MENU

„Niech go obudzi i niech nim wstrząśnie.” Z Jakubem Winiarskim rozmawia...

20 maja 2019 Comments (0) Views: 199 Myślę

Reforma rzeczywistości – pisze Krzysztof Pochwicki

Zaryzykuję i zajmę się tematem pozornie mało atrakcyjnym: rozmaitymi miarami. Zainspirowały mnie zmiany związane z tym obszarem wiedzy, o nich jednak wspomnę w dalszej części tekstu (taka przewrotna próba zaintrygowania czytelnika).

 

Poznanie dawnych miar jest cenne nie tylko samo przez się, ale również niezbędne dla wielu nauk, które pozostają w kontakcie z historią. Znać powinien dawne miary nie tylko metrolog i historyk kultury, ale także geograf, topograf, historyk wojskowości, historyk matematyki. Nawet stosunki prawne wymagają nierzadko tej znajomości.

(E. Stamm, Staropolskie miary, część I – Miary długości i powierzchni, Warszawa 1938)[1].

 

Mierzenie długości wymaga, jeżeli chodzi o uzyskanie wyników do pewnego stopnia dokładnych, znajomości pojęcia liczby. Pojęcie takie, w postaci bardziej abstrakcyjnej, było jednak człowiekowi pierwotnemu na najniższym stopniu rozwojowym obce. Dlatego mierzenie długości było na tym stopniu rozwojowym ocenianiem. Mierzono więc długość przede wszystkim czasem, potrzebnym do jej przebycia. Utrzymały się z tej epoki aż do naszych czasów pewne zwroty mowy, jak np. „godzina drogi”. Były w użyciu i inne metody poglądowe, przykładowo nad Amurem u Menegrów miarą długości jest bucha, tj. odległość, z jakiej już nie można odróżnić z osobna rogów wołu (taka zdolność rozdzielcza mikroskopu tylko w skali makro, a zamiast soczewki bydlęcia łeb). Że czynność mierzenia znana była ludom indoeuropejskim w zamierzchłych jeszcze czasach, dowodzi wspólny pień w ich językach na oznaczenie tej czynności, względnie jej narzędzi: greckie metrein, łacińskie mełiri, włoskie misurare, francuskie mesurer, hiszpańskie i portugalskie medir, angielskie to mete, niemieckie messen, wreszcie polskie mierzyć. Pień ów to indoeuropejskie me. Ponieważ jednostki długości musiały być z natury rzeczy łatwo reprodukowane, człowiek początkowo szukał ich pierwowzoru w przedmiotach łatwo dostępnych. Takimi przedmiotami były przede wszystkim części ciała ludzkiego; to główne źródło pochodzenia pierwotnych jednostek długości. Wskazują na to nazwy niektórych jednostek długości, jak łacińskie digiłus (palec), palma (dłoń), pes (stopa), cubilus (łokieć) czy polskie stopa, łokieć itp. W starożytnej Grecji znano rzeźbę przedstawiającą młodego mężczyznę z rozwartymi ramionami; odległość między nimi stanowiła sążeń – helleński wzorzec długości.

 

Wszystkie te rozwiązania, ujmując delikatnie, nie imponowały dokładnością, ale też w tych czasach dzisiejsza dokładność byłaby z jednej strony niemożliwa do osiągnięcia, z drugiej zbędna dla celów wyłącznie praktycznych. To było przyczyną faktu, że nie tylko każde państwo miało własne miary długości, ale także prawie każde większe miasto (w Polsce mieliśmy łokcie krakowskie, chełmińskie, warszawskie, poznańskie, litewskie, lubelskie, lwowskie, podlaskie, toruńskie, płockie, piotrkowskie, sochaczewskie, łęczyckie, gdańskie i inne). Poza tym istniały różnice w odniesieniu do okresu historycznego, łokcie i inne miary długości zmieniały się w tym samym miejscu z biegiem czasu. Typowym przykładem może być łokieć chełmiński – zmniejszany przez Krzyżaków celem zwiększenia wpływów podatkowych; zmniejszanie długości tego łokcia stało się nawet powodem rokoszu miast przeciw Zakonowi. Do zmiany długości miar przyczyniały się także rozporządzenia państwowe, mające na celu ujednolicenie jednostek.

 

Według niektórych przekazów w Anglii w 1101 r. król Henryk I nakazał zmierzyć odległość od czubka własnego nosa do końca wyciągniętego kciuka i nazwać ją „jardem”. Bywał też zwyczaj, że wstępujący na tron każdorazowo ustalał jednostkę długości według własnej stopy. Tym sposobem miary zaczęły być łączone coraz częściej z księciem, królem – ogólnie z suwerenem – i były jednym z jego atrybutów. Posiadanie własnych, niezależnych miar do dziś jest utożsamiane z niezawisłością kraju.

 

 

Staropolskie miary [2]

 

 

Na terenach barbarzyńskiej Europy największe rozpowszechnienie miar ujednoliconych nastąpiło w okresie Cesarstwa Rzymskiego (tzw. miary antyczne); rzymskie miary długości oparte na mili (leuga) i jej podjednostkach znalazły zastosowanie w państwie Franków, za panowania dynastii Merowingów (V–VIII w. n.e.); natomiast miary objętości i ciężaru trafiły tam w postaci późnobizantyjskiej za pośrednictwem dalekosiężnych kontaktów handlowych.

 

Milę, która na wiele wieków rozpowszechniła się w Europie, „zawdzięczamy” Rzymianom. Nazwa „mila” pochodzi od słów mille passuum, czyli tysiąc (mille) passuum, czyli „podwójnych kroków”. Źródła podają jako jej wartość 1479 m, 1480 m albo 1482 m, różnica wynika z różnych przeliczeń rzymskiej „stopy” na centymetry: od 29,57 cm do 29,60 cm. W Wielkiej Brytanii stwierdzono, że odległość między kamieniami milowymi na zachowanych resztkach dróg rzymskich sięgała nawet 1520 m; ponieważ mila miała z definicji 5000 stóp, zatem stopa zastosowana przy odmierzaniu odległości pomiędzy tymi kamieniami milowymi musiała mieć 30,4 cm. W 1592 r. parlament brytyjski określił milę (nazywaną statute mile) następująco: 1 mile = 1760 yards = 5280 feet. Jest ona równa 1609,344 m. Liczba stóp w tej mili oraz długość stopy pozwalają stwierdzić, że mila ta nie jest już – wyjąwszy nazwę – podobna do mili rzymskiej.

 

Za panowania Karola Wielkiego (lata 768–814) podjęto reformę miar i wag polegającą na wprowadzeniu spójnego systemu, który cechowała zależność między pieniądzem, miarami objętości i masy. W późniejszych czasach rozwój osadnictwa i handlu prowadził do rozpowszechnienia się miar abstrakcyjnych na nowych obszarach, gdzie bądź wypierały, bądź łączyły się w różny sposób z miarami lokalnymi.

 

Na ziemiach polskich początkowo do pomiaru gruntu posługiwano się jednostkami powierzchni utworzonymi na podstawie narzędzi uprawy roli (socha, radło, pług); ich wielkość zależała od miejscowych uwarunkowań – klimatu, gleby, rodzaju uprawy oraz narzędzi orki; część z nich przeliczano na wielkość ziemi zaoranej parą wołów w ciągu sezonu. Przyjmuje się, że 1 pług równał się powierzchni ziemi na „dwa woły”, tj. obrabianej za ich pomocą przez sezon. Nie była to jedyna odmiana pługa (np. duże jednostki gruntu mierzono za pomocą tzw. pługa królewskiego / aratra regalia, w Siedmiogrodzie wynosił on około 250 ha). Od XIII w. łan – związany z instytucją prawa czynszowego i kolonizacji na prawie niemieckim – stanowił jednostkę pomiaru powierzchni polnych; w okresie średniowiecza stosowano m.in. łan flamandzki (chełmiński) o powierzchni około 16–18 ha oraz większy łan frankoński (teutoński) równy 23–27 ha.

 

Ciekawa historia związana jest z kilogramem. Ostatni z monarchów przedrewolucyjnej Francji, król Ludwik XVI (1754–1793), powołał grupę uczonych w celu stworzenia nowego systemu miar (dziesiętnego systemu metrycznego). Jedną z podstawowych jednostek tego systemu miał być graw (symbol G) jako jednostka miary masy (nazwa jednostki wywodzi się od grawitacji, ciążenia). Postulatorem tej jednostki był wybitny francuski fizyk i chemik Lavoisier (Antoine Laurent de Lavoisier, 1743–1794), który zaproponował, aby graw był masą litra wody. Niestety, rewolucjonistom francuskim źle się kojarzyła sama nazwa jednostki, bo ze szlacheckim tytułem niemieckim graf. Rewolucjoniści z przyczyn politycznych uważali, że nowe jednostki miar mają wyrażać ideę równości społecznej i zaproponowali w 1795 r. nazwę gram (symbol g) jako masę wody zawartej w objętości jednego centymetra sześciennego. Jednostka ta była tysiąckrotnie mniejsza od grawa, gdyż 1 G to 1000 g. Jednakże pierwotny pomysł Lavoisiera z jednostką G był bardziej praktyczny, szczególnie gdy postanowiono wykonać wzorzec masy. Dlatego w 1799 r. wykonano artefakt o masie tysiąca gramów jako pierwotny wzorzec masy (systemu metrycznego), ale nie powrócono już do pierwotnej nazwy (graw) i oznaczenia tej masy (G), lecz dodano przedrostek kilo (mnożnik tysiąc), powołując do życia kilogram (kg).

 

W roku 1889 stworzono dwa przedmioty – pręt, wzorzec metra, oraz walec o średnicy i wysokości ok. 39 mm – wzorzec kilograma; oba wykonane ze stopu platyny (90 proc.) z irydem (10 proc.).

 

Jednostka miary układu dziesiętnego znana jako metr została zaproponowana już w XVII w. Jej nazwa pochodzi od greckiego métron katholikón, oznaczającego „miarę uniwersalną”.

 

Wczesna definicja metra brzmiała: „długość wahadła z półokresem równym jednej sekundzie”. Do XVIII w. została ona przekształcona, a metr zaczął być określany jako „jedna dziesięciomilionowa długości ziemskiego południka wzdłuż jednego kwadrantu” (odległość od równika do bieguna północnego). Definicja ta spotkała się z rosnącym uznaniem i została zaakceptowana, kiedy Francja przyjęła system metryczny w roku 1795.

 

Prototypowe pręty o długości metra – najpierw mosiężne, późnej wykonywane ze stopu irydu i platyny – produkowane były zgodnie ze standardem metra. W 1960 r. metr został ponownie zdefiniowany za pomocą fal radiowych. Było to przed przyjęciem obecnej definicji z roku 1983, która odnosi metr do prędkości światła.

Największym mnożnikiem metra w układzie SI jest jottametr (1 000 000 000 000 000 000 000 000 metrów).

 

Metr, jako jednostka systemu metrycznego, stosowany jest do mierzenia odległości na całym świecie. Głównym wyjątkiem są Stany Zjednoczone, gdzie wciąż w większości przypadków stosuje się system imperialny.

 

1 m odpowiada 1,0936 jarda lub 39,370 cala.

 

Teraz wyjawię, o jakich zmianach myślałem, pisząc wstęp do artykułu. Otóż w piątek 16 listopada 2018 r. po południu podczas Generalnej Konferencji Miar w Paryżu przegłosowano nowe definicje jednostek miar międzynarodowego układu SI. To największy przewrót w metrologii od czasów rewolucji francuskiej! Jednostki miar międzynarodowego układu SI – takie jak kilogram, kelwin, mol, amper, om, wolt czy dżul – będą inaczej definiowane. Wzorzec kilograma z Sèvres stanie się zbędny[3]. Zmiany wejdą w życie 20 maja bieżącego roku. Dlatego między innymi piszę ten tekst. Aby społeczeństwo przygotować.

 

Komputerowo wygenerowana wizualizacja wzorca kilograma. Oryginał przechowywany jest pod trzema szklanymi kloszami w sejfie.

 

Główną ideą stojącą za tą zmianą jest to, aby wszystkie jednostki miar oprzeć na fundamentalnych stałych fizycznych, których niezmienność (w czasie i przestrzeni) gwarantują prawa fizyki – prędkość światła, częstotliwość promieniowania atomów cezu-133, stała Plancka, stała Boltzmanna czy elementarny ładunek elektryczny.

 

Kilogram (masa) będzie określany na podstawie stałej Plancka[4]. Amper (natężenie prądu) będzie określany poprzez elementarny ładunek elektryczny. Kelwin (temperatura) na podstawie stałej Boltzmanna[5], a mol (ilość materii) poprzez stałą Avogadra[6].

 

W ten sposób już przed laty zmieniono definicję sekundy i metra.

 

Sekunda, kiedyś będąca ułamkiem doby[7], od 1967 r. jest definiowana jako czas trwania 9192631770 drgań promieniowania atomu cezu-133 (odpowiadającego przejściu między dwoma konkretnymi poziomami energetycznymi tego atomu).

 

Od 1983 r. metr to odległość, jaką pokonuje światło w próżni w czasie 1/299792458 sekundy.

 

Jeśli chodzi chociażby o kilogram, to dokładny pomiar ma kluczowe znaczenie w wielu obszarach, takich jak rozwój leków czy inżynieria precyzyjna. Obecne technologie pokazują, że porównanie wzorca z Sèvres z jego kopiami rozsianymi po całym świecie wykazuje rozbieżności. W przypadku gdy chodzi o około 50 części na miliard, mniej niż waga pojedynczej rzęsy, dla zwykłego śmiertelnika nie ma to żadnego znaczenia, ale w nanotechnologii ma kolosalne. W dzisiejszym świecie takie rozbieżności są niedopuszczalne.

Trzeba także pamiętać, że jednostki takie jak niuton, paskal czy tesla są definiowane za pomocą kilograma. Zatem każda rozbieżność czy zmiana wzorca, choćby poprzez drobinkę zanieczyszczeń, wpływa na jednostki pochodne.

 

Warto sobie uświadomić, że funkcjonujemy w rzeczywistości nakrytej misterną siecią zależności matematycznych, świecie rosnącej precyzji. Czas, przestrzeń, materia przestały być symboliczne, umowne, sieć ma coraz mniejsze oka. Właśnie, czemu oka, a nie oczy?

Skąd się bierze owo zróżnicowanie oczyoka lub uszyucha?

Otóż w języku polskim dla niektórych elementów ciała człowieka zachowały się archaiczne określenia tzw. liczby podwójnej. Nasi przodkowie posługiwali się nią wtedy, gdy precyzyjnie chcieli oznaczyć dwa przedmioty bądź coś występującego w parze. Sięgali więc po liczbę podwójną (istniała do XVI w.) także wówczas, kiedy mieli na myśli oczy, uszy czy ręce. Uwielbiam nasz pokręcony język.

 

Niektóre z odkryć zdają się wynikać z banalnych zbiegów okoliczności.

 

Dmitrij Mendelejew pod naciskiem władz carskich (miał zbyt demokratyczne poglądy) musiał zrezygnować z pracy na uniwersytecie i został ostatecznie dyrektorem Urzędu Miar i Wag. W 1869 r. stworzył układ okresowy, w którym ułożył pierwiastki zgodnie ze wzrastającymi masami atomowymi.

Możliwe, że gdyby nie studenci, nigdy nie zestawiłby układu okresowego. Kiedy zatrudniono go w katedrze chemii w 1867 r., Mendelejew nie mógł znaleźć przyzwoitego podręcznika dla swoich słuchaczy. Sam zabrał się więc do pisania. Widział chemię jako „naukę o masie” – znowu pojawia się ten problem masy – i w podręczniku zawarł prosty pomysł porządkowania pierwiastków w zależności od ciężaru atomowego. Doszedł do tego, układając karty. Na osobnych kartkach zapisał symbole pierwiastków wraz z ich ciężarem atomowym i rozmaitymi innymi własnościami (na przykład: sód – aktywny metal, argon – gaz szlachetny). Lubił pasjanse, postawił więc sobie jeden z pierwiastków. Przesuwał karty tak, aby ułożyć je w porządku wzrastających ciężarów atomowych. Odkrył wtedy pewien „rytm”. Podobne własności chemiczne występowały u pierwiastków znajdujących się na co ósmym miejscu. Na przykład lit, sód i potas są chemicznie aktywnymi metalami, a ich pozycje mają numery 3, 11 i 19. Podobnie wodór (1), fluor (9) i chlor (17) są aktywnymi gazami. Mendelejew ułożył więc karty tak, by leżały w ośmiu pionowych kolumnach zawierających pierwiastki o podobnych własnościach. Zrobił jeszcze jedną nieortodoksyjną rzecz: nie czuł się zobligowany do zapełnienia wszystkich pustych miejsc. Wiedział, że, tak jak w pasjansie, niektóre potrzebne karty kryją się w talonie. Chciał, by można było odczytywać dane nie tylko ukryte w rzędach, ale i w kolumnach tabeli. Jeśli jakieś miejsce wymagało pierwiastka o konkretnych własnościach, a taki pierwiastek nie był znany, to pozostawiał je puste, zamiast na siłę dopasowywać do niego istniejące pierwiastki. Nawet nadawał nazwy tym antycypowanym pierwiastkom za pomocą przedrostka „eka-” (w sanskrycie eka znaczy jeden). Na przykład nazwy eka-glin i eka-krzem otrzymały puste miejsca znajdujące się odpowiednio pod glinem i krzemem. Te luki w tablicy były jednym z powodów, dla których tak bardzo wyśmiewano Mendelejewa. Ale pięć lat później, w 1875 r., odkryto gal, który okazał się eka-glinem, ze wszystkimi przewidzianymi przez Mendelejewa własnościami. W 1886 r. odkryto german, który okazał się eka-krzemem. Ten chemiczny pasjans nie był tak zwariowany, jak się niektórym zdawało[8]. Zgodnie z inną anegdotą po dłuższym okresie wyczerpującej pracy nad uszeregowaniem pierwiastków tablica (zwana później Mendelejewa) po prostu się uczonemu przyśniła. Trywialne.

 

Z kolei ustalaniem norm czasowych, do których dostosowuje się ludzkość, zajmuje się grupa naukowców ITU (International Telecommunication Union). Wbrew pozorom wyniki pomiaru czasu różnią się zależnie od stosowanej metody, np.:

  • fizyk – godz. 20.34 (mierzą promieniowanie atomów cezu).
  • specjalista od satelitów – 20.15 (strata 19 s)
  • astronom – 20.02 (strata 32 s[9]). Tu obowiązuje prosta reguła: jeden obrót Ziemi wyznacza, niczym chronometr, jedną dobę. Jednak w wyniku hamującego oddziaływania Księżyca planeta spóźnia się, rotacja stopniowo spowalnia, a dni stają się coraz dłuższe.

 

 

Istnieje specjalny urząd doglądający nieregularnego ruchu obrotowego planety – International Earth Rotation Service (siedziba w Paryżu). Gdy zbliża się chwila, w której Ziemia zaczyna się opóźniać o pełną sekundę w stosunku do czasu atomowego, zarządzane jest dodanie owej sekundy na całym świecie[10]. Operacje takie są bardzo trudne, kłopotliwe i drażliwe, zwłaszcza dla globalnych sieci komputerowych pracujących w rytmie zgodnym co do milisekundy. W dodatku 28 satelitów nawigacyjnych systemu GPS wykorzystuje odrębny system mierzenia czasu – uwzględnia on tylko sekundy dodane do 1980 r., kiedy ustalono tzw. czas GPS[11]. Problem narastających różnic między stosowanymi systemami pomiaru czasu jest ważki, za tysiąc lat czas astronomiczny byłby opóźniony w stosunku do atomowego o godzinę. Mało prawdopodobne, by można było powtórzyć reformy czasu równie radykalne co nakazy papieża Grzegorza XIII. W 1582 r. wykreślił po prostu z roku 10 dni, gdyż kalendarz opóźniał się w stosunku do rzeczywistego biegu lat. Wyobraźmy sobie obecnie globalne przeprowadzenie rewolucji tej skali…

 

Z pewnością miary są nam niezbędne. Im precyzyjniejsze, tym lepiej.

Chrystus mówił wszak: „Jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzone będzie…” (Mk VI, 24).

Teraz przynajmniej mamy nadzieję na niezwykłą precyzję. Chociaż – dopisuję po gorzkiej refleksji – nie wiem, czy w ostatecznym rozrachunku jest to zmiana korzystna…

 

Autor: Krzysztof Pochwicki

 

Warto zajrzeć:

 

  • Praca zbiorowa: Polska administracja miar. Vademecum, Główny Urząd Miar, Warszawa 2015 – to przejrzyście opracowany zbiór podstawowych informacji o metrologii i działalności polskiej administracji miar. Potencjalnie może stanowić pierwszy przewodnik wprowadzający w sferę metrologii. Zawiera użyteczne informacje przybliżające przystępnie funkcję i rolę metrologii we współczesnym świecie, zadania realizowane przez administrację miar zarówno w sferze metrologii naukowej, jak i w tak bardzo istotnym obszarze metrologii prawnej. https://www.gum.gov.pl/ftp/pdf/vademecum_z_oklad-popr.pdf.

 

Grafika tytułowa: https://pxhere.com/pl/photo/1057775.

 


[1] http://rcin.org.pl/Content/5171/WA35_16172_7114_Staropolskie-miary.pdf.

[2] http://www.jednostek.pl/tablice/staropolskie-liczby.

[3] W 1889 r. decyzją Generalnej Konferencji Miar ustanowiono wzorzec kilograma. To walec ze stopu platyny i irydu, który od tamtego czasu jest przechowywany w sterylnych warunkach w sejfie Międzynarodowego Biura Miar i Wag w Sèvres koło Paryża. „Le Grand K”, bo taką nosi nazwę, ma kilka kopii w samym Sèvres, a wiele państw zakupiło własne kopie, w tym także Polska w 1951 r.

W Polsce jest aktualnie (2015 r.) 20 państwowych wzorców jednostek miar, z czego 18 znajduje się w GUM: długości, kąta płaskiego, temperatury, masy, rezystancji, pojemności elektrycznej, gęstości, pH, współczynnika załamania światła, kąta skręcenia płaszczyzny polaryzacji, strumienia świetlnego, światłości, indukcyjności, napięcia elektrycznego stałego, stosunku napięć elektrycznych przemiennych o częstotliwości 50 Hz, napięcia elektrycznego przemiennego, stosunku prądów elektrycznych przemiennych o częstotliwości 50 Hz, czasu i częstotliwości. Dwa pozostałe (niskiej temperatury i aktywności promieniotwórczej radionuklidów) pozostają pod nadzorem GUM, choć utrzymywane są poza urzędem – przez instytucje desygnowane. Wzorce te zostały uznane za państwowe na podstawie rozporządzenia w sprawie wzorców państwowych.

Wzorzec z Sèvres był wyjmowany z ochronnego sejfu tylko cztery razy w ciągu ostatnich 130 lat. Po raz ostatni – szybciej niż wynika z przyjętego zwyczaju – w 2014 r., w ramach przygotowań do zmiany definicji. Według najbardziej aktualnych pomiarów kilogram „schudł” i waży 50 mikrogramów (trochę więcej niż waży jedna rzęsa) mniej niż w 1889 r. (choć możliwe też, że to porównywane z nim wzory „przytyły” – naukowcy nie są pewni).

[4] Więcej: http://www.deltami.edu.pl/temat/fizyka/fizyka_kwantowa/2017/10/23/2017-11-delta-bejger.pdf ; http://typjan.zut.edu.pl/fileadmin/Dydaktyka/PODSTAWOWE%20STALE%20FIZYCZNE.pdf, ; http://www.edupedia.pl/words/index/show/533307_slownik_fizyczny-staa_plancka.html.

[5] Więcej: http://www.kipo.agh.edu.pl/lab/termodynamika/pirometr/promieniowanie.pdf, http://morony.pl/wp-content/uploads/2008/03/prac_fizyczna_boltzmann.pdf.

[6] Więcej: https://www.youtube.com/watch?v=eqkwZRe40Go ; http://bazywiedzy.com/prawo-avogadra.html.

[7] Do 1967 r. jednostka czasu – sekunda – była wyliczana jako ułamek doby (konkretnie 1/86400 część doby).

[8] http://www.wiw.pl/Fizyka/BoskaCzastka/Esej.asp?base=r&cp=1&ce=49.

[9] Zegary nuklearne fizyków wykazały taką różnicę od 1958 r. do 2003 r.

[10] Ostatnie dodanie „brakującej” sekundy miało miejsce w roku 2004. Za: M. Dworschak, O obrotach ciał leniwych, [w:] „Forum” 15.09. – 21.09.2003, s.58–59.

[11] Od tamtej pory tylko do roku 2003 wprowadzono 13 odrębnych korekt zignorowanych przez system…

 

 

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *