MENU

Jeszcze zadzwonię – poezja i malarstwo Beaty Zalot

10 października 2018 Comments (0) Views: 226 Czytam, Poezja

Zamknijmy te słowa w cudzysłów – poezja Bożeny Kaczorowskiej

Stare są piwnice i zabite okna

 

Ene due like fake,

korba borba esme smate,

deus deus kosmateus

i morele baks

 

Na like fake reagowała płaczem.

Może dlatego, że w tym momencie

mocniej wciskał palec w brzuch,

niż u innych dziewczynek.

 

A może dlatego, że ten fragment

wyliczanki lądował zbyt często

na jej pępku. Chciała być choć raz,

taka jak Zośka, aby powiedział do niej:

deus deus, może mniej by bolało?

 

Na końcu zawsze był żarzący się papieros.

Przechodził z rąk do rąk, parzył jak grzech.

Wracała do domu o zmroku. Matka, zajęta

pijanym kochankiem, nie zauważała zadrapań.

 

Żyła poza świadomością tego,

co mogą robić dziewczynki, w jej wieku.

 

 

Pies na baby

W kawiarnianym ogródku karmisz mnie piwną ambrozją.

Piana wylewa się z kufla, więc piję ją duszkiem.

Z ulicy dolatują do nas: śmichy chichy.

 

Kobiety w mini, mężczyźni także niczego sobie –

nie żałują. W tłumie maszerują wytatuowane wilki.

Mijają ze spokojem uskrzydlone motyle. Po szyjach pełzną

tarantule. Wiją się wodne węże w zakolu podbrzusza.

 

Pełni entuzjazmu podziwiamy ekshibicjonizm ulicy.

Chodnikiem idzie blondynka obcięta na chłopaka.

Jej cienkie szpilki wwiercają się w wyobraźnię mężczyzn

a wycięty w serek tiszert podkreśla wylewność trójki.

 

Każdy się oblizuje, choć nikt  nie pije teraz piwa.

Biegniesz za nią wzrokiem jak jakiś pies na baby.

 

Jestem w kropce, dlatego dla niepoznaki

stawiam przecinek  w tym miejscu – (,)

 

 

Modlitwa do zamkniętych drzwi

 

 

Cokolwiek się stanie, pamiętaj! –

To dla ciebie  smarowałam

usta landrynką.

 

Ja, kukułka- dezerterka wyskoczę z zegara,

a ty mnie będziesz cucił, przywracał do życia.

W zamian usłyszysz słodkie: kuku kuku!

 

Zamknijmy te słowa w cudzysłów, niczym

dzikie zwierzę w klatce. Zanim obrócę

w palcach stare fotografie i rozwiąże języki

zdjęciom zrobię się czuła jak klisza.

 

W małej kapliczce miłości tli się jeszcze

świeca. Dookoła wypalone znaki, talizmany miejsc,

żywe ikony wzruszeń.

Po zimie znów wybuchnie wiosna. Pszczoły oblepią

kwitnącą jabłoń, a ona, głupia! – będzie cała

drżeć z rozkoszy.

 

Pulsuje we mnie cała ta krew wiersza.

Dlatego wejdę teraz i gwałtownym ruchem

popchnę te oszklone drzwi. Bo lubię, gdy

 

budzisz w sobie Olbrzyma.

 

 

 

Zatrzymać karuzelę. – Wyskoczyć?

Nasze mieszkanie ma dwa zamki, królewno – a ty narzekasz,

że to marne: „em-trzy”. Powiedz coś! – Niech wreszcie padną

te słowa, potem się podniosą. Bo życie, królewno, czai się

w nas jak pantera. Gotowe jest czasem na skoki w bok.

 

Gryziemy się ze sobą, bo przytłacza nas najeżone iglicami

miasto. Z dwudziestego czwartego piętra rzuca się w oczy

drapieżna panorama miasta. Tu gończe psy-buldożery

gryzą ziemię i warczą na stare cegły wykopane z środka placu.

 

Przez wielką płytę słychać jak sąsiad posuwa żonę. Ciche

uderzenia deszczu, szybkie kiełkowanie nasion. I jak pięknie

puszcza się fiołek w słońce. Słone i gorzkie, słodkie i mdłe.

Te wszystkie cykle, w których komarzyce rządne są krwi,

a samcy trzymają się z dala.

 

Mrówko, mróweczko, wydobyta z kopca metra

na powierzchnię ziemi. Zgięta w pół niczym harfa krzewu

na wietrze szarpiesz się wciąż, z krótką przerwą na lancz,

na beztroską lawinę śmiechu. A za plecami uporczywe

tykanie zegara, któremu czas ucieka z tarczy.

 

 

Ta trzecia

Sytuacja już się chyba nie poprawi

Wszędzie deszcz – nawet na Podkarpaciu

Na dwójce reklama Żywca i nowej pasty do zębów

A potem już tylko ucieczka w sen

 

Pstrykam pilotem bez przekonania Muszę zapomnieć

Nie mogę być teraz sama! Jak długo dojrzewa owoc

zanim sok przetnie skórkę wyleje się gęsta

żółć poplami kryształ cukru?

 

Morela morela – jogurt dziś stać na dodatki!

Zjem zanim zrozumiem co się stało

Potem kilka razy do roku wspomnę że mogło być

przecież tak pięknie

 

I cały ten cyrk z łańcuchem gdy zerwałeś się

nagle bo przez sen przeszła ci inna kobieta

 

 

Leśniczówka w rozlewisku

 

Poetkom z praskiego „Melonika”

 

Zdystansowana intelektualistka czyta

wiersz o pustym łóżku i zimnej pościeli

Ma od tego wypieki na policzkach

Krzywi się w pół zdania jakby wolała

od nas towarzystwo książkowych moli

 

A w gablotach wypchane ptaki

rozstawiają do nas swoje skrzydła

szczerzą się wilcze kły i nie drgnie nawet

czujne oko sarny Wznosimy toast za zwycięzców

podziwiamy trofea Intelektualistka czyta kolejny

wiersz a ze stołu schodzi pusta butelka

po której bawimy się już wszyscy

wypchanym ptaszkiem

 

 

Fantanta

Mówił do mnie z dziwnym akcentem

W moich stronach nie naciska się tak mocno

na środek wyrazu Zostawia się trochę powietrza

 

Kobieta we mnie? Może to było tego dnia

w którym stłukłam filiżankę Albo rozpadał się

deszcz i sypał świat na kawałki

 

Zakrywam usta abyś nie słyszał

jak trzepocze we mnie ptak

Wysoko unosi skrzydła

 

 

fot. z archiwum autora

Bożena Kaczorowska: ur. w Konstancinie, poetka, moderatorka i organizatorka spotkań poetyckich z cyklu INNE OBLICZE POEZJI, prowadzonych

w klubokawiarni Grawitacja na warszawskim Powiślu oraz w klubokawiarni „Jaś i Małgosia” na warszawskiej Woli. Laureatka kilkunastu konkursów poetyckich, w tym – I miejsce (Toruń 2013) „O liść konwalii” im. Zbigniewa Herberta , II m. Nysa (2013) „Orzech” im. Kozarzewskiego – Nagroda Prezydenta Łomży (2013). II m. Jaworzno (2013) „ O Złotą Lirę”, I m. „ O Srebrny Kluczyk” w Charzykowy ( 2012), I m. OKP Kruszwica – Kobylniki (2012), II m. OKP im. M. Hłaski – Chorzów ( 2011), II m. OKP im. K. Hoffmana, – Bydgoszcz (2011), II m. „ O Laur Łyny” – Olsztyn (2011), I m. TJW Łomianki, (2011) itp.

Debiutowała tomikiem „Punkt obserwacyjny” (MaMiKo, Nowa Ruda 2013).

Dwukrotnie nominowana w konkursie im. W. Iwaniuka do nagrody głównej o tomik (2011, 2013).

We wrześniu 2016 roku ukazał się drugi tomik autorki pt. „Akty niedonoszone”, który został zakwalifikowany do nagrody im. W. Szymborskiej w 2017 r. Swoje utwory publikowała m.in. na łamach „Zeszytów Poetyckich”, w Akancie, Odrze, Wyspie, e-tygodniku „Pisarze.pl”, w „Gazecie Kulturalnej” oraz w licznych almanachach pokonkursowych i antologiach ogólnopolskich. Mieszka i pracuje w Warszawie.

 

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *