MENU
fot. Zuzanna Muszyńska

Wigilie

px

U fryzjera – felieton Bożeny Mazalik

15 stycznia 2017 Comments (0) Views: 648 Myślę

Wojownicze żółwie ninja – analiza przekorna

Będąc niedawno w gościnie, obejrzałem rykoszetem film Harry Potter i więzień Azkabanu (2004). Jakoś szczególnie spodobał mi się hipogryf o wdzięcznym imieniu Hardodziób, a przy okazji odruchowo zacząłem bawić się w analizę empiryczną takiego stworzenia. Skrzyżowanie gryfa z klaczą. Uwzględniając tylko techniczne aspekty związane z potencjalnym poczęciem, nie powinien dziwić fakt, że stworzenie to stanowi rzadkość nawet w światach odrealnionych. Zawsze lubiłem tego rodzaju zabawę wiedzą. Poniższy tekst stanowi jedną z wersji mojego artykułu, który ukazał się pod tytułem Wojownicze żółwie ninja na serio w piśmie „GameRanking” (nr 11/2007). Wygodnie ulokowany w zasobach dysku twardego artykuł ten, podobnie jak cały zbiór jego binarnych towarzyszy, wciąż ewoluuje, rozrasta się, nie pozwala o sobie zapomnieć.

Teenage Mutant Ninja Turtles. Przełom lat 80. i 90. XX w. to czas szczytowej popularności postaci wykreowanych przez Kevina Eastmana i Petera Lairda. Żółwie od samego początku rozbrajały mnie intelektualnie, chociaż przy tego rodzaju fabułach myślenie powinno ulec automatycznemu ograniczeniu (np. czemu oczy Scotta Summersa vel Cyclopsa z X-Men nie ulegają denaturacji? Czy Angel/Archangel wydala w postaci kwasu moczowego/kałomoczu? Czym jest „organiczna stal”, w którą zmienia skóra Colossusa?). Postanowiłem przeanalizować gadziny, siląc się nieco na naukowy obiektywizm. Chyba lubię odreagowywać w ten sposób rzeczywistość.

Ostatnio podjęto średnio udaną próbę odświeżenia żółwi za sprawą filmu Wojownicze żółwie ninja: Wyjście z cienia (2016). Wróżę, że będą kolejne próby.

 

Grafika V.

 

Wojownicze żółwie ninja to fikcyjni bohaterowie komiksu, serialu animowanego (nadawany w latach 1987–1996; liczył 193 odcinki) oraz filmów fabularnych; na dobre zakorzeniły się w masowej wyobraźni.

W oryginalnym komiksie wszystko zaczęło się od Sprintera. Był szczurem Tang Shen, ukochanej Yoshiego. Po jej tragicznej śmierci Yoshi przygarnął go i przybył do Nowego Jorku, gdzie założył szkołę sztuk walki. Sprinter, nudząc się najwyraźniej w swej klatce, naśladował ruchy pana, ucząc się tym samym ninjutsu. Yoshi, uwikłany w spiralę zemsty, rychło zginął z rąk Shreddera Utromsa. Podczas walki Splinter wydostał się na wolność. Pewnego razu był świadkiem, jak z hamującej ciężarówki wypadł pojemnik i tocząc się, zbił trzymany przez przechodzącego chłopca słój z czterema żółwiami. Pojemnik, zawierający wyjątkowo silny mutagen (łac. dokonujący zmiany), wpadł do studzienki kanału i skaził żółwie. Splinter próbował oczyścić ich skorupy, dlatego również uległ działaniu substancji. Seria animowana z lat 80. i 90. XX w. różni się bardzo od komiksowego oryginału, nie będę jej komentował[1].

 

 

Fachowo rzecz ujmując – nasi bohaterowie doświadczyli mutacji indukowanej (inne to tzw. spontaniczne, zachodzące samorzutnie), są więc mutantami[2]. Przemilczę, że radykalne mutacje są na ogół śmiertelne (letalne). Spytam: jakie jest prawdopodobieństwo wystąpienia u różnych osobników potraktowanych (losowo!) mutagenem identycznych zmian? Tu podstawowymi skutkami czynnika mutagenicznego były: pionizacja ciała, wzrost inteligencji, mowa. Szczura zostawię w spokoju (taka ssacza solidarność), natomiast co do żółwi… Pionizacja ciała wymaga przede wszystkim modyfikacji szkieletu, szczególnie kształtu kręgosłupa. Tymczasem wypukła, grzbietowa część pancerza – karapaks – jest przyrośnięta do kręgów. Zresztą właśnie ze względu na pancerz należy też rozważyć kwestię środka ciężkości. Generalnie albo u żółwi kręgosłup oddzielił się od podstawy kostnego puklerza, albo skorupa zmieniła strukturę (skład chemiczny?) i zachowując walory ochronne, stała się lekka niczym keratynowy dziób tukana. Postawa wyprostowana jest unikalna w przyrodzie, jako jedyne spośród kręgowców uzyskały ją pingwiny oraz człowiek; podobne możliwości zdobyła wymarła małpa człekokształtna Orepithecus bamboli (żyła na Sardynii przed 10 mln lat)[3].

„Testy inteligencji nie są ani testami, ani nie mierzą inteligencji. Nie są testami, bo ich rezultat – iloraz inteligencji – jest wyłącznie miarą porównawczą. Mówi tylko o tym, czy ktoś lepiej, czy gorzej od innych radzi sobie z pewnymi zadaniami. Nie są też miarą inteligencji”.

(Wiesław Baryła, Zakład Psychologii Społecznej i Osobowości Uniwersytetu Gdańskiego)

Inteligencję żółwi trudno zweryfikować, zresztą jak mierzyć cechę, która sama nie jest jednoznacznie definiowana (wyróżniono co najmniej pięć typów inteligencji). Ciekawe, że słynne testy początkowo miały za zadanie wychwytywać dzieci opóźnione w rozwoju umysłowym (1905 r. – test Bineta-Simona). W przypadku żółwi raczej się sprawdziły… Słuchając ich prostych, ubogich tekstów, przypuszczam, że to nie wygląd, lecz znikome walory intelektualne stanowią prawdziwą przyczynę nierealizowania przez nie przymusu szkolnego (w większości systemów prawnych istnieje on od początków XIX w.). Sprinter, którego uważam za opiekuna prawnego żółwi, dopuszcza się w tym zakresie karygodnego zaniedbania[4]. Na szczęście prawa dotyczące edukacji są w demokracjach zbieżne. W polskich realiach Sprinter mógłby usankcjonować istniejącą sytuację – m.in. fakt, że sam naucza wychowanków w domu, znaczy w kanałach. Otóż jeżeli grupkę adoptuje, wówczas na jego wniosek dyrektor szkoły publicznej, do której obwodu należą, może zezwolić na spełnianie przez dzieci odpowiednio obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki poza szkołą (patrz: art. 16 Konstytucji RP).

Aby mówić „po ludzku”, niezbędne są wargi. Wspólną cechą prawdziwych żółwi jest brak zębów w szczękach, ich funkcje przejęły rogowe listwy – ostre u mięsożerców, karbowane na krawędziach u gatunków roślinożernych. Tylko wymarłe formy triasowe miały zęby, ale wyłącznie na podniebieniu… Nieuzbrojonym okiem stwierdzam, że Teenage Mutant Ninja Turtles zawdzięczają mutacji elastyczne krawędzie szczęk i homodontyczne (więc typowo gadzie), pokaźne uzębienie, dzięki któremu mogą artykułować spółgłoski wargowo-zębowe i zębowe. Zęby sugerują zarazem ich drapieżne predyspozycje pokarmowe (ukryte preferencje?).

Żółwie ninja z pewnością nie należą do form skrytoszyjnych, tym bardziej bokoszyjnych. Fakt, że nigdy nie chronią głów w pancerzach, kojarzę z cechującą je, niekiedy nadmierną, ekspresją ruchów. Możliwe, że wynika ona z konieczności rozwiązania typowych dla żółwi niedogodności z wentylacją płuc, a (niejako przy okazji) nasi mutanci zyskali typowo ludzką manewrowość rąk i nóg. Otóż skorupa uniemożliwia żółwiowi rozszerzenie ciała przy wdechu; podczas wciągania powietrza przesuwa narządy wewnętrzne (m.in. jelita) do luźnych kieszeni skórnych znajdujących się wokół podstaw kończyn. Poprzez nacisk nóg i trzewi na płuca żółwiowi schowanemu wewnątrz skorupy teoretycznie grozi uduszenie, na szczęście wystarczająco długo znosi on deficyt tlenu. Bojowe żółwie, sprawne, o dużej aktywności, najwyraźniej dysponujące znacznym potencjałem metabolicznym mogłyby nie przeżyć swej naturalnej reakcji obronnej. I tu przechodzę do kluczowej kwestii zmienno- lub stałocieplności żółwi ninja (polska terminologia jest tu bałaganiarska i myląca, pozostaję przy powszechnym, intuicyjnym rozumieniu zastosowanych pojęć). Po mutacji stały się pokaźne, jednak wciąż mają za małe gabaryty na ewentualną gigantotermię (termoregulacja wykorzystująca bezwładność cieplną związaną z olbrzymimi rozmiarami ciała, umożliwia zachowanie stałej temperatury mimo niskiego tempa metabolizmu)[5]. Obżerają się ciężkostrawną pizzą, czyli ciastem drożdżowym, mogą więc wykorzystywać w pewnym zakresie endogenne ciepło fermentacji jedzenia zalegającego w przewodzie pokarmowym. Sądzę, że mają względnie stałą, wysoką przemianę materii; ciepło rur w kanałach jest dla ninja raczej niewystarczające. U stałocieplnych żółwi duża powierzchnia nagiej skóry byłaby zaletą. Otóż ze względu na matematyczne zależności między objętością a powierzchnią duże zwierzęta mają problem ze skutecznym odprowadzaniem ciepła, nie zaś z jego dostateczną produkcją (duże ssaki nie bez powodu są nagie). W walce żółwie mogą też wykorzystywać beztlenowy rozkład węglowodanów w mięśniach (tzw. metabolizm anaerobowy). Jest on znacznie mniej wydajny, wyzwala jednak szybko znaczne ilości energii – produktem ubocznym jest kwas mlekowy. Krótkotrwałe ataki – szarża lwa, pościg geparda – odbywają się głównie anaerobowo, a podczas intensywnej aktywności całkowita wydajność metabolizmu węża może na krótko osiągnąć poziom zbliżony do poziomu metabolizmu ssaka porównywalnej wielkości.

Przypadek żółwi i szczura sprawia wrażenie, że do mutacji dochodzi nadzwyczaj łatwo. Pośrednio jest to prawda, zmiany mutacyjne są w przyrodzie wszechobecne, jednak naturalne mechanizmy kontrolno-naprawcze komórek zwykle sprawnie wychwytują i korygują wszelkie zmiany w obrębie DNA. To dobrze, gdyż do najsilniejszych mutagenów fizycznych należy zwykłe światło, konkretnie promieniowanie nadfioletowe o długości fali 260 nm. Nie potrzebujemy tajemniczych beczek, wszyscy jesteśmy potencjalnymi mutantami…

Imiona dla podopiecznych Splinter wybrał po lekturze książki o renesansie: Leonardo „Leo” (Leonardo da Vinci, właściwie Leonardo di ser Piero da Vinci), Michaelangelo „Mikey” (Michelangelo Buonarroti, Michał Anioł, Michelangelo di Lodovico Buonarroti Simoni), Donatello „Don”[6] oraz Raphael „Raph”[7]. Tu narzuca się, przyznaję – dyskusyjny, plus – gdyby nie imiona żółwi, część narodu, szczególnie ta młoda, nigdy nie zetknęłaby się ze sztuką odrodzenia.

Z wyjątkiem swego motta: „Atakujemy znienacka i znikamy w ciemnościach” żółwie nie mają wiele wspólnego z historycznymi ninja. Korzenie historii ninja i sztuki walki ninjutsu sięgają starożytnych mitów i legend. Niektóre wspominają, że wojownicy ninja są potomkami Tengu – diabelskiego ptaka z japońskiej mitologii. Większość historyków zgadza się co do tego, że ninjutsu narodziło się pod koniec VI w. w wyniku wstrząsów politycznych i religijnych, które w owym czasie targały Japonią. Największy rozkwit ninja przypadł na okres Kamakura (1192–1333); wówczas narodziła się dyktatura wojskowa zwana szogunatem, cesarz stanowił jedynie marionetkę w rękach kolejnych dowódców. Razem z szogunami do władzy doszli samurajowie, wojownicy praktykujący własną religię – buddyzm zen (religia ta legła u podstaw całej ich kultury).

„Żaden ninja nie miał szans dotrzymać placu samurajowi w uczciwej walce… i z tego powodu wojownicy ninja nigdy nie walczyli uczciwie”.

(Paul Elliott[8])

W okresie nieprzerwanych zmagań o władzę wykorzystanie niezwykłych umiejętności wojowników ninja, dobrze znanych kilku daimyo (książętom feudalnym), było idealnym rozwiązaniem dla tych urzędników, którzy chcieli się pozbyć niewygodnych rywali. Wyraźnie wzrosło zapotrzebowanie na informacje o ruchach wojsk konkurentów, sile militarnej, słabych punktach. Coraz częściej korzystano z usług szpiegów ninja. Ich taktyka wywiadowcza była zdumiewająco skuteczna, zarazem daimyo zorientowali się, że umieszczenie jednego czy dwóch agentów w obozie wroga jest tanie, a szpiedzy zdobywają więcej informacji niż cała armia samurajów. Ninja rychło stali się niezastąpieni w pracy wywiadowczej. Niektórzy dowódcy wojskowi spostrzegali, że gdyby agentowi ninja udało się dostać do obozu lub zamku wroga, a następnie skrycie zgładzić dowódcę lub samego daimyo, wówczas pozbawiony wodza przeciwnik byłby automatycznie pokonany bez potrzeby walki zbrojnej. Było to jednoznaczne z ogromnym zmniejszeniem nakładów oraz potencjalnych strat – zarówno finansowych, jak i w ludziach. Tak narodził się ninja: nocny zabójca, wojownik cienia. Ninja pełnili funkcje państwowych terrorystów, partyzantów i szpiegów.

„Taka bowiem była naprawdę natura ninja: dziedzicznej sekty zabójców, podpalaczy i oszustów”.

(Paul Elliott)

Do połowy XIII stulecia klany ninja rozwinęły się w siedemdziesiąt oddzielnych ryu (szkół), ich główne siedziby skupiały się w prowincjach Iga i Kaga; w owych czasach znani byli jako shinobi, czyli „ci, którzy wkradają się”. Każdy z rodzinnych klanów uprawiał odrębny rodzaj szpiegostwa, używał innej broni, pielęgnował i chronił własne sekrety, np. technika koppujutsu, pozwalająca łamać kości, była specjalnością klanu Koto. Dwie największe spośród rodzin zamieszkujących prowincję Iga – Hattori oraz Oe – rządziły wspólnie społecznością ninja. Na północy, w prowincji Kaga, władzę sprawowały klany Mochizuki, Ukai oraz Nakai.

W 1581 r. Oda Nobunaga podjął desperacką próbę ostatecznego wytępienia budzących grozę czarnych zabójców. Wkroczył do prowincji Iga, prowadząc ogromną, liczącą 46 tys. samurajów armię; w jej skład wchodziły również regimenty muszkieterów. Odniósł zdecydowane zwycięstwo, każdy ninja miał zginąć. Wymordowano ogromną liczbę mężczyzn, kobiet i dzieci, zmiatając z powierzchni ziemi niemal wszystkich członków klanów działających w prowincji. Nieliczni zbiegowie zaszyli się w górach. Tam przegrupowali się i rozpoczęli mozolny proces szkolenia nowych adeptów. Ponieważ jedynie znikoma liczba wojowników uniknęła rzezi, okres rozkwitu ninjutsu niewątpliwie się zakończył. Japonia usłyszała ponownie o wojownikach ninja dopiero w 1853 r., kiedy do jej brzegów przybiły amerykańskie okręty. Szogun wysłał na pokłady statków dwóch ninja, aby wykradli dokumenty i zdobyli informacje o prawdziwych zamiarach barbarzyńskiego komandora. Jak się później okazało, papiery te nie zawierały żadnych danych o tajnych planach Amerykanów; można je dzisiaj oglądać w tokijskim muzeum.

Na czele klanu ninja stał jonin; zazwyczaj działał z ukrycia, nawet podlegający mu ludzie nie znali jego tożsamości. U żółwi raczej nie sposób doszukać się odpowiednika tej funkcji (lub też jest nim April O’Neil…). Podlegał mu chunin, kierujący na bieżąco pracą klanu, odpowiedzialny za szkolenie, wykonywanie zamówień oraz misji. Do tej rangi można dopasować Sprintera. Formalnie gryzoń jest sensei żółwi; ów dostojnie brzmiący, intrygujący termin oznacza po prostu nauczyciela, w ujęciu podstawowym starszego stopniem instruktora w japońskich sztukach walki[9]. Faktycznie, to on po odnalezieniu swych podopiecznych wprowadził ich w arkana walki wręcz, wreszcie odkrył tajniki ninjutsu. Najniższy rangą w organizacji był genin – właściwy ninja; prowadził operacje, wykonywał misje. Genin przybierał fałszywą tożsamość, zazwyczaj działał jako aktor/klown, ronin (zubożały wasal, lennik, który opuścił swego pana), mnich buddyjski, wędrowny kapłan, górski mnich-wojownik (yamabushi; istotne, że zarówno ronin, jak i yamabushi mogli jawnie nosić miecz), kupiec, muzyk. Żółwie tożsamości raczej nie ukrywają, nie stosują też przebrań. Chyba że uznamy za takie przepaski z uroczymi dziurami na oczy…Tylko przed kim chce ukryć tożsamość roznegliżowany, zmutowany żółw? A może to dzięki opaskom same żółwie mogą się szybko rozpoznawać bez konieczności prezentowania broni. Klucz jest prosty: Leonardo (gdy schowa miecze katana[10]) to ten w niebieskiej bandanie, Michaelangelo (bez nunczaku[11]) to ten w pomarańczowej, Donatello (jak odłoży kij bo[12]) to ten w fioletowej, a Raphael (bez sztyletów sai[13]) to ten w czerwonej chuście.

 

Grafika I. Katana

Katana

Nunchaku, nunczaku

Nunchaku, nunczaku

Kij bo - prawidłowy chwyt.bmp

Kij bo – prawidłowy chwyt.

 

Sztylety sai

Sztylety sai

 

Zresztą żaden nie używa broni kojarzonej z wojownikami ninja – był nią noszony na plecach ninja-to (długość głowni 500–600 mm, wyraźnie krótszy od samurajskiej katany). Trzon tego miecza był wewnątrz pusty, służył do przechowywania różnych substancji sypkich. Ponadto miał zdejmowaną głowicę, po jej wyjęciu ukazywała się igła, przeważnie zatruta. Ninja działali anonimowo[14], nie chwalili się swoimi osiągnięciami (znów trudno odnieść to do żółwi). Ta skrytość nie powinna zaskakiwać, schwytany wojownik nocy był z wyroku władz tracony przez ugotowanie w oleju na wolnym ogniu (tak zginął w 1595 r. słynny ekssamuraj Ishikawa Goemon, który przyłączył się do ninja z prowincji Iga).

Żółwie przypominają raczej nawiedzonych zabijaków aspirujących do roli roninów; Leonardo, przywódca czwórki, niby ninja, a honorowy, przy czym zawsze stosuje się do zasad kodeksu Bushido (a przecież kanon ten dotyczył wyłącznie samurajów)[15]. Pod względem kulturowym honorowi samurajowie i nieetyczni wojownicy ninja znajdowali się na dwóch przeciwnych biegunach. Może to i dobrze, że żółwiom to i owo się poplątało – ronin jest niewątpliwie lepszym wzorem niż ninja.

Koniec rozważań. Kałabanga!

 

Autor: Krzysztof Pochwicki

Więcej o autorze można przeczytać tutaj: http://nowemysli.pl/zmalowalem-tekst-potencjalnie-drazniacy/

Korekta: Dorota Bury

 

—————————————————

[1] W tej wersji Splinter był dawniej człowiekiem znanym jako Hamato Yoshi. W wyniku intrygi podstępnego Oroku Saki został wypędzony z japońskiego klanu Stopy. Uciekł do USA, gdzie żył samotnie w kanałach. Tu powtarza się wątek z pechowym chłopcem niosącym żółwie. Pewnego dnia, wracając z eksploracji kanałów, Yoshi znalazł żółwiki w lśniącej substancji; był to potężny mutagen, który każdego, kto go dotknął, przemieniał w zezwierzęconą ludzką postać (przy czym rodzaj mutacji zależał od zwierzęcia, z którym osobnik spędzał najwięcej czasu). Żółwie zaczęły przybierać humanoidalną formę, bo spędzały dużo czasu z Yoshim, ów niestety, przed znalezieniem żółwi, znajdował się w pobliżu szczurów. Przezwisko Splinter otrzymał właśnie od swoich podopiecznych po transformacji.

[2] Mutacja – dowolna trwała zmiana w sekwencji nukleotydowej genomu; jeżeli dotyczy informacji genetycznej komórek rozrodczych/gamet, ma charakter dziedziczny. Stanowi jeden z trzech zasadniczych rodzajów zmienności osobniczej (tj. w obrębie jednego gatunku), obok zmienności modyfikacyjnej (wynika z różnic środowiskowych, nie jest dziedziczna!) i rekombinacyjnej.

[3] Ch. Wills, Dzieci Prometeusza. Teraźniejszość i przyszłość naszego gatunku, Warszawa 2002.

[4] Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej: art. 70 §1: „Każdy ma prawo do nauki. Nauka do 18 roku życia jest obowiązkowa. Sposób wykonywania obowiązku szkolnego określa ustawa.

[5] Zresztą nadal są sporo mniejsze od największego współczesnego gatunku – żółwia skórzastego (Dermochelys coriacea). Rozpiętość przednich nóg dużego okazu może przekraczać 2,5 m, długość pancerza: 1,7–2,4 m (podaje się też 3 m), masa 500–700 kg (sztuki ważące powyżej 350 kg spotykane są jednak bardzo rzadko). Największy spotkany okaz był samcem, ważył 916 kg.

[6] Donatello (właściwie Donato di Niccolò di Betto Bardi), rzeźbiarz włoskiego renesansu, urodzony około 1386 r. we Florencji, zmarł 13 grudnia 1466 r.

[7] Rafael Santi, znany również jako Rafael Sanzio – urodzony 6 kwietnia 1483 r., zmarł 6 kwietnia 1520 r. w Rzymie – włoski malarz i architekt.

[8] P. Elliott, Bractwa wojownicze, tajemne i złowrogie. Organizacje magiczne, mistyczne i mordercze w historii, Warszawa 2005.

[9] Zazwyczaj odnosi się on do osoby posiadającej 3. lub 4. dan, ale formy grzecznościowe nakazują zwracać się w ten sposób również do wszystkich posiadających 1. i 2. dan. Tytuł sensei odnosi się także do nauczycieli, profesorów i lekarzy.

[10] Długość całkowita: 1000–1100 mm; noszony za pasem w parze z wakizashi (odpowiednio: 500–800 mm). Rozpowszechniony w XVI w.

[11] Odmiana japońskiego cepa bojowego, występuje w dwóch odmianach podstawowych: mara-tatu (z cylindrycznymi bądź stożkowatymi bijakami) oraz chakakukei (in. hakakukei, bijaki ośmiokątne).

[12] (roku-shaku-bō) – przeciwieństwo , wykonany z drewna lub bambusa, rzadziej z metalu. Jego długość jest dobierana do posiadacza, ale zazwyczaj dochodzi do ok. 180 cm. Doskonale sprawdza się w walce. Ma duży zasięg, może być używany nie tylko do bezpośredniego ataku, lecz także do obrony lub jako podpora przy wykonywaniu ciosów kończynami. Broń typowo obuchowa, przeznaczona do zadawania takich właśnie obrażeń. W niektórych stylach traktuje się jak imitację włóczni, zazwyczaj jednak uznawany jest za broń samodzielną.

[13] Niekiedy parę sai uzupełniano trzecim – do miotania.

[14] Przykładem unikalnej wzmianki kronikarskiej jest zapis o wchodzącym w skład świty generała Yoshitsune wojowniku ninja z prowincji Kozuke – Ise Saburo Yoshimori.

[15] Słowo bushido pochodzi od dwóch wyrazów: bushi – „rycerz”, „samuraj” oraz do – „droga”, „nauka”, „sposób”. Po złączeniu znaczy tyle co „droga samuraja, rycerza”. Oprócz tego słowo to tłumaczone jest jako „powinność”, „moralność”; w ten sposób bushido oznaczać może również „moralność samuraja”, „etykę rycerza”.

 

Grafiki:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Katana#/media/File:Katana_and_koshirae.jpg

https://pl.wikipedia.org/wiki/B%C5%8D#/media/File:Bo(weapon).png

https://pl.wikipedia.org/wiki/Nunczako#/media/File:Nunchaku.JPG

https://pl.wikipedia.org/wiki/Sai_(sztylet)#/media/File:2_antique_sai.jpg

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/d9/SDCC13_-_TMNT_(9348046202).jpg

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ninja#/media/File:Gappa_travel_cape_and_zunin_with_kusari_armor.jpg

 

 

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *