MENU
11157352_10203838764929824_5873895351510628306_o

Zmęczona tęsknota – poezja Joanny Wicherkiewicz

fot. Z.Muszyńska

Zanim skoczę za tobą w przepaść – opowiadanie Zuzanny muszyńskiej

16 września 2016 Comments (0) Views: 761 Czytam, Recenzja

„Trans” Joanny Lech. Jaka to poezja?

trans-2Młoda, zdolna, pisząca, zdobywająca nagrody i nieustannie zaskakująca – taka jest właśnie Joanna Lech. Poetka urodzona w roku 1984, autorka tomów „Zapaść” (Biblioteka Arterii, 2009), „Nawroty” (Wydawnictwo WBPiCAK w Poznaniu, 2010) oraz „Trans” (Instytut Mikołowski, 2016).

 

Publikowała prozę w Ricie Baum i Pograniczach, poezję m.in. w Opcjach, Studium, Tyglu Kultury, Portrecie, Toposie, Gazecie Wyborczej, Czasie Kultury, Frazie, Tygodniku Powszechnym, Radarze, antologiach Poeci na nowy wiek (Biuro Literackie, 2010) oraz Free Over Blood (OFF_Press, 2011).

 

Laureatka wielu ogólnopolskich konkursów poetyckich, m.in. im. K. K. Baczyńskiego, im. T. Sułkowskiego, im. S. Brzozowskiego, im. Z. Dominiaka, im. R. Wojaczka. W 2007 r. nagrodzona Grand Prix w VI konkursie im. R. M. Rilkego w Sopocie oraz nagrodą główną w XIII konkursie im. J. Bierezina w Łodzi. Za debiutancki tom otrzymała m.in. nagrodę specjalną w X edycji Konkursu Literackiego PTWK w kategorii „debiut roku” oraz nominację do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius. Za „Nawroty” nominowana do Nagrody Literackiej NIKE 2011.

 

Stypendystka Miasta Krakowa (2011). Redagowała dział poezji w Kofeinie. Mieszka w Krakowie.

 

4 marca, nakładem Instytutu Mikołowskiego ukazała się jedna z najświeższych pozycji autorki pt. „Trans”. Zaintrygowana nieustannymi informacjami o zdobywanych nagrodach na Facebookowym profilu, napisałam do Pani Joanny, czy jest możliwość zapoznania się z Jej poezją. Odpowiedź bardzo mnie zaskoczyła, bo nie liczyłam na jakąkolwiek.

 

Tomik pozytywnie mnie zaskoczył. Ma swoją własną ścieżkę dźwiękową, pod którą wiersze zostały napisane. Czyli, autorka słuchając piosenek, pisała kolejno wersy i strofy poszczególnych historii. Tak je odbieram. Jak opowiedziane historie odgrywanych w wyobraźni ról. Wiersze te pokazują nam swoją wielopłaszczyznowość. Z jednej strony mamy teatr wyobraźni twórczyni, z drugiej zaś prawdziwe oblicze skrywanych w podświadomości dzikich żądz i zatrutych myśli każdego człowieka.

 

Wiersz otwierający tomik jest takim spektaklem obrazów nieokiełznanych myśli. Trochę z pogranicza wizji i fantazji tworzącej je autorki. To obrazy, jak wycinki z gazet, historie ludzi odtrąconych, zagubionych. Wytwór wyobraźni, czy raczej świat rzeczywisty przedstawiony trochę dosadnie, trochę mrocznie?

 

 

Jakby z rozpędu

Berlitz Seam

 

W spektaklu tym odgrywam wszystkie role, kolejno

ściągam słuchawki, ociekam żywicą i mówię o deszczu.

Stoję tak nieruchomo, jakbym parzyła, mówię o deszczu,

bo jestem rzeką, mówię, że upał, bo lepisz się do mnie

oczami, ale nocą, mówiłeś, śniło ci się, jak wyłam.

I to, jak wbijałam gwoździe w śliwki (kamieniem).

Klęczałam na śniegu, chciałam wyssać ci szpik (z łopatek)

(chciałbyś) (z łopatek czy z bioder?) Zataczałam łuki

w powietrzu (rękami?) i wyłam. Zagrażałam światu.

 

 

Enigmatyczny wydźwięk niektórych wierszy sprawia, że zaczynamy się zastanawiać, co w nas drzemie tak naprawdę? Jakie myśli potrafią nam się pojawić, czy do czego podświadomie jesteśmy zdolni. Czy to sen? A może fragment ulubionego filmu? A może studium człowieka, który zgubił gdzieś swoją lojalność już wobec samego siebie? W czym tkwi zagrożenie?

 

 

Sen, w którym strzelasz

If you stayed over Bonobo

do kaczek, skrzelami. W tej czapce

z pomponem, co tak śmiesznie dyndał

na święta. Hej, wejt! Gdy pociągasz

za spust, pęka mi głowa.

Masz długie palce i przerwę między zębami.

W upale pocisz się bardzo i gdy pociągasz

za spust, strzela mi w stopie. Hej,

wejt! Rybie haczyki brzęczą w kartonie.

Sen, w którym strzelasz do mnie palcami

i gdy się uśmiechasz, w tej przerwie

jest ogień.

 

 

Trans

Klaszczę w dłonie Variété

„Podejrzany w sprawie śmierci popełnił samobójstwo”

Nagłówek z Gazeta.pl z 14.06.2014

 

 

Przejmujące, czy raczej rzeczywiście prawdziwe? Gdzie kończy się granica między tym, co, zwykło się mówić, przyzwoitością, a zaczyna się taniec niepowagi? A może to poezja, która chce przemówić do nas zupełnie inaczej? Domaga się naszej uwagi przez swoją nietypowość.

 

 

 

Coś? Bo nic

What I Saw John Frusciante

 

Pospieszne pod wiaduktem, leniwie. I łuna nad miastem

zwinęła się w dym. Pęka żywica, gdy śpiewasz, że kolejny

upadek jest tak właściwym końcem. Cierpki i przyszpilony

do powiek, przez chwilę stajesz mi pięścią w gardle.

Zaraz po uchyleniu okna zaczynasz lśnić.

 

 

Co znaczy dobre

Oh my god Ida Maria

 

Bywa, że nie wierzy się słowom, które przychodzą

w zmęczeniu. Dla mnie to samo, co zwykle; kolejka, karnawał

i gorzki wstyd. Trzy dymki fleszy, tylko, że dalej nie wiemy,

co począć. Ta twoja przepaść, to jest żałosne. Znaczy urocze,

chciałem powiedzieć. Wszystko sprzedaje się teraz.

Ale za drzwiami się pali, kolego. W środku gotuje się krew.

Języki i noże. Żeby tak wejść i dać się zapomnieć. Bardzo to lubię,

wie pan? Po prostu zapomnieć. A już ci odjechał ostatni autobus.

I co ty tu jeszcze robisz, dziewczynko? Spalasz się w locie,

nie wiesz? Ogarnij się lepiej. To jest twój facet czy pies?

 

Zastanawiam się, co chciałam nam pokazać autorka dając nam wiersze budową i melodią podobne do pieśni. Nie od dziś wszak wiadomo, że poezja ma swój dźwięk, barwę, a nawet zapach. O czym są to wiersze?

 

 

 

Tańcz, głupia, tańcz

Let me be The Greenhornes

 

Dlaczego nie chciałaś zdjąć butów, gdy weszłaś

i zgasły nad tobą latarnie. Skoro zrzuciłaś je, gdy tańczyłaś.

Przecież to kłucie nie wzięło się znikąd. Ciemno i wiatr

zawiewa ci uszy, wyglądasz jak cytat z Bukowskiego,

słoneczko, gdy ruszasz biodrami i zgasły nad tobą latarnie.

Słońce, gdy wyjęłaś je z oka, okazało się drzazgą.

 

 

O życiu najdosadniej. O życiu najdobitniej, o ludzkich słabościach, pragnieniach, a nawet marzeniach. O snach i uczuciach ukrytych gdzieś na dnie duszy, czy serca. O ludzkiej egzystencji. To poezja pełna metafor, odrzucająca kamuflowanie w skorupie piękna, czy lirycznych wersów. Autorka odkrywa nasze śmiertelne tajemnice, a my, jako odbiorcy próbujemy je zgłębiać z każdym wersem i emocją z niej wychodzącą. To swoisty żywioł słów, trans i modlitwa jednocześnie, to język o indywidualnym kodzie. A śmiertelność to przecież my – ludzie – nasza miłość, nasz ból, nasz świat, ciało, stworzenie, my – metafizyczni, unoszący się nad larum życia.

 

Taka jest właśnie poezja w „Transie” Joanny Lech. Mową wszystkich języków, swoistym wcieleniem, wypowiedzią jednorazową zatrzymaną w formie, powstającą w umyśle poetki lub świecie, który istnieje poza wszelkim porządkiem.

 

Na koniec przytoczę tylko wiersz, który spodobał mi się najbardziej i w moim odczuciu, jest on odpowiedzią na wszystkie wyżej zadane pytania.

 

 

 

Krztyny

Sonic Youth Sunday

 

Dziś jednak uciekam. Słyszę szum kropel

na trawie i nie ma we mnie ni krztyny spokoju.

Natychmiast chciałabym nie żyć albo bawić się

w chowanego w twojej wielkiej, dusznej głowie.

Pocąc się w deszczu, chciałabym wyjechać.

Kraść samochody w Meksyku, robić tatuaże

dziewczynom z Saint Tropez. I żeby były

te wąskie, niebieskie korale na przegubach

ich dłoni i żeby był przeciąg.

 

 

Autor tekstu: Agnieszka Krizel

 

—————————————————————–

„Trans”

Joanna Lech

Instytut Mikołowski

Biblioteka Arkadii – pisma katastroficznego, tom 126

Redakcja Maciej Melecki

Wydanie I, 2016

ISBN: 978-83-65250-12-4

Ilość stron 40

Format: A5 (145 x 205 mm) ze skrzydełkami

Okładka miękka, foliowana

 

 

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *