MENU
be-1230271_1280

Zguba – dramat w jednym akcie

na-calym-swiecie

Szekspirowska tragedia u stóp Karkonoszy

12 października 2016 Comments (0) Views: 828 Czytam, Poezja

Zamykamy noc sobą – poezja Marka Sztarbowskiwego

psia wiosna

wycięli pół psa

leży z zamkniętymi ślepiami

nawet nie wiem czy jeszcze tam są

 

tylko jęzor ruszył w najdłuższą drogę

– ku mojej ręce

 

 

Stary pies

gryzłem się z tą myślą od dłuższego czasu

w końcu zawołałem psa

 

podszedł do mnie na chwiejnych łapach

obwąchał podejrzliwie

i polizał po policzku

 

wieczorem zeżarł mój ulubiony tomik Herberta

 

ludzie!

czego on w nocy nie skamlał

 

o świcie

kiedy doszedł

do „Przesłania Pana Cogito”

uśpił go weterynarz

 

 

Ten sonet

Ten sonet napisał wiatr kiedy patrzyłem

w morze, jak z macicy wzburzonej szarości

rodziły się kłęby obłych długich łodzi.

Żadna nie uniosła nas z sobą a w pyle

 

toczonej po plaży łeby myśli gasły

o Tobie. Ten sonet powstawał powoli

i czas miałem umrzeć urodzić się z boku

ciebie przetoczony jak tej łeby piaski

 

o wiele metrów. Spójrz – mówisz – to niewiele

a chmury stąd widać tak samo rozlegle

i wiatr ten sam wieje i toczą się łeby:

 

patrz na te wyraźne z Wczoraj parantele.

Całuję ją. Łodzie odpływają w niebie

i wiatr sonet pisze znów za mnie, jak wtedy.

 

 

Przedsenność

Było – nie było. Ledwie ten wichr niejesienny

rozbierał się u Prady w chłody i porywy,

niedeszczyły się słoty, powodzie bezrzeki

porywały zamysły – mosty przyszłych myśli.

A i tego – nie było! Ot, plotę trzy po trzy,

pamiętając tę pamięć co siebie nie sięga,

nikły zarys westchnienia, co widziały oczy,

nim kolory się poczną w światach – niemowlęciach.

– Byłem owym niebytem co trwa niedobyty

między mędrcem i słowem, którym nazwie skutek;

rosą w mgłę obróconą, nim księżyc opity

ponad borem śpi w słońcu nie wiedząc, że umrze.

 

A jeśli się nazwałem, i stałem się, jestem –

to tylko bo ty byłaś, śniłaś nas: beze mnie.

 

 

Przedśnienie

Zamykamy noc sobą. Nawiasów muskanie:

niepowodzie na kołdrach, rzek cicha bezmienność,

dopieszczoty dla myśli bezmyślnych śmiertelność –

odpowiedzi co padły cieniami w pytanie.

 

Rozdaleni ku sobie, w przedśnionym listowiu

zjesienniałe i wietrzne szumimy przedczucie,

zatracona noc szczęście w zmilczonej minucie

za nas śni – gwiazda w łożach cudzysłowiu.

 

 

Powidok

Zmiana punktu widzenia: zarys ławki, drzewa

uwidacznia o świcie pędzel z szarej strefy;

powracają z powrotem, jakby Amadeo

Modigliani zakładał na noc siwe maski.

 

Pod pozorem drzew, ławek, w zatartym kolorze

ukrywa brak konceptu na to, co dziś rano –

noc chowana doraźnie pod jesienną twarzą,

dniem spóźnionym o kwadrans (czyżby brakło farby?)

 

świeżą rysą na ławce, korą zdartą z drzewa,

podejmuje to samo, co wczoraj – dziś rano.

Nawet mgła dzisiaj gęstsza: Amadeo farbę

miesza, by zamalować mnie, patrzącą z okna.

 

 

* * *

Podwórze tak tu małe, tak ciasne, że moje.

Okno przeciwko oknu uchyla firanki,

ręka starej kobiety, troszczącej się o mnie

 

schodzi ze mną po schodach, gdzie ten rudy chłopiec,

co chorował na Downa – szczur w potrzask schwytany,

oddaje mi po latach to, co było moje.

 

Nieuleczalne piękno… zatrzymuję oddech,

jak wtedy, gdy ze śmiechem – tknięty kamieniami,

zdejmując rękę z czoła wyciągał ją do mnie.

 

Uciekałem od tego obrazu spod powiek,

a on czekał z krwią w dłoni, z uśmiechem na twarzy,

jedną chwilą skazując całe życie moje.

 

Patrzyliśmy na siebie. Na zewnątrz, w wieczorze

śnieg zamykał latarnie, zmieniały się trawy,

z czasem deszcze i wiatry skłóciły się o mnie,

 

bym już wracał po schodach, znów wyższych o stopień,

do wspomnień, tych sprzed chwili, tych zaraz nad ranem,

na podwórze tak małe i ciasne, bo moje,

w ręce starej kobiety troszczącej się o mnie.

 

 

fot. z archiwum autora

fot. z archiwum autora

Marek Sztarbowski: Mieszka w Warszawie. W 2003 r. został laureatem Nagrody Głównej Złotego Klucza w Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim im. Jana Śpiewaka i Anny Kamieńskiej w Świdwinie.

Zdobył III nagrodę i wyróżnienie w I Ogólnopolskim Konkursie Poezji im. Zbigniewa Herberta w Otwocku w 2004 r.

Za wiersz Ten sonet w recytacji Krystyny Myszkiewicz (poetki) otrzymał nagrodę w Turnieju Jednego Wiersza podczas Godziny Poezji Erotycznej na Nadnyskich Spotkaniach Literackich w Zgorzelcu w 2003 r.

Jego debiutem książkowym jest tomik wierszy pt. Zwierzę ci się, wydany w 2008 r. w Krakowie.

W 2011 r. wraz z Joanną Oxyvią Jankowską wydał baśń dla dorosłych pt. Poszukiwacz luster, pisaną prozą i wierszami.

Utwory Marka można czytać w Ogólnopolskim Kwartalniku Artystyczno-Naukowym ZNAJ.

Pisze lirykę, wiersze satyryczne, opowiadania poetyckie.

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *