MENU
px

Zadanie – opowiadanie Marka Jastrzębia

fot. z archiwum autora

Po kształcie liter – poezja Iwony Niedopytalskiej

14 czerwca 2017 Comments (0) Views: 428 Czytam, Poezja

Świadomie nie zdążyłam – poezja Anny Wajdy

Moja osobista jesień

Blade palce świtu pozostawiły na szybie

ślady linii papilarnych.

Poranna rosa odświeżyła trawnik.

Ziemia budzi się aby biec dalej.

Lecz beze mnie.

 

Świadomie nie zdążyłam

umyć zębów,

spojrzeć w lustro,

poszukać parasola.

Wszystko toczy się bez mojego udziału.

Leniwie spoglądam przed siebie,

żyję własnym tempem.

Jesień życia zaskoczyła mnie pozytywnie.

 

Anna Wajda, 2016.

 

 

***

zardzewiała cisza

pomiędzy kroplami deszczu

gdy lepiłam anioły…

 

czy to moja wina,

że za wcześnie wyszłam?

 

Opuściłam czarno-białą fotografię,

przykurzone wspomnienia biegną za mną

unosząc zapach szarlotki i cynamonu.

 

Zostawiłam kaflowe piece na węgiel,

ciepłe pierzyny, tak pulchne,

jak drożdżowe kluchy na parze,

przyjazne i zatroskane oczy moich dziadków.

 

Nie pamiętam ich spojrzeń,

ani ust w uśmiechu,

ani siwiejących włosów,

 

bo za wcześnie wyszłam.

 

Nie mogłam zostać

w ciszy nagich ścian

i nikt mnie nie żegnał.

 

Czy to moja wina?

 

Że za mało lat,

że przykrótkie spodnie

i niemodne buty,

matka z głową zwróconą w inną stronę,

w perspektywie brak perspektywy,

 

bo za wcześnie wyszłam?

 

Wsłuchując się w ciszę,

w natłoku myśli

błądziłam

licząc schody,

podpatrując,

zmieniając maski

bezwiednie,

nieudolnie klucząc

w kluczu dzikich gęsi

z kluczem na szyi,

gubiąc sweter,

kryjąc wstyd

pod parasolem,

bo padało,

bo odjechał ostatni tramwaj,

bo zaprosiłeś mnie do środka.

Stała tam czarno-biała fotografia

w antyramie,

chciałam ci ją zabrać,

a zostawić ślad szminki,

ale ty szepnąłeś:

dlaczego tak późno przyszłaś?

 

Przepraszam,

bo lepiłam anioły.

Anna Wajda, Katowice 17.06.2016(wyróżnienie w Turnieju Jednego Wiersza)

 

 

***

zostawiłeś mi uśmiech na poduszce

i zapach perfum

obudził mnie wraz ze wschodem słońca

czy wystarczy nim wrócisz

co przyniesie dzień

bez ciebie

wszystko jest jak w stanie nieważkości

nie ma siły przyciągania

więc nic się nie klei

nic nie upada

nie wypada

jak makiem zasiał

a nie mogę zebrać myśli

wciąż lewitują leniwie

zastygam w bezruchu z filiżanką kawy

przesłodzonej

wieczorem już nie dbam o kalorie

gdy wrócisz

znów wszystko uporządkujesz

nadasz tok sprawom

ważąc każde słowo opowiesz

jak było

pozbierasz moją tęsknotę

i moje szaleństwo

w jednym miejscu

się odnajdziemy

 

Anna Wajda, 2016.

 

 

***

kiedy wrócisz dom już będzie zmęczony oczekiwaniem

na pociąg a potem na odgłos biegnących po schodach butów

które tak pieczołowicie polerujesz zanim pozwolisz im wyjść

są częścią twojej drogi przez życie

jak jedzenie jak oddychanie

i jak ja twój nieodłączny anioł

a nawet bardziej stróż

kiedy wymaga tego sytuacja

kiedy na horyzoncie pojawia się zagrożenie

to ty kupiłes mi zbroję i dałeś miecz do ręki

to twoja miłość upoważnia mnie do gotowości

w pełnym rynsztunku nawet już sypiam

pełnię tę funkcję od czterdziestu lat

i chyba nie przejdę na emeryturę

nie stać mnie na to, nie potrafię zrezygnować z tego co

ofiarował mi los

będę walczyć na wszystkich frontach

w kuchni w sypialni

w twoich myślach przycupnęłam

i czekam czy czasem nie zboczą z wytyczonej drogi

kiedy zawieją nieprzyjazne dla nas wiatry

wczoraj powiedziałeś mi, że mam zmęczone oczy

i powinnam odpocząć

a ja nie mogę

bo ty znów polerujesz buty

Anna Wajda, 2017.

 

 

***

za czasów Freuda,

mówiono leczenie rozmową

terapeuta jak granitowa skała

odbija mokre od łez słowa

emocje

wydarzenia

relacje

ambiwalentne odczucia

życiowe porażki

wewnętrzne konflikty

dialogi z samym sobą

retoryczne pytania

pogoń za prawdą której szukasz

dno zdaje się być bezdenne

spocona ściana zrzuca powoli

depresyjne epizody

konsekwentnie

mimo całej sympatii do ciebie…

zmęczona zwalniasz

problemy wytracają moc

odkładasz je stopniowo na półkę

pozwalasz by osiadł kurz

znajdujesz drogę do spokojnego snu

znów witasz siebie w progu

Anna Wajda, 2016.

 

 

Na Starym Arbacie

Pyzaty księżyc nad Starym Arbatem

idzie za nami, jemy rodzynki.

Dziś Na Tagance nie zagra Wysocki,

i tak biletów nie dają od ręki.

 

Kupię matrioszkę lub jakiś obraz

od sympatycznych ulicznych malarzy,

zaczęło padać, wiatr w górę porwał

uśmiech z mej twarzy.

 

Biegniemy do metra, robi się zimno.

Nie pożegnałam się z Okudżawą.

Został tam, idąc z rękami w kieszeni,

okryty sławą.

 

Gdy cichnie gwar na pustym deptaku

w mokrej jesieni wśród białych latarni

krąży historia moskiewskiej ziemi.

 

Anna Wajda, 2016.

 

 

Klucz do Ciszy

Wyłączony telefon

wciąż dzwoni w mojej głowie,

bez możliwości ściszenia.

Niezapłacone rachunki za prąd,

zakurzone, wyblakłe pierogi,

jeszcze ciepłe.

 

Na parasolu krople smutku

przycupnęły strwożone.

Tylko w sercu zamieszkał już

motyl wieczności.

 

Odeszłaś w zadumę,

zostawiając samotną szafę,

nie zabrałaś ze sobą,

zapomniałaś,

włożyć do torebki

kremu przeciw zmarszczkom

i zużytej szminki.

 

Przyniosę Ci jutro…

Nie dałaś mi klucza…

do Twojej Ciszy.

Anna Wajda, 2016.

 

 

***

przez pole biegnę

przez noc

przez ciebie

 

bez słów

bez butów

bez końca

 

nie ma czasu

nie ma lekarstwa

na ból duszy

 

wiatr mi wtóruje

w bezradności

 

Anna Wajda, 2016.

 

fot. z archiwum autorki

fot. z archiwum autorki

Anna Wajda: Urodziłam się 09.11.1955 w Sosnowcu i mieszkam tu nadal. Ale moje życie wiąże się również z innymi miejscami. To są Katowice i Jura Krakowsko-Częstochowska, gdzie ostatnio spędzam dużo czasu. To urokliwe miejsce zainspirowało mnie do pisania. Do swoich tekstów często dołączam swoje szkice, rysunki lub grafikę komputerową, co zawsze było moją pasją.

Zaczęłam pisać wiosną 2016 roku. W czerwcu otrzymałam wyróżnienie w Turnieju Jednego Wiersza w Katowicach. A 11 września w Krakowie moje dwa limeryki znalazły się wśród dziesięciu nagrodzonych w konkursie związanym z życiem i twórczością Stanisława Lema. Moja pierwsza publikacja, to siedem tekstów wydanych w antologii internetowej grupy Klub Poetów Niepokornych pt.: „W deszczu słów” (KryWaj 2016). A debiut książkowy, to tomik poezji Na Głównej, wydany w lutym tego roku. W środku jak i na okładce znajdują się moje grafiki, a teksty inspirowane osobistymi przeżyciami i własnym postrzeganiem świata.

 

 

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *