MENU
px

Wrzenie – miniatura Hanki V. Mody

woman-1765440_12802

Skreślony. Rozdział III – opowiadanie Lecha Brywczyńskiego

24 maja 2017 Comments (0) Views: 320 Czytam, Poezja

Tak trudno uciec od klisz – poezja Piotra Stpickiego

Życie jest jak gra symulacyjna

w zetknięciu z groźnym gatunkiem

konia trojańskiego

źrenice przestały reagować

na dzienne światło

 

zanikł język

pozbyliśmy się go przy pierwszym poziomie

kontaktu ze skażonym światem

 

celem jest być lepszym od trolli

czyli tak mówić by móc milczeć

 

niech nikt nie odwiedza

mieszkań gdzie można wyczuć

zatrważająco wysokie stężenie

oddechów

i częstotliwość uderzeń serca

która zbliża się do bezpiecznych granic normy

 

mogą zmienić myślenie

o zewnętrznych spięciach

zakodować pracę nad sobą

 

spokojnie

nasza samotność

wygląda lepiej niż w rzeczywistości

 

 

Opuszczonych

do obozu przychodzą pielgrzymki

by ujrzeć

przybraną matkę żydów

 

po objawieniu

nie słychać nawet jednej modlitwy

 

żaden wstyd

w takim miejscu

zapomnieć o jezusie

 

 

Technika Campbella

w ramach przywoływania

na ucztę między pierwszą a drugą

młodością

 

przy fabrycznym świetle osiągnął

niedojrzałość wypełnioną

obietnicą matki

 

od siebie dodał

tyle charakteru ile zdoła pomieścić

jego sztuka

 

 

Wierny

komendy wypowiadane szeptem

zapowiadały dłuższy spacer

w ciemności bez lęku

 

przez futro do kości

zgody

pożegnalnej kolacji

 

szczekam o dobrą drogę

na krzyż

 

choć kazałeś nie czekać

z pełną miską

 

 

Edna Krabappel

na tablicy obwieszczał twój koniec

sprawca surowych kar za spóźnienie

 

ciało nie było rysunkowe

podpowiadała wyobraźnia

 

co robiłaś po godzinach

kiedy przestawałaś myśleć o fryzurze

głęboko wzdychać podczas rozpinania koszulki

gdy pojawiał się najbardziej karykaturalny nauczyciel

 

tak trudno uciec od klisz

do wyrytego w marmurze

dowodu obecności

 

 

Zuchy

jeszcze przed dzwonkiem

byliśmy przygotowani by zająć miejsce

nieuważnych którzy nie powinni przejść

rekrutacji

 

rodzice dopasowali hełmy

odświętne mundury

w ręce włożyli prawdziwe pistolety

 

tymczasem sami zaczęli układać pieśni

 

nauczymy się umierania

nim wyjadą pierwsze rozśpiewane autobusy

 

 

Czas apokalipsy kina Sawa

wizytówką tego miejsca byli aktorzy

teraz jest nią szare życie

 

zaczepiam dystyngowanego mężczyznę

który zapewne pamięta czasy

oparte na zgłębianiu spaceropodobnych miejsc

panie tam można było w ciemnościach

człowieka znaleźć

powiada

a jego twarz znika za szybą budki

z wczorajszymi wiadomościami

 

głupio mi pytać dziecka

bo uszy podporządkowało muzyce

jednak zauważyłem że przekrzywia głowę

w moim kierunku

obnażyło słuch

 

mój ojciec wyszedł podczas pokazu

podobno po papierosy

nie mogę tego pamiętać

 

do dyskusji przyłączył się starszy pan

 

właśnie tam pogrzebałem szansę

szczęśliwego zakończenia u boku małżonki

wybierając inne usta do całowania

 

kolejne obietnice ciekawych zdarzeń

to fikcja która przestała

mieszać się z rzeczywistością

 

 

Relacja Warszawa – Donieck

sąsiadka naoglądała się wojen

 

tutaj bohaterowie są nadal tacy sami

przeżyją do następnej bitwy

gdzie łatwo będzie znaleźć kandydatów

by cierpieli za ojczyznę

 

dzieci pod wpływem kreskówek

stracą ostatnie krople krwi

 

śmierć nie jest straszna

dopóki można ją powtórzyć

 

 

fot. z archiwum autora

fot. z archiwum autora

Piotr Stpicki: Mówią o mnie Człowiek-Zagadka, reporter pośród liryków. Moje teksty są pochodną nocnych rozważań z weną i licznych z nią pertraktacji. Swoje liryczne opowieści opieram na trzech pojęciach: tajemnicy, smutku i reportażowych poszukiwaniach.

 

 

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *