MENU
px

Ty? – opowiadanie Hanny Bilińskiej – Stecyszyn

alternatywny tekst

Bombkoń – opowiadanie świąteczne Jana Maszczyszyna

14 grudnia 2016 Comments (0) Views: 920 Czytam, Poezja

Słowotoki – poezja Ewy Maćkowiak

Kokainowe zwidy

Szeptałeś

„jesteś moją kokainą”

a podzieliły nas

dwie cienkie

czerwone

kreski…

 

 

****

Przy tobie

dochodzę

zbyt szybko

.

.

.

do ściany

płaczu

 

 

***

Nie mów o czym myślisz

powiedz co czujesz

może wtedy znajdziemy

antidotum

na… niemiłość.

 

 

Wernisaż

wiosna

potrafi

wybujać

wieńcem

kwiatów

znikąd

 

pędzlem

mistrza

efektem

płótna

zaistnieć

 

wernisaż

ach

wernisaż

 

 

Słowotoki

Istnieją słowa niezatapialne

w słonych wodach

łez

może dlatego mowa jest srebrem

a milczenie złotem

 

 

Światłoczuli…

Miłością

ciemność

rozproszę

światło

przywołam

tyle go

w

tobie

 

 

***

Przeczesałam myśli

od dawna nieczesane

rozdzieliłam

niczym włos

na czworo

zaplotłam warkocze

już nie biegną

na manowce

 

 

Niezapowiedziane uwolnienia

zalęknione marzenie

uwiło gniazdo

z nienadziei

zasmutniałych

nieusmiechów

niespełnień

opuszczone

skulone

w kąciku

na dnie

oka

.

.

.

czeka

na

łzę.

 

 

Przedburze…

Słyszysz?

Co?

Jak to co?

Jak dudni.

Dudni?

 

Cisza

.

.

.

Głucha

Cisza.

 

 

Bezsamotność

Może kiedyś, może gdzieś

w innym życiu

dotkniesz mnie

bezsamotnością

oddechem wskrzesisz

niewiarę

w ciebie

w miłość

bo ona istnieje

jak ty

zapamiętana

feerią barw

choć odległa

to bliska

choć osobna

złączona

dotykiem

 

dusz.

 

 

***

Odleciało lato

kluczem żurawim

niebo nie w sosie

płacze

kapuśniaczkiem

ziemia

zbiera łzy

w kałuże

przemoczone

do ostatniej drzazgi

przybite smutkiem

zapomnienia

przysiadły

melancholie jesienne

melancholie.

 

 

Słowocienie

Słońce ześlizgnęło się

po konarach

obietnicą

 

oddychać

oddychać

 

stanąć na palcach

skoczyć

pofrunąć

do

marzeń

 

oddychać

oddychać

 

rozłożyć

nielotki

do lotu

wzbić

 

oddychać

oddychać

 

dotknąć

obietnic

bez pokrycia

 

oddychać

oddychać

 

niebo

tak

daleko

ziemia

tak

blisko

 

od…

 

 

wdeszczubieganie…

Kocham jesień

spadających kropel dźwięk

i to jesienne wdeszczubieganie

 

i w kałuży lustrach nieba fotografię

i kiedy ciche plum rozbija obraz

zamazując jego kontury

 

takie we mnie jesienikochanie

 

tak

lubię te odsłony

cudów nad cudy

teatroakty matki naszej

natury

 

kocham jesień

jesiennych dywanów czas

to urokliwe złotodywanie

to jesiennoszelestne

wliściachbieganie

 

rozkochała mnie w sobie

pani jesień

wiatropędzeniem

świstoszelestem

kroplidudnieniem

liściospadaniem

owocówdawaniem

 

 

i pokochałam ją

wszystkoprzemijaniem

i wszystkotrwaniem.

 

 

***

Młodość ciągle się starości dziwi

że taka stara bolesna niedołężna

nie to co ona

młoda skoczna niezłomna

 

Młodość ciągle się starości dziwi

naiwnie snując przypuszczenia,

że nie nadejdzie  młodości nie dosięgnie…

 

Młodość ciągle się starości dziwi

bezgrzesznością naznaczona

uchyla się przed

dłonią zniekształconą artretyzmem

 

Starość cierpliwie czeka

młodości dając fory

wierząc że do niej przyjdzie

kiedy przekuje swój los.

 

 

W drodze

Nie dostałam cię na zawsze

życie

kramarzyłam z tobą o chwilę

więcej

 

ja wiem że wiesz

ty wiesz że wiem

 

jest jak być musi

kres to kres

tylko żal

 

najzwyczajniej…

 

 

Codzienność

Znoszona szata codzienności

tandem z ciałem

wita noc mówiąc do widzenia słońce

 

barwne sny spływają po ramionach

niczym gwiazdy

powypadały z nich wróżby

 

przewoźnik nocy dobry sen

wygładził rysy

pocerował blizny

 

bytowania.

 

 

Zanurzona w…

Pod zamkniętymi oczami

za powiek kotarą

odbywam podróż

 

w niemej kontemplacji

nie rażącej ciszy

spotkałam w świątyni

życia

pooraną dobrocią

serca

wyrwaną spod tyranii

materii

 

duszę

 

przebywa wędrówkę

po światach

prawdziwego współczucia

 

jakże to ja.

 

fot. z archiwum autorki

fot. z archiwum autorki

Ewa Maćkowiak:

 

O sobie mówi:

 

„Nie jestem aniołem, jestem człowiekiem.

Nie jestem dobra, ale bywam.

Nie jestem zła, ale bywam.

Dobrze, że tyle o sobie wiem.

Świadomość i transformacja.

Oto cała prawda”.

 

Człowiek – żyję tak, aby zasłużyć na ­­­­to miano. /Ewa Maćkowiak/

 

Idąc z duchem czasu, założyła blog: Słowem Strofą Wierszem, w którym zamieszcza swoją twórczość.

Pisze dla małych i dużych. Prozą i wierszem.

Jej pierwsze wiersze zebrane i zamieszczone w tomiku „DROGOWSKAZ”, kolejny tomik w przygotowaniu.

Na podstawie jej wierszowanek dla dzieci „Bajkowe Kolorowanki”, w Centrum Promocji i Kultury w Brzezinach wystawione było przedstawienie

„O żółwiu, kurze i sowie teatr dziecięcy powie”.  

Niejednokrotnie wiersze poetki można było przeczytać na krakowskich murach, a dokładniej na rogu Rynku Głównego i ulicy Brackiej, w ramach projektu Emultipoetry.

Jej opowiadania i wiersze nagradzane i publikowane m.ni. w książkach Katarzyny Enerlich, tomikach Magdaleny Kordel i Moniki Sawickiej, której niejednokrotnie była gościem w autorskim programie Kanapa Literacka.

Poeta, Waldemar Kostrzębski komentuje:

Kolejna rozmowa na literackiej kanapie, którą z przyjemnością wysłuchałem. Sympatyczna i szczera rozmowa, która dla osób postronnych jest źródłem informacji o autorce oraz o jej serdecznym stosunku do świata i ludzi. Cieszę się, że mogę tu wpadać i śledzić Twoje pomysły i projekty Ewo. Serdeczności z bardzo daleka.

Wiersze Ewy, to sposób na komunikację z sama sobą ale i z otaczającą rzeczywistością. To wnikliwe obserwacje tego co wewnątrz i tego co na zewnątrz. Ot, samo życie.

 

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *