MENU

Pomiędzy jednym a drugim – poezja Michała Krzywaka

Język dotyka duszy – erotyki Małgorzaty Kulisiewicz

27 lipca 2019 Comments (0) Views: 129 Czytam, Poezja

U zbiegu okoliczności – poezja Krystyny Śmigielskiej

21.12.2012 r.

To przecież niemożliwe

Setki lat patrzyli w niebo

Żaden szczegół nie uszedł ich uwadze

Kamień oglądali ze wszystkich stron

Mierzyli Słońce

Księżyc

I co tam jeszcze się dało

Rysowali proste i krzywe

Punkt zetknięcia był jeden

 

A tu nic

 

Wulkany drzemią spokojnie

Oceany nie wystąpiły z brzegów

Nawet się porządnie nie ściemniło

Nie błysnęło

Nie zagrzmiało

Nie zalało

Telefony komórkowe działają bez zastrzeżeń

Nawet się porządnie nie ściemniło

Istny KONIEC ŚWIATA

 

 

*

U zbiegu okoliczności

Łączą się rzeki łez

Miękkie jak wargi dziecka

Czekają poduszki

 

U zbiegu okoliczności

Na wyciągnięcie dłoni

Pośpiesznie wyskakują

Wyjęte z reguł wyjątki

 

U zbiegu okoliczności

W oniryczną mgłę wtulone

Dostojnie spacerują

Małości i słabości

 

U zbiegu okoliczności

W butelce zamknięte

Tkwi nadal nieusłyszane

Wołanie o pomoc

 

 

Niedostosowana

Bez powtarzalnego bełkotu

Banałów, bon motów

Niczym prawd oczywistych

Pierwszych kroków

Życiowej podróży

Nie jest za późno

Brać los w swoje dłonie

Nastawiając przy tym

Niczemu niewinny

Drugi policzek

Opuściłoby mnie poczucie winy

Że znów się nie dostosowałam

 

 

Niepewna

Czy wciąż jestem

Jak ten wiatr wczorajszy

Jak ptak przy drodze

Jak śniegowy płatek

Zwiewny i nietrwały

Mimoza doskonała

Giętka niczym brzoza

 

Czy wciąż jestem warta

Twojej miłości

 

 

Gdybym mogła

Zjadłabym poranek

Kroplą rosy popiła na zdrowie

Zagryzła watą na patyku

Zmotaną z pajęczych sieci

Uciekając przed urodą dnia

Zagrzebywałabym się w krecich kopcach

W ciemnościach marząc

O ciepłych promieniach słońca

Wysuwałabym głowę spod ziemi jedynie po to

Aby ujrzeć spadającą gwiazdę

 

 

Spadająca gwiazda

Ledwie zabłysła

Musnęła obłoki

Radością rozjaśniając

Skrawek czarnej płachty

Nieba

 

Zgasła

Nie zdążyłam pomyśleć

Wybrać jedno

Najważniejsze pragnienie

Bo przecież miłość ważna

I dzieci i zdrowie

 

Zmarnowałam życzenie

Przez nieustaloną

Hierarchie wartości

 

*

Niech nikt więcej mi nie mówi

Że lepiej wie co w głębi czuję

Nie uszczęśliwia mnie na siłę

Wtedy gdy czegoś mi brakuje

 

Niech rady swoje w kieszeń schowa

Nie potrzebuję podpowiedzi

I niech nie wmawia mi jak maniak

Że lepiej wie co w głowie siedzi

 

Lat mam niemało a dobre życie

Uczyło mnie nie poprzez bale

Lizałam rany kuląc ogon

Edukowałam się wytrwale

 

Teraz już wiem gdzie prawda leży

Potrafię w tłumie poznać wroga

I wolę sama decydować

Którędy wiedzie moja droga

 

 

Papierowi kochankowie

Beze mnie nie zrobią kroku

Nie drgnie im powieka

Nie mają pojęcia o pełni Księżyca

Zapachu sitowia

Spadających gwiazdach

I o spełnianych przez nie marzeniach

 

Nadając im imiona, dobrze wiem

Na której stronie umrą

I kto nie przyjdzie na ich pogrzeb

 

To ja im każę

Chować zalaną łzami twarz

W poduszkę

Pozwalam lub zabraniam

Zgodnie z moim widzimisię

Zapalić papierosa, napić się piwa

 

O miłości wiedzą tylko tyle

Ile im powiedziałam

Może dlatego potrafią tak żarliwie kochać

Czuli bez skazy

Zawsze posłuszni mej woli.

 

Ciekawe, czy któreś z nich

Zbuntuje się

I zechce poznać życie

Na własną rękę

 

 

*

Przytul mnie bosą stopą

Ciepło nocy oddaj

Zmarzniętym skrawkom mojego jestestwa

Uginaj pod ciężarem żywego ciała

To wszystko co ze mnie zostało

Skropione rosą źdźbła trawy

 

Przylgnę maleńką drobinką

Do twojego mokrego paznokcia

Otulisz mnie miękką skarpetką

Dzięki czemu znów razem

Przejdziemy

Kolejny dzień

 

 

*

Schody

Chwastem porośnięte

Nadal prowadzą do celu

Wspinaczka

po starych stopniach

Zawsze sprzyja refleksji

O przemijaniu

 

 

Tylko nasza miłość

Niech nikt nie wie

Więcej niż my

O naszej miłości

 

Smak twoich ust

Nie jest im do

Niczego potrzebny

 

Zapach moich włosów

Nie musi przypominać

Im wczorajszych snów

 

Zgubiona rzęsa to dla nich

Zbyteczny śmieć

A nie istotna część Ciebie

 

Ich serca nie powinny drżeć

Na dźwięk mojego głosu

I ręce niech im się nie pocą

 

W naszym uścisku

 

Najlepiej niech sobie znajdą

Własną miłość

Tak zupełnie różną

Od naszego kochania

 

 

Wiosna

Szpaki

Siedząc na drucie

Wyćwierkują mi wiosnę

 

Głośno

 

Niedługo

Ich śpiew

Zaklekoczą bociany

 

Chciałabym jeszcze usłyszeć

Pierwszą jaskółkę

 

Tych kilka tygodni

Wystarczy

Abym przygotowała się

Do odlotu

 

 

Autor: Krystyna Śmigielska

Tags: , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *