MENU
1_Heic1501a

Ruszmy ku gwiezdnym obłokom alkoholu

maly_powstaniec_6_640x533

Mały Powstaniec

6 czerwca 2016 Comments (0) Views: 672 Ogólne

Układ sponsorowany

uklad

Ogłoszenie wprowadzono: 31.07.2013

Jestem: kobietą

Miasto: Kraków

Kontakt: ewa.ewa.us@gmail.com

 

 

Mam 26 lat i jeszcze się uczę. W związku z brakiem pieniędzy, który w tej chwili jest dla mnie dużym problemem, poznam pana zainteresowanego układem sponsorowanym. Szukam normalnego, zdecydowanego faceta na dłużej, którego interesuje coś więcej niż mechaniczny seks. Oferuję dyskrecję i tego samego oczekuję od mojego gościa.

Ewa

 

 

 

Początkowo kontakt był tylko mailowy. Nie napisałem, że jestem na wózku. Dlaczego? Hmm… może by poczuć się przez chwilę zwyczajnym facetem, a może by jej nie odstraszyć. Ludzie myślą, że jak na wózku, to zaraz ma coś z deklem, a przecież tak nie jest. Dlatego długo się nie przyznawałem. Fajnie mi się z nią pisało, a potem rozmawiało przez telefon. Powiedziała, że mam miły głos, taki ciepły…

 

 

***

 

– Kiedy możemy się spotkać? I gdzie? – pytam.

– U mnie – odpowiada.

– Okej, a gdzie mieszkasz? To jest jakiś domek czy blok? – Kuźwa! Żeby domek i parter albo wieżowiec i winda. Jak mnie zobaczy i porozmawia, na pewno nie będzie widziała tego pierdolonego wózka.

– W bloku, trzecie piętro.

Cisza. Przełykam ślinę.

– Jestem na wózku, nie wjadę do ciebie. – Kurwa, jak ja nienawidzę tego słowa, człowiek przecież chodzi, a nie jeździ.

– Czemu mi nic nie powiedziałeś? – pyta, ale takim ciepłym głosem, jakby z politowaniem.

– Bo nie pytałaś. – Co za durna odpowiedź! Która dziewczyna, umawiając się z chłopem, myśli, że gościu jest albo może być na wózku. Tacy to tylko w jakimś zakładzie, miłość zarezerwowana jest dla silnych i zdrowych.

A jednak…

– To nic, przyjedź.

 

 

***

 

Podjechałem samochodem w umówione miejsce. Czekam, wypatruję jej wśród ludzi. Jak wygląda? A jeśli okaże się wielorybem? W moim kierunku idzie niska blondyneczka. To ona. Poznała mnie, a raczej mój samochód. Był największy. Mówiłem jej, że będę stał największym autem. Otwiera drzwi, wsiada. Mała, drobna – dobrze, wózek się nie połamie. Grzywka ścięta równiutko, jak pod linijkę. Do twarzy jej. I w ogóle jest ładna. Przez chwilę rozmawiamy, o wszystkim, zupełnie jakbyśmy się znali. Chwyta moje dłonie, przygląda mi się uważnie, na pewno mnie teraz ocenia.

– Rozbiorę się, nie patrz – mówi.

Rozśmieszyła mnie, przecież wiemy, po co się spotkaliśmy, ale było to takie słodkie. Zakrywam oczy, choć podglądam między palcami, jak jakiś małolat.

Ma piękne ciało, gładziutkie, opalone i śliczny, okrąglutki tyłeczek. Siada mi na kolanach. O Boże! Co się dzieje w głowie! No właśnie, w głowie, bo w rozporku nic. Chyba nie będzie mi wstyd, jeśli nie stanie. Jeszcze przed wypadkiem byłoby mi głupio, wiadomo – męska duma, ale teraz mam przepustkę, nazywa się tetraplegia – paraliż czterokończynowy. Normalnie żywy trup. Ta, która mu postawi i doprowadzi do orgazmu, dostanie Nobla!

Proszę, by wzięła moje ręce, wyprostowała palce – bo, kurwa, też nie działają – i przyłożyła do swoich piersi. Są idealne, akurat mieszczą się w dłoni. Palce same się na nich zaciskają. Cudowne uczucie.

Rozpina rozporek. Wstrzymuję jej dłonie.

– Uwaga, widok może być nieprzyjemny. Dziura poniżej pępka wielkości palca, a w niej jakby przewód do spryskiwaczy albo mały wąż ogrodowy.

– E tam, głupstwa opowiadasz. To nieważne.

Albo niedowidzi, albo coś z nią nie tak, myślę sobie.

Odchyla spodnie. Bierze go do ręki. Parę ruchów, a on rośnie. Zwariował czy co? Dawno nikt go tak nie trzymał. Kurczę, jaki przyjemny widok, jaki on ładny. No i dupa, opadł, ale zaraz wstał, i tak robi sobie jaja z nas.

– Dziś już nic z tego nie będzie – stwierdzam.

– Nie szkodzi.

Przysuwa się bliżej. Zdejmuje mi bluzę, przytula się, całuje z leciutkim języczkiem, czule, jakby mnie lubiła. Jej piersi przylegają do mojego torsu, a sutki delikatnie łaskoczą. Jako jeden z nielicznych tetrusów zachowałem czucie poniżej złamania, a to potęguje doznania. Pogłębia pocałunek, jest mi przyjemnie, bardzo…

Przerywa, odchyla się w tył. Kładzie się na kanapie, rozchyla uda i unosi biodra. O mój Boże! Czy może być lepszy widok od zachęcającej cipeczki?! Nic tylko całować. Chociaż… troszkę nie w moim typie. Lubię małe futerko, a ta wygolona do zera i gdyby nie wargi, wyglądałaby jak u dziecka, a tego nie lubię. No ale, co zrobić, dzisiaj wszyscy się depilują, nawet faceci, tylko mój wygląda jak z osiemnastego wieku.

Nie mogę się powstrzymać. Choć paluszek wsadzę

Słyszę ciche mruczenie. Parę ruchów i robi się mokry.

– Nie będę go mył przez tydzień – mówię.

Śmieje się.

Siada mi na kolanach, po czym staje na poręczach wózka. Hmm… wózek kiepskie miejsce, ale jest wysportowana. Rozchyla nogi i… wciska cipeczkę w moje usta, jakby wiedziała, że właśnie tego chcę. Ale jazda! Całuję delikatnie wargi. Słyszę, jak rozkosznie mruczy. Wpycham język coraz głębiej i głębiej, aż czuję pulsowanie jej pochwy. Kobiece soki zalewają mi twarz, patrzy na mnie z uśmiechem, przeciera delikatnie dłonią i zaraz całuje czule. Kurczę, co ja robię? Co my robimy?! Na parkingu, w samochodzie, do tego na wózku! Jak małolaci. Krejzi, krejzol…

 

 

***

 

Kolejne spotkanie. Tym razem zaopatruję się w tabletki Vizarsin, żeby nie było lipy. Nie mogę patrzeć na jego humory. Nie rozumiem, gdy leżę, potrafi stać nawet przez kilka godzin, na siedząco ma focha. Choć i bez stosunku jest super. Po tak długim czasie sam widok nagiej kobiety i jej ciepły dotyk są przyjemne. Zresztą dziewczyna sama naciskała, żeby stał, jakby chciała sprawić mi przyjemność. Mówi, że nawet trochę na ten temat czytała, co i jak zrobić, żeby tetrus miał dobrze.

Rozbiera się, potem zdejmuje mi bluzę, rozpina rozporek. Wyciąga go. Normalnie powinien już stać, ale jest taki do połowy. Połknąłem tabletkę jakieś pół godziny temu. Jeszcze podczas jazdy czułem, że rośnie, choć nie odczuwałem euforii.

Obejmuje go palcami, masuje, ściska… Po chwili bierze do ust, nawet nie prosiłem. I tak na zmianę. Robi się coraz większy i twardszy. Uśmiecham się.

– Czy on jest gotowy, żeby wejść? – pytam.

– Tak, a chcesz?

– Bardzo.

– Ale… nie mam gumki.

– To nic, ja nie strzelam.

– Jesteś pewny? Bo jeśli zajdę, przywiozę ci dziecko.

– Dobra. – W tym momencie nie myślałem, zachowałem się jak pies spuszczony z łańcucha. A skutki mogły być dla mnie katastrofalne.

Odwraca się tyłem – chyba tak jest jej wygodniej – i wkłada go do środka. Robi kilka ruchów.

– Na Boga! – krzyczę. – Czy on tam na pewno jest? – pytam, bo okrągłe pośladki zasłoniły mi widok.

– Głuptasie, mam ci zrobić zdjęcie?

Przez moment widzę fotkę mojego fajfusa wklejoną na fb.

– Nie, no co ty.

– Mówiłeś, że czujesz.

– Czuję, ale skąd mam wiedzieć, czy nie ściskasz go tylko nogami?

Przerywa na chwilę, po czym obraca się w moja stronę. Rozchyla uda. Jestem w niej. Widzę, jak wchodzi i wychodzi cały mokry od jej soków. Niesamowite.

– Dobra, koniec, bo naprawdę zajdę.

– Okej – mówię.

Uśmiech od ucha do ucha miałem do końca dnia, mimo że odczuwałem pewien niedosyt, bo bez orgazmu. Choć potem męczyła go rączkami i ustami, nawet nie chciał stać.

 

 

***

 

Następnym razem wziąłem kamagrę, zdecydowanie lepsza. Był jakby większy i stał znacznie dłużej. I znów było cudnie. Robiła wszystko. Usta, dłonie, cipeczka. Byłem w środku dłużej i bez gumki, ale też bez orgazmu. To mnie zdołowało. W trakcie seksu niby jestem podniecony, ale to podniecenie wydaje się takie płytkie, bez przyspieszonego oddechu, jakby brakowało dodatkowego impulsu. Dziwne, bo gdy leżę i on sam staje, to odczuwam większe podniecenie. Kto wie, gdyby w tym momencie ktoś mi pomógł, to może bym skończył. Ale nie mam jak tego sprawdzić.

Są dni, kiedy nie chcę się obudzić, ale zaraz myślę – nie, może jeszcze poznam kogoś, kto mnie pokocha, przytuli i pocałuje bez proszenia. Wyobrażam sobie, jak leżymy, kochamy się… Jest delikatna i wrażliwa, pachnie jak wiosna. Czuję dreszcze przechodzące po karku i czuję jego, jak rośnie i nie mieści się w spodniach.

Przecież to jest takie proste, ale niemożliwe. Bo która spojrzy na złamanego?

 

 

Autor: A. R. Moròn

Redakcja i korekta: Magda Polanowska

Autor grafiki: Pola Pane

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *