzin

nie trzeba było

budować lub palić

mostów

 

 

***

nie rozumiem zabijania

nawet za cenę nadziei

i umierania nie rozumiem

w imię niejasnych wolności

 

ile jest zrozumienia

w młodzieńczej bucie

a ile pamięci dziecięcej zabawy

w chowanego

dwa ognie

wojnę

 

realny i zrozumiały

jest chłód grobów

w łzach bliskich

skąpany

 

historia boli

i

przerasta

 

 

***

często przechodzę obok pewnego domu

piękny i cichy

patrzy na mnie pustymi oczami okien

 

przed domem palenisko

łaknące radości ognia

huśtawka poruszana wiatrem

samotna

rower oparty o ramię domu

przygotowany na pierwszą wyprawę

od lat

 

czasami myślę że więzi

ich w tej wielkiej przestrzeni

w marmurze i klinkierze

 

 

fot. z archiwum autorki

fot. z archiwum autorki

Joanna Wicherkiewicz: urodzona w 1971 roku w Mławie. Lata dzieciństwa spędziła w Żurominie. Kolejny etap swojego życia związany był z Olsztynem. Aktualnie mieszka w malowniczym miasteczku Uniejowie znanym z gorących źródeł. Z wykształcenia jest nauczycielem. Liryka przyszła z nią na świat. Z prostych rymów przeszła w wiersz biały. Jest swoistym sposobem obmycia się z brudów tego świata, ucieczką i próbą naprawy.

Jej wiersze publikowane były w: „Angorze”, „Dzienniku Polskim”, „Tygodniku Ciechanowskim”, „Uniejowskich Stronach”, „W Uniejowie” oraz w czasopiśmie „Najlepsze z życia”. Ukazały się też w zbiorze opowiadań Moniki Sawickiej pt.: „Przed oczami” i almanachu „Mosty Słów”. Wydała tomik pt.: „Okruchy codzienności”, kolejny w przygotowaniu. Do rozpowszechniania swojej twórczości korzysta z poetyckich serwisów społecznościowych.

 „Wiersze Joanny trafiają do wszystkich – bez względu na wiek i płeć. To ważne, bo komu udać się może zmuszenie czytelnika do refleksji nad fundamentami naszego człowieczeństwa – przemijaniem, miłością, zazdrością, czy pięknem – jeżeli nie osobie z tym, wymykającym się opisowi talentem określanym, przynajmniej w przypadku poetów (i malarzy) mianem Bożej Iskry. Przy czym czytelnik Joanny Wicherkiewicz to czytelnik wymagający – być może bardziej, niż inni. Skoro czyta wiersze w Internecie, to znaczy, że jest młody, albo niemłody ale zapracowany i dużo czasu spędza w rzeczywistości raczej wirtualnej. Tam prościej jest pozbawić życia, prościej jest pochylić się nad miłostką i równie szybko o niej zapomnieć. Ale to przecież nie rzeczywistość wirtualna determinuje nasze życie, ale właśnie otaczający świat, którego Joanna swoją poezją, niczym tytanową tarczą, broni przed zbezczeszczeniem i pogardą.” – pisze o niej Aleksander Żywczyk.

 

 

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *