MENU

Szwedką w oko – Marek Jastrząb

11 lipca 2018 Comments (0) Views: 63 Czytam, Poezja

Sny broczą w ciemności – poezja Weroniki Golbert

Placebo

nie ukoisz ciepłym mlekiem

płytkiego snu,

karmionego przez lata strachem

Sen Dorosłego Dziecka

można uspokoić tylko wielką miłością

nie ciepłym mlekiem

a ciepłymi ramionami

znajomym szeptem otulającym

wystraszone serce

cichą obecnością lepszą

od każdej kołysanki.

wiem, to boli

nie uleczysz chorego serca w jeden wieczór

 

 

Od jednej burzy wszystko może się zacząć

potrafię być burzą

grzmię na wszystko z czym

się nie zgadzam

nie uspokajaj mnie

potrafię zrobić to sama

świat choruje nie chce

nawet tej choroby zwalczać

chaos który był na początku

trwa do tej pory

ludzie z własnej woli

wyszli z Raju

wybrali poznanie dobra i zła

teraz żyją targani

między jednym a drugim

co może jedna burza

od jednej burzy wszystko może się zacząć

 

 

Nie czuję się nikim lepszym

mogłabym wzbić się ponad tłumy

zajrzeć ludziom do okien

popatrzeć na ich cichy

spokojny sen

tak różny od mojego

może nawet przez chwilę

mogłabym pomyśleć

że wcale tak bardzo

się nie różnimy

 

 

Kim jestem?

rzygam utartymi stereotypami

wymiotuję sztywnymi zasadami

duszę się w regułach wzorach przymusach

kim jestem

 

nadwrażliwcy mają

bardzo osobliwą cechę

która nie daje im

spokojnie trwać

 

ciągła czujność gotowość

nie wiadomo do czego

między nie wiadomo kiedy

a nigdy

niespokojny sen

nerwowe trzęsące się

ręce

 

 

Prastrach

zrań mnie lub zaskocz

zrób cokolwiek bym

wypłynęła z nieruchomej

gęstej pustki która

potrafi tylko dusić

 

w moim świecie nicość

potrafi się zmaterializować

przybrać kształt mgły

która oblepia myśli

by zdrętwiały i nie potrafiły

odczuwać nawet prostego

zwierzęcego strachu

 

sny broczą w ciemności

próbują wypłynąć na

powierzchnię lub chociaż

utopić demony które

prastare przebiegłe

zmieniały tylko swoje

nazwy w kolejnych

mitologiach ale one

nauczyły się pływać

i oddychać pod wodą

 

 

Ucieczka

jedyne co współgra ze mną

to promienie słońca wchodzące

w skórę o siódmej rano

wiatr przenikający przez kosmyki włosów

których od kilku miesięcy nienawidzę

mocne jesienne powietrze

rozluźniające uwięzione w

klatce płuca

kolory jesieni odciągające

myśli które idą za daleko

jako jedyne wolne od

schematów i granic

 

mogłabym zjednoczyć się z naturą

i nigdy już nie wrócić do ludzi

 

 

fot. z archiwum autora

Weronika Golbert: Rocznik ‘99. Absolwentka liceum (kiedy to minęło?), powoli zastanawiam się nad studiami, wiecznie niezdecydowana czego chcę od życia. W poezji szukam tego, czego nie wyrażę w codziennych sytuacjach przy ludziach – oczyszczenia i uwolnienia tego, czego do końca sama nie rozumiem, co na pierwszy rzut oka wydaje się zbyt mroczne, żeby o tym rozmawiać.

 

 

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *