MENU
Wykup_slowo_999_gold

Patronat „Nowych Myśli” nad konkursem „Wykup Słowo”

7. Widok na Elbrus

Sypialnym do wrót Kaukazu

5 maja 2016 Comments (1) Views: 675 Lubię

Tylko jedno radio

PXPierwszy radioodbiornik włączamy w górnej łazience – ledwie rano oczy odpluszczywszy. Drugi – po zejściu na dół na śniadanie. Ten nadaje niemal przez cały dzień, bo telewizja w naszym harmonogramie ma znacznie skromniejszą pozycję,  oglądana głównie w paśmie wieczornym (a czasem wcale). Trzeciego odbiornika mąż słucha w piwnicy, gdy pali papierosy lub majsterkuje. Czwarte radio jest w samochodzie i towarzyszy nam podczas jazdy.

Słuchamy niemal wyłącznie Trójki, niekiedy robiąc wyjątek dla Radia Zachód, rzadziej dla Jedynki czy Dwójki. Eremefy, Zetki itp., z całym szacunkiem dla ich słuchaczy – not for us.

Trójka pojawiła się w moim życiu w czasach, gdy zapewne większości jej obecnych słuchaczy jeszcze nie było na świecie. Wprawdzie nie w dniu jej narodzin (1 kwietnia 1962), bo na to byłam wtedy za smarkata, a przede wszystkim – radio „Aida” w moim rodzinnym domu nie posiadało UKF-u. W latach, gdy już stałam się zagorzałą fanką tzw. big-beatu, udawało mi się czasem złapać tę stację na falach krótkich, z ciągłym wszakże uciekaniem fali i kiepską jakością słuchania.Na studiach moja miłość do Trójki zyskała nowe rumieńce. Radiowęzeł w akademiku, prócz nadawania komunikatów, że ten czy ów proszony jest do telefonu, retransmitował przez cały czas program trzeci. To wtedy zakochałam się w głosie Garego Brookera, gdy Piotr Kaczkowski nadawał piosenki z płyty Procol Harum „Zaproszenie do Grand Hotelu”. To wtedy zaśmiewałam się, słuchając „IMA”, „ITR”, „60 minut/h” czy później „Powtórki z rozrywki”. Albo wzruszałam się, gdy niejaka Gaja śpiewała piosenki Stachury lub on sam je śpiewał (i trochę fałszował).Moja miłość do Trójki osiągnęła pełnię, gdy już na sto procent stałam się jej niezależną słuchaczką, nabywszy drogą kupna własny radioodbiornik (jak on się nazywał? bij zabij, nie pamiętam!). Oczywiście z UKF-em. I cały pokój, chciał czy nie chciał, słuchał Trójki, i nasza piątka (tak, piątka – pokój w akademiku to były dwa łóżka piętrowe i jeden tapczanik) dośpiewywała na przykład „Učiteľka tanca je moj sen, tango to je lásky vyznanie” albo „Far, far Away”…

Różnie z tą Trójką bywało, jeśli chodzi o jej programy. Ale politykę zwykle puszczałam mimo uszu, a w audycjach publicystycznych i kulturalnych nie dopatrywałam się podskórnych czy nawet jawnych przesłań tej czy innej opcji. Mnie Trójka satysfakcjonowała jako radio mówiące do mnie, słuchacza, w sposób kulturalny i serwujące muzykę, jakiej chciałam słuchać, ba, kształtujące mój gust muzyczny. Choć i taki był czas, że Trójka spsiała, zwłaszcza gdy odszedł Marek Niedźwiecki (na szczęście wrócił). Jednak i wtedy pozostałam jej wierna i tak jest do dziś.

Choć dziś z niektórymi programami muzycznymi już się rozmijam… Ale na starą gwardię, Kaczkowskiego, Niedźwieckiego, Manna wciąż mogę liczyć. Również na Piotra Metza i jego audycje. Przy śniadaniu codziennie towarzyszy mi jego cykl muzyczny, w którym prezentuje nagrania znanych wykonawców. Na przykład genialną Amy Winehouse, a ciut wcześniej – Davida Bowie. A był i cykl z Rollingstonsami i z moją dawniej najulubieńszą polską grupą, wciąż jeszcze koncertującą – Skaldami.

Lista Przebojów Trójki to osobne zjawisko. Kiedyś słuchałam jej systematycznie, dziś już mniej, ale zawsze słucham dwóch najważniejszych: List Wszech Czasów, tej światowej, 1 stycznia, i polskiej.

Trójkę kocham i rozumiem, Trójki oddać nie umiem.

 

Autor: Hanna Bilińska-Stecyszyn

O autorce można przeczytać tutaj: http://nowemysli.pl/prawa-noga/

 

 

Tags: , , , , ,

Komentarze do Tylko jedno radio

  1. Piotr pisze:

    No to mamy podobnie. Bardzo rzadko słucham innych stacji, włączam od razu po wstaniu i w każdej trasie po Polsce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *