MENU
fot. z archiwum autora

Po kształcie liter – poezja Iwony Niedopytalskiej

fot. z archiwum autora

Bez zbędnego filtra – Nie Czesław, ale Miłosz – poezja.

26 czerwca 2017 Comments (0) Views: 124 Czytam, Opowiadania

Złodziej – opowiadanie Marcina Radwańskiego

people-861899_1920Nikodem jest znany w okolicy. Zawsze nieogolony, z kędzierzawymi włosami sterczącymi spod czapki, często też z podbitym okiem na zniszczonej alkoholem twarzy. Nigdy się nie uśmiecha, a jego nieodłącznym akcesorium, bez którego się nigdzie nie rusza, jest stary, dziecinny wózek. Całe dnie spędza na poszukiwaniu puszek w okolicznych śmietnikach, natomiast wieczorem raczy się tanim winem pod pobliskim warzywniaku. Codziennie smakuje mu tak samo. Chyba przez to codziennie ma też ten sam sen.

 

Jest późna wiosna. Na dworze robi się ciepło i przyjemnie. Budzi się w swojej kanciapie, przy magazynach  dworca PKP.  Właściwie to ożywia go do życia Burek, stary kundel, który liże mu twarz swoim wilgotnym językiem. Wstaje więc ociężale i powoli, wiedząc, że jak zwykle nie będzie miał co zjeść na śniadanie. Wyciąga puszkę z kawą, którą ma schowaną pod barłogiem i której zawartość jest dla niego bardzo cenna. Przyrządza napój, który pije nieśpiesznie, obmyślając trasę codziennej wędrówki.

Zazwyczaj na początek obchodzi okolicę dworca, ale odkąd pojawił się tam gruby Zdzisiek, rezygnuje z tej okolicy. Nie chce wchodzić mu w paradę, po niedawnym spotkaniu, które zakończyło się bójką. Nigdy nie był zapalczywy, mściwy, czy agresywny. Z reguły zawsze odpuszcza i daje sobie spokój, tak jak i teraz.

Idzie więc pogwizdując sobie po drodze, w kierunku wieżowców na ulicy Lisiej. Budynki są duże, co wiąże się z ogromną ilością śmieci i pożądanych przez niego puszek. Głodny, tak jak i on Burek podskakuje obok nogi, może z zadowolenia, może z bólu żołądka.

Jak zwykle nie pozostają w pustymi rękoma. Worek z puszkami zapełnia się w nad wyraz szybkim tempie. Na twarzy Nikodema powoli pojawia się uśmiech zadowolenia.

Otwiera ostatni kubeł i zanurza się w środku. Rękoma przetrząsa starą kiełbasę, chleb i warzywa. Nie może znaleźć nic konkretnego. Wtem, jego dłoń wyczuwa coś twardego i gładkiego. Nagle w głowie włącza mu się alarm. Co to może być? – myśli z podnieceniem i włazi cały do środka.

Po chwili wydostaje się na zewnątrz i wpatruje w znalezisko, trzymając je mocno w rękach. Okazuje się to być dębowa szkatuła z wypalonymi insygniami, które nie mówią mu nic, ale wyglądają drogo. Kładzie ją na ziemi i próbuje otworzyć. Zamek jednak nie poddaje się od razu. Musi użyć metalowego pręta, który znajduje nieopodal. W końcu zamiera z wrażenia.

W środku znajduje  się plastykowa torba, w której mienią się grube zwitki dolarów amerykańskich.

Od tego wszystkiego zaczyna boleć go głowa i przez długą chwilę ciężko mu się oddycha. Coś mu jednak podpowiada, żeby brać znalezisko i szybko stąd uciekać. Szkatuła musi należeć przecież do kogoś w tej klatce. Mógłby zacząć jej szukać i co wtedy?

Ucieka więc do centrum miasta, gubiąc po drodze w swoim wózku jedno, przednie kółko. Uspokaja się dopiero, gdy dociera do jadłodajni pomocy społecznej. Czuje się tutaj już bezpiecznie i daleko. Zostawia Burka na zewnątrz i wchodzi skorzystać z toalety. Tam przelicza gotówkę, a serce zaczyna mu bić jak oszalałe.

Pomimo tego zjada w stołówce kaszę z sosem i bierze dokładkę dla Burka. Przez resztę dnia, aż do wieczora błąka się niepewnie po okolicy.

Dopiero o zmierzchu idzie w stałe miejsce zbiórki przy warzywniaku. Tam rozpoczyna się alkoholowy taniec. Piją wszyscy. Pije Nikodem, piją koledzy, pije sprzedawczyni, pije Burek.

Nikodem traci świadomość.

Budzi się następnego poranka w swojej kanciapie obok magazynów PKP. Znów nie ma nic do jedzenia na śniadanie…

 

 

Od miesiąca Nikodem jest jakiś inny. Nie poznają go ludzie na ulicy, koledzy nie machają na przywitanie.

Nikodem nie pije.

 

Autor: Marcin Radwański

 

 

fot. z archiwum autora

fot. z archiwum autora

Marcin Radwański: rocznik 1978. Urodzony w Zielonej Górze, gdzie nadal mieszka. Wielbiciel kryminałów, literatury obyczajowej i poezji. Autor wielu opowiadań, których większość ukazała się drukiem w magazynach literackich: „Sen przeznaczenia” (Parnasik nr 3-5, 2006 r.), „Głos” (Akant nr 111, lipiec 2006 r.);  (Pro Libris nr 38/2012), „Śmiertelna droga” (Pro Libris nr 38/2012), „Skok w przepaść” (Akant nr 126, wrzesień 2007 r.), „Hazardzista” (Pro Libris nr 41/2012); (Parnasik  68/2011) „Umrzeć z miłości” (Gazeta Studencka UZ-etka 2/2013 r.).

Publikował również teksty na łamach wielu portali internetowych, takich jak: portal uniwersytecki „wZielonej” przy Uniwersytecie Zielonogórskim, „Szafa”, „Mroczna Środkowo-Wschodnia Europa”, „Ośrodek Postaw Twórczych”, „Nowa Gazeta Literacka  „Cegła”, „Liternet”.

W roku 2014, przy współpracy z wydawnictwem ebookowo.pl wydał w formie e-booka zbiór dwudziestu opowiadań pt. „Skok w przepaść” i powieść kryminalną „Nieprzypadkowa ofiara”.

Jest również autorem tomiku poezji p.t. „Czekając na…”.

Stypendysta Prezydenta Zielonej Góry w dziedzinie literatury za rok 2013. Współpracuje z kwartalnikiem literacko – kulturalnym „Pro Libris”, studencką gazetą „UZ-etka” i portalem „wZielonej.pl”.

W roku 2015, wydał w formie papierowej zbiór opowiadań pt. ”Skok w przepaść” i powieść kryminalną „Nieprzypadkowa ofiara”.

Niedawno na rynku wydawniczym ukazała się jego najnowsza powieść kryminalna pt. „Nie odrzucaj mnie”.

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *