MENU
rys. Izabela Szymczak

Pieta – opowiadanie Izabeli Szymczak

px

Aryman – opowiadanie Karoliny Orłowskiej

31 sierpnia 2016 Comments (0) Views: 733 Czytam

Wartości – poezja Jarosława Wit Dłużniaka

Znak równości

Jestem jak drzewo

tracące liście jesienią

zahartowany

wspomnieniem upalnego lata

kapryśnej wiosny

Moc ostrza siekiery

twoich argumentów

wydaje w moim sercu dźwięk

pusty

Nie zwiedzie mnie człowiek

z ust wylewający

stek prawd

Może gdyby potrafił

po ludzku postawić znak

równości

miedzy zdradzieckim pocałunkiem

– przewidziany przez Starszego

od czasu a trzykrotnym; ,,Nie znam tego

człowieka”*

Nie po drodze ci wybaczyć

od dwóch tysiącleci

Nie zapytam czy ufasz

*Mt 26,17.

 

 

Serca Powązek

przyplątała się Chimera

jak do Anny Achmatowej

ohyda – szyję otula szalem

bywa że ze złości brakuje tchu

coraz to śmielej i szerzej

otwierają bluzgające paszcze

błądzący swojscy okupanci

 

nogi niosą od punktu do punktu

rozmyślam pomiędzy krewnymi

w pierwszej kwaterze – poległy

w pamiętnym ciepłym wrześniu

w drugiej tylko tabliczka

przytwierdzona do brzeziny

ciało zaginęło na mokotowskiej

 

nogi niosą rozedrgane emocje

– trzysta metrów od grobu do grobu

przemierzam krótki odcinek

wśród tragicznie skróconych losów

tu mieszka rzeczpospolita poległych

mogących pobudzić zew krwi

tu żywo biją – umarłe serca

 

potrafią bić żywiej niż serca

żerującym na trumnach

– tfu rodakom

 

 

Obraz

czasem gesty

więcej znaczą

od słów

 

prawa ręka

zamaszyście wyrzucona

do przodu

 

wykrzywione usta

gloryfikujące ohydę

 

tona stali

w oczach

 

szczęście że dzisiejszemu starcowi

pod koniec lat czterdziestych

odebrano broń

 

mógłby popaść w kłopoty

u schyłku dni

 

 

Wartości

ubezwłasnowolnieni

nie umarli jeszcze

– nie krzyczą

poślinione palce

nieprzywykłe do liczenia

pieszczą papierowe srebrniki

 

nie mam złudzeń

 

przekupieni nie chcą znać prawdy

butla z tlenem

to za mało

aby żyć

wkrótce pod wiekiem

zaiskrzy paląca potrzeba

oświecenia wnętrza

 

nie mam złudzeń

 

czasami z ciemności

wyłoni się wrzeszczący

częściej spod czaszki

załomocze cicha pustka

 

nie mam złudzeń

 

coraz więcej zombi

coraz mniej ducha

 

 

Boleść

pytam tu i teraz

siebie samego i kogoś

kto jest albo nie jest we mnie

obok lub gdziekolwiek

 

nie wiem?

 

pytanie dwoi się rozstraja

przepoczwarza i rozwarstwia na

świadome pokłady i sięga snów

nieujarzmionych rozumem

 

dlaczego?

 

w przypływie twojej choroby

umiem wydobyć szloch jedynie

dziecinnej bezradności

najdosadniejszy wyraz

 

nie wydoroślałem?

 

łzy własnej bezbarwnej żywej

wcale się nie wstydzę

 

 

Rozważanie nad naturą palca

popełniłem internetowe seppuku

jeden gwałtowny ruch

kiedy kursor wędrował

w niebezpiecznej strefie

– kliknięcie i

koniec

 

tożsamość zniknęła

bez ceremonii pogrzebu

bez złożenia ciała

 

uczucia myśli fotografie

notatki wiersze

– pozostają w pamięci

innych

 

„miałeś chamie złoty róg…”

dudni w głowie

 

wentylator chłodzi nagrzane powietrze

słyszę szum

czuję powiew

widzę błyski za szybą okienną

– rozrywają scenerię

nieszczęście

 

na ekranie rubryki tabele do wypełnienia

– żądanie graficznego

dna

ktoś coś – podaje dłoń (szansa?)

na nowe życie

na nową twarz

wystarczy kliknąć by

pojawiła się tabula rasa

 

uważnie pokrywam

białą chustą wzroku

– palec

 

„mój ci jest” czy boży?

 

 

Sekret lotu motyli

tajemny uśmiech beztrosko tańczy

na twarzy

modrym rankiem widzę skowronka

na niebie

 

przypuszczam że mistrz wiedział

że motyl nie sfrunie z ust

nawet gdy chwila

wymagała będzie

powagi

 

kochanek mężczyzna artysta

nie mógł nie doznać

– miłowania

 

ona była szczęśliwa

ona była spełniona

ona przyzwoliła

aby zamknąć uczucia

w ramy obrazu

 

a na ustach sekret motyli

wywleczony z podbrzusza

Mony Lizy

 

a na twarzy taniec motyli

zaczarowany pędzlem

pana z Vinci

 

a dla nas pytania

pytania

o lot motyli

motyli

 

 

fot. z archiwum autora

fot. z archiwum autora

Jarosław Wit Dłużniak: urodził się w Czeladzi – mieście w Zagłębiu Dąbrowskim. W szkole średniej związany był z będzińskim kabaretem  ,,Agrafka”. Własne poetyckie próby objawił w fb grupie ,,Pisz i czytaj wiersze”, redagowanej przez dr. Ryszarda Mierzejewskiego w listopadzie 2013 r. Zachęcony przez pieszyckiego poetę oraz przez Zosię Szydzik i Elżbietę Studemann – chwycił bakcyla. Na dzień dzisiejszy wydal dwa tomiki poetyckie – ,,Studnia” i ,,Wiry”. Przyjaźni się z dolnośląskim historykiem – dr. Rafałem Brzezińskim; wielkim propagatorem poezji. Razem z Rafałem i lubelską poetką Ewą Pilipczuk prowadzi ,,Ogród poetów”- prężną grupę poetycką na fb. Sprawia wrażenie człowieka, który potrafi wychodzić do ludzi, lecz nigdy nie do końca. Ceni własne wnętrze, dba o nie. Twierdzi, że tylko ono, nieskażone jest źródłem prawdy, poezji. Ceni sobie bardzo poglądy prof. Leszka Żulińskiego na poezję. Z poetów szanuje wielu, lecz najbardziej /w kolejności/ – Tadeusza Rożewicza, Ewę Lipską i Stanisława Grochowiaka. Ze znanych sobie, podziwia liryki Tadeusza Knyziaka /Coby Coobusa/. Sam jest daleki od pisania lirycznych wierszy, choć i to się przydarza. Uważa, że nadal poszukuje najwłaściwszej drogi  dla wyrażenie siebie samego.

 

 

 

 

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *