MENU
px

Pseudoartyści

px

Stechnicyzowany świat

15 lipca 2016 Comments (1) Views: 885 Myślę

W księżycowy wniknąć chłód

W księżycowy wniknąć chłód,

Wejść w to holo na wskroś złote,

W niezawiły optyki cud

I w zawiły bezmiar głupoty!

 

Tytułując tekst, ośmieliłem się przekształcić nieco początek utworu Wiersz księżycowy Bolesława Leśmiana. Pasował mi do tematu.

 

Niedawno usłyszałem o teorii, zgodnie z którą Księżyc jest hologramem. Zaintrygowany postanowiłem sprawdzić, czy rzeczywiście Srebrny Glob stanowi obiekt aż tak nietuzinkowych przemyśleń. Stanowi. Ze wszystkich fantastycznych poglądów związanych z naturalnym satelitą Ziemi ta jest moim zdaniem najgłupsza.

Ujmę to tak: współczesne tanie, wszechobecne media potęgują wirtualnym echem każdą głupotę. Szczególnie niebezpieczni są dyletanci udający specjalistów, pozbawieni krytycyzmu zarówno wobec wiedzy, jak i wobec samych siebie. Zacytuję komentarz zamieszczony pod jednym z moich tekstów: „Każdy w miarę rozgarnięty człowiek po przeczytaniu kilku książek z danej dziedziny wie co najmniej tyle, co ktoś z doktoratem, a czasem może więcej, bo na studiach zazwyczaj studenci uczą się tylko odpowiedzi na najczęściej zadawane na egzaminach pytania. Pasjonaci to spore zmartwienie dla profesjonalistów, bo podważają ego, przekonanie o własnej wyższości opartej na wiedzy i prawo do wynagrodzeń wynikających z owej wyższości. Taki naukowiec całymi latami próbuje zdobyć papierki potwierdzające kwalifikacje, a tu przychodzi pasjonat i też wie, bez żadnych papierków, bez wynagrodzenia związanego ze stołkiem, tak z samej przyjemności, bo sobie czytał z ciekawości”[1]. Żyjemy w czasach domorosłych specjalistów i samouków z licencją na bycie autorytetem. Świat jest pełen mądrych ludzi, lecz wykształcenia to nie zastąpi. Na przestrzeni ostatnich 10 tys. lat wielkość ludzkiego mózgu uległa prawie powszechnemu zmniejszeniu, i to o 10 procent. Skutki, w dobie internetu, trudno ukryć.

Wracając do tytułowej teorii spiskowej. Wszystko zaczęło się podobno od tak zwanego falowania powierzchni zauważalnego na wielu zdjęciach. Ma ono stanowić dowód na poparcie tezy, że Księżyc jest hologramem, a nie realnie istniejącym tworem fizycznym.

Od razu nadmienię, że osoby wychowane na filmach reprezentujących szeroki nurt fantastyki naukowej stanowczo nadużywają terminu „hologram” (dosłownie „pełen zapis”), przesadna jest też wiara w możliwości technologii (współczesnej, nawet nie odniosę się do realiów lat 60. minionego stulecia).

Uzyskanie hologramu Księżyca wymagałoby zbudowania modelu. Ten uznać można za stosunkowo łatwy. Otrzymany hologram złożony jest z wielu drobnych prążków, tworzących dość nieregularny wzór. Gdy tę przezroczystą fotografię oświetli się światłem spójnym, jedna z przepuszczonych przez nią fal składowych stanowi wierną kopię pierwotnej fali przedmiotowej. Ma ona kształt fali pochodzącej od przedmiotu, chociaż ten został już usunięty. Innymi słowy – powstaje obraz pozorny przedmiotu, widziany przez obserwatora po drugiej stronie hologramu. Obraz jest w pełni trójwymiarowy, obserwator musi akomodować oko przy przejściu od obserwacji pierwszego planu do obserwacji tła, może wręcz zajrzeć za przedmioty na pierwszym planie, przesuwając głowę[2]. Trudno jest mi nawet w przybliżeniu określić moc lasera zdolnego do wyemitowania hologramu rozmiarów Księżyca. Wersja o emitowaniu wiązki z przestrzeni okołoziemskiej też odpada. Jak ukryć taką wiązkę? Jak sprawić, by obraz pozostał wiarygodny dla obserwatorów znajdujących się w różnych punktach globu? Tego rodzaju wyjaśnień w globalnej sieci nie znalazłem.

W istocie sporadycznie mamy do czynienia z produktami, które można uznać za prawdziwą holografię trójwymiarową? Jednym z pierwszych kandydatów do tytułu rzeczywistego projektora holograficznego był Heliodisplay. Urządzenie miało formę listwy, z której wydmuchiwano warstwy powietrza wypełnionego mikrocząsteczkami… czegoś (sekret chroniony tajemnicą handlową). Tak stworzony ekran powietrzny odbijał światło, co umożliwiało projekcję obrazu. Czy jest to hologram? Niestety nie. Obraz jest dwuwymiarowy, „ekran” nieprzyjemnie faluje (sic!) i jest zupełnie nieprzydatny w zestawieniu z klasycznymi ekranami (patrz: https://www.youtube.com/watch?v=HLtpi4nTv8Q). Ciekawy jest też projektor LPEID (Laser Plasma Emission 3d Image Display), zaprezentowany w roku 2011 na targach CES (patrz: https://www.youtube.com/watch?v=KfVS-npfVuY). Wysokoenergetyczne wiązki lasera emitowane są w przestrzeń nad projektorem. W miejscu przecięcia się tych wiązek zachodzi jonizacja i wytwarza się plazma. Tak oto powstaje piksel (a właściwie voksel). Odpowiednio szybkie powtarzanie tego procesu w przestrzeni pozwala na tworzenie prostych wzorów. Akcentuję – prostych.

 

 

Astrospiskowców zastanawia też fakt, iż widzimy stale jedną stronę Księżyca. Wynika to ponoć z technicznych ograniczeń całego przedsięwzięcia (to jednak jakieś istnieją?), możliwe też, że jest to po prostu rezultat założeń ekonomicznych (taka redukcja kosztów). Tylko że taki scenariusz wymusił niejako konieczność uwzględnienia wpływu światła słonecznego, któremu zawdzięczamy fazy satelity. W rezultacie marna musi być ta oszczędność.

Dobrze, że nie mieszkamy na Jowiszu. Sądzę, że wygenerowanie 67 holograficznych satelitów stanowiłoby dla potencjalnych mrocznych sił nie lada problem. A pozostają wszak jeszcze pierścienie.

Istnieje też wersja holoteorii głosząca, że na orbicie rzeczywiście znajduje się obiekt odpowiadający wymiarami Księżycowi, lecz widzimy jedynie skrywający go hologram. Gryzie mnie teraz, co tam jest. Gwiazda Śmierci? Tajna baza nazistów rodem z wizji filmu Iron Sky? Chociaż nie, naziści urządzili się na ciemnej stronie, tej zaś ponoć nie ma. W tej teorii Jowisz również stanowi ciekawy punkt odniesienia. Otóż w swoim księżycowym stadzie ta największa z planet słonecznych posiada najaktywniejszego satelitę w Układzie Słonecznym – Io. Eksplozje wulkaniczne, przybierające często postać wielkich pióropuszy w kształcie parasola, zasypują powierzchnię Io materiałem złożonym z krzemianów oraz siarki i jej związków. Z tym fantem trudno byłoby cokolwiek uczynić, skutecznie zakryć. Chyba że Io to taki gwiezdny Mordor, tajne zaplecze przemysłowe… kogoś, czegoś. Wodny ocean na innym z księżyców Jowisza – Europie – uważany jest obecnie za jedno z najbardziej prawdopodobnych siedlisk życia pozaziemskiego.

 

Io, Ziemia i Księżyc w tej samej skali. Io, Ziemia i Księżyc w tej samej skali. Autor: CWitte [Public domain, GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html) lub CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/)], Wikimedia Commons

Wulkany na Io. Żródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:PIA00703.jpg?uselang=pl (Domena publiczna)

 

Teoretycznie wiedzę pozwalającą zrozumieć, dlaczego widzimy wciąż tę samą stronę naszego naturalnego satelity, każdy wynosi ze szkoły. Jak widać, liczne przypadki skutecznie weryfikują to nader optymistyczne założenie. Siły grawitacyjne działające między Ziemią a Księżycem zsynchronizowały jego obrót: Księżyc wykonuje jedno okrążenie Ziemi w czasie, kiedy obraca się jeden raz wokół swojej osi. Ot, cały sekret. Niewidoczna strona Srebrnego Globu ukazała swe oblicze dopiero w roku 1959; wtedy radziecka Łuna 3 przekazała pierwsze jej zdjęcia.

Jako dodatkowy dowód przedstawia się też kilka ogólnie znanych faktów, jak ten, że ludzkość rezygnuje od dawna z wysyłania jakichkolwiek sond na Księżyc, skupiając się na Marsie. Autorzy tych rewelacji sami się już gubią we własnych konfabulacjach. Przecież jedną z bardziej znanych teorii spiskowych jest ta, zgodnie z którą Amerykanie nie wylądowali na Księżycu, lecz sfabrykowali całe przedsięwzięcie, współpracując z bossami Hollywood (wymienia się tu głównie Stanleya Kubricka, zm. 1999 r.). Reżyser ukrył ponoć prawdę o gigantycznym przekręcie w filmie Lśnienie (1980), którego szereg scen zawierać ma ukryty przekaz. Wymienię niektóre:

  •  Danny Torrance nosi sweterek z Apollo 11.
  • Pokój 237 to nawiązanie do hollywoodzkiego studia 237, w którym Kubrick nakręcił lądowanie na Księżycu. A przy tym zakamuflowana wiadomość, odnosząca się do średniej odległości 237 tys. mil dzielących Ziemię od Księżyca[3].
  •  Wzór na hotelowym dywanie to schemat kosmodromu.

 

Niezależnie od wszystkiego, jeżeli ktoś nie zna tego filmu, pozostaje mi zaapelować – obejrzyj. Warto.

Zapomina się, że po Srebrnym Globie spacerowało łącznie 12 astronautów, ostatni – Harrison „Jack” Schmidt, członek załogi Apollo 17 – w roku 1972[4]. Tyle mistyfikacji zdołano skutecznie przeprowadzić? Pozostaje wyjaśnić, co takiego wydarzyło się 44 lata temu (i to po 19 grudnia), że zaniechano podobnych prób. Nowa konstytucja Korei Północnej czy zakończenie budowy Jeziora Nyskiego w Polsce raczej Amerykanami nie wstrząsnęły. Początek roku 1973 też specjalnie nie porusza[5]. Według wyjaśnień NASA loty załogowe na Księżyc zawieszono przede wszystkim z powodu niekorzystnego zestawienia kosztów z potencjalnymi korzyściami wynikającymi z takich lotów. Otóż istotniejszych korzyści wówczas po prostu nie stwierdzono. Celem programu Apollo było zademonstrowanie przez USA przewagi technologicznej nad ZSRR, badania Księżyca stanowiły tylko wygodny pretekst. W momencie gdy osiągnięto cel propagandowy, tzn. gdy stało się jasne, że ZSRR zrezygnował z własnego programu księżycowego, sami Amerykanie zrezygnowali z trzech ostatnich lotów Apollo, uznając je za wydatek bez sensu, i skoncentrowali wysiłki na orbicie okołoziemskiej. Obecnie zmieniają się realia w każdej z istotnych dla eksploracji sfer (polityka, technologia, ekonomia), Księżyc ponownie stanowi obiekt planowanych misji załogowych. Przewidywane jest też utworzenie na jego powierzchni stałego przyczółka ludzkości. Przypomnę, że od roku 2020 NASA planuje regularne załogowe loty na Srebrny Glob i rozpoczęcie budowy stałej bazy na jego powierzchni.

Prosta dedukcja – jeżeli Księżyc jest hologramem od zawsze, to raczej nie stanowi działa ludzkiej inteligencji (nawet Atlantów). Logicznym wnioskiem jest więc założenie o celowym działaniu inteligencji pozaziemskiej. Stworzyli Księżyc, bo…? Są romantykami?

Założę, że hologram jest dziełem ziemskim i istnieje od zawsze. Rodzi to szereg pytań. Najważniejsze: jak powstają nocne przypływy? Co w takim razie spowalnia Ziemię?

Księżyc zakłóca pole grawitacyjne Ziemi w bardzo małym stopniu. Zwykle nie wiemy, że zakłócenia te przyczyniają się m.in. do zwalniania ruchu obrotowego Ziemi wokół jej osi (prędkość wirowania globu spada), wskutek czego doba wydłuża się. Na przestrzeni wieku różnica ta wynosi 1,4 milisekundy (czyli niespełna 3 sekundy w ciągu 200 tys. lat) i jest dostrzegalna praktycznie wyłącznie na zegarach atomowych. Wydłużanie się doby nie doprowadzi do zatrzymania się planety – po dostatecznie długim czasie doba będzie miała taką samą długość jak miesiąc (tj. Księżyc będzie obiegał Ziemię w takim samym tempie, w jakim Ziemia będzie wirowała wokół osi). W tym momencie wydłużanie się zostanie powstrzymane. Dojdzie jednak do tego tylko pod warunkiem, że układ Ziemia – Księżyc przeżyje ostatnie etapy ewolucji Słońca, które pod koniec życia rozedmie się w takim stopniu, że jego promień będzie mniej więcej równy promieniowi orbity Ziemi.

Księżyc jest swoistym „dzieckiem” naszej planety. Przypuszczalnie około 4,5 mld lat temu w pierwotną Ziemię uderzył obiekt/planeta rozmiarów Marsa; według jednej z hipotez Księżyc mógł uformować się z pierścienia wyrzuconej wówczas w przestrzeń materii.

Nie dziwi więc, że realności Księżyca dowodzą też zebrane materiały skalne. Na Ziemię dostarczono łącznie ponad 2 tys. próbek księżycowych skał (dane na rok 2003); tylko misji Apollo 17 zawdzięczamy rekordową ilość prawie 115 kilogramów.

Mimo że wielokrotnie obalano wszystkie argumenty przedstawiane przez zwolenników teorii spiskowych, to według wyników sondażu opinii publicznej przeprowadzonego w Stanach Zjednoczonych w 1999 r. przez Instytut Gallupa na pytanie, czy wierzą, że lądowanie na Księżycu zostało sfałszowane, twierdząco odpowiedziało 6% ankietowanych (kolejne 5% nie ma zdania)[6]. Wierząc, że wiedza oraz rzeczowe analizy i argumentacje pozwolą zwalczyć podobne absurdy, NASA uruchomiła nawet stronę internetową – http://science1.nasa.gov/science-news/science-at-nasa/2001/ast23feb_2/ – poświęconą teoriom spiskowym podważającym cały program Apollo. To walka z wiatrakami.

W świecie zalewu informacji każdy może ją tworzyć, przekształcać, powielać. Anonimowość oraz skala zjawiska minimalizują prawdopodobieństwo poniesienia konsekwencji chociażby własnej głupoty. Informacje należy podać, sprzedać szybko, szybciej niż konkurencja. W przypadku nauki szybkość i rzetelność rzadko chodzą w parze.

 

Sieć internetowa i stosowane przez nią sposoby manipulowania informacją stwarzają (…) sprzyjający klimat dla teorii spiskowej (…), wszystkie informacje mają tę samą wartość, wszystkie źródła cieszą się tym samym zaufaniem, a ponadto wszystkie słowa mogą dowolnie się ze sobą łączyć, niekoniecznie w logiczny sposób. W rezultacie w sieci ma znaczenie anonimowość oprócz nieodpowiedzialności i bezkarności. Wreszcie możliwe jest wymyślenie od zera jakiegoś czasopisma, jakiejś agencji, nawet autora, w medium, w którym nie istnieje wiek, wygląd fizyczny, płeć czy narodowość, w którym większa część informacji podawana jest w tym samym języku, w lingua franca – angielskim na poziomie podstawowym, zapewniającym przetrwanie.

(Juan Carlom Castillón, Panowie świata. Dzieje teorii spiskowych, 2006, s. 277)

 

Dlatego tak istotna staje się umiejętność odróżnienia informacji od błędu. Uczmy się krytycznej, opartej na wiedzy selekcji wiadomości. Porównujmy informacje, korzystając z różnych źródeł. I nie zapominajmy, że wciąż zdecydowana większość wiedzy zdobytej przez ludzkość pozostaje poza siecią. Wiedza ta zaklęta jest w słowach odciśniętych czcionką i często lichą farbą drukarską na nieimponującym trwałością papierze. Dłoń człowieka doskonale radzi sobie z przewracaniem stron. Przypadek? Nie sądzę.

Księżyc ma chyba dość bredni na swój temat i dyskretnie oddala się od Ziemi w tempie około 4 centymetrów rocznie. W odległej przyszłości może uwolnić się od ziemskiej siły grawitacyjnej i stać się samodzielnym globem. Przydarzyło się to już w przeszłości Merkuremu, który zaczynał swoją kosmiczną karierę jako księżyc Wenus. Ale to już zdecydowanie inna bajka.

Co ciekawe, w fizyce istnieje teoria, określana mianem zasady holograficznej, zakładająca, że wszechświat może być w rzeczywistości dwuwymiarową strukturą wpisaną na tzw. horyzont kosmologiczny.

Już wcześniej naukowcy dokonali obserwacji, które pokazują, że teorię tę należy brać na poważnie. Najbardziej doniosłe okazało się odkrycie, którego udało się dokonać badaczom dzięki zastosowaniu urządzenia GEO600, czyli detektora fal grawitacyjnych. Aparat pozwolił na wykrycie tajemniczego szumu, który zgodnie z jedną z teorii miałby pochodzić z granicy czasoprzestrzeni, gdzie każda z tych kategorii – zarówno czas, jak i przestrzeń – przestaje stanowić kontinuum, a zaczyna stanowić niezależne ziarna. Zdaniem niektórych fizyków mógłby to być jeden z argumentów przemawiających za tym, że kosmos to w rzeczywistości gigantyczny hologram. W roku 2014 zespół badaczy z japońskiego Uniwersytetu Ibaraki stwierdził, że udało się dokonać kolejnego odkrycia, które uwiarygodnia hipotezę wskazującą, iż wszechświat, jaki znamy, to tak naprawdę projekcja holograficzna, która ma swoje źródło w niższym wymiarze wszechświata.

Japońscy naukowcy, którzy prowadzili badania pod kierownictwem Yoshifumi Hyakutake, wykonali obliczenia – jedno, które miało pokazać istnienie wewnętrznej energii kosmosu niższego wymiaru, oraz drugie, które stanowiło kalkulację związaną z wewnętrzną energią czarnych dziur oraz innych czynników z nią powiązanych. Jak się okazało, wszystkie kalkulacje do siebie pasują. Upraszczając zagadnienie: chodziło o wykazanie, że termodynamika niektórych czarnych dziur może być odtwarzana z niższego poziomu wszechświata.

W holograficznym wszechświecie każdy obserwator jest w centrum swojego wszechświata z rozszerzającym się unikatowym dla niego horyzontem zdarzeń. W każdą stronę jest maksymalnie równo 13,7 mld lat świetlnych obserwowalnego wszechświata.

Koniec końców może się okazać, że wszystko jest jeno złudzeniem. Matrix.

 

Autor: Krzysztof Pochwicki

Więcej o autorze można przeczytać tutaj: http://nowemysli.pl/zmalowalem-tekst-potencjalnie-drazniacy/

Korekta: Dorota Bury

 

——————————————–

[1] https://web.facebook.com/RacjonalistaPL/posts/10153621250074366?hc_location=ufi.

[2] Cyt. za: Encyklopedia nauki i techniki, t. 1, Warszawa 2002, s. 545.

[3] Daje to szacunkowo 381 414 km, co można uznać za wynik bliski rzeczywistemu (średnia odległość od Ziemi, między środkami globów, to 384 400 km).

[4] Harrison Schmidt był zresztą jedynym wysłanym na Księżyc naukowcem (prowadził zaplanowane badania, obejmujące między innymi obserwacje, fotografowanie form geologicznych w Dolinie Taurus-Littrowa oraz zbieranie próbek). Wylot misji Apollo 17 w kierunku Srebrnego Globu miał miejsce 7 grudnia 1972 r. z Centrum Kosmicznego im. Johna F. Kennedy’ego. Był wyjątkowy nie tylko dlatego, że po raz ostatni na Księżyc udawali się ludzie. Po raz pierwszy w historii NASA zdecydowała się na to, żeby start pojazdu kosmicznego odbył się w nocy. Dla samej strony wizualnej warto obejrzeć materiały filmowe z tego wydarzenia.

[5] Chociaż w styczniu rozpoczął się proces oskarżonych w aferze Watergate, USA, Wietnam oraz Wietkong podpisały w Paryżu porozumienie o przerwaniu ognia, a na Księżycu wylądowała radziecka sonda księżycowa Łuna 21 wraz z pojazdem Łunochod 2. Byłbym zapomniał, 13 stycznia ukazał się debiutancki album Aerosmith pt. Aerosmith.

[6] http://www.gallup.com/poll/1993/Did-Men-Really-Land-Moon.aspx.

 

 

Tags: , , ,

Komentarze do W księżycowy wniknąć chłód

  1. W gronie znajomych omawiałem dziś książkę „Peplum” Amélie Nothomb (korzystając z okazji, zachęcam do lektury, zwłaszcza osoby interesujące się warsztatem literackim/dialogiem oraz zwolenników tekstów oryginalnych, oferujących realną szansę pobudzenia intelektualnego). Trafiłem tam na fragment, który pasuje do powyższego tekstu. Oto i on:
    „(…) wcale nie jestem przekonana, czy Pompeje istnieją.
    – Słucham?
    – W końcu nigdy tam nie byłam. Być może mnie okłamano.
    – Chwileczkę. Jeśli moje informacje są prawdziwe, nie była pani kosmonautką.
    – Jest pan dobrze poinformowany.
    – Więc nigdy pani nie była na Księżycu?
    – O ile mi wiadomo, nie.
    – Zatem idąc tokiem pani rozumowania, Księżyc nie istnieje.
    – To całkiem możliwe. Księżyc zawsze wydawał mi się trochę podejrzany z tym swoim maniackim zmienianiem kształtu przez okrągły rok. To pewnie przywidzenie.” (Amélie Nothomb „Peplum”, Warszawa 2004, s. 110)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *