MENU
13556081_1035695816485998_193594983_o

Dlaczego krowa jest pękata

Io, Ziemia i Księżyc w tej samej skali.

W księżycowy wniknąć chłód

8 lipca 2016 Comments (0) Views: 937 Myślę

Pseudoartyści

pxLubię patrzeć na Krystynę Jandę i Janusza Gajosa, lubię słuchać Turnaua, Ciechowskiego i zaczytuję się w Hłasce. Często wracam do wierszy Osieckiej, Gałczyńskiego, Poświatowskiej… Mogę wypisać jeszcze wiele nazwisk. Co łączy wyżej wymienionych? To wielcy, prawdziwi artyści. Kim jest według mojej definicji prawdziwy artysta? Jest postacią, która wiele zrobiła dla świata szeroko pojętej kultury i pozwoliła, by zwykli ludzie ocenili: „to do mnie trafia”, „to jest artysta”. Kim jest zwykły człowiek? Siebie uważam za takiego. Nie bywam codziennie w teatrze, w filharmonii prawie wcale. Kupuję tylko te książki, które mnie interesują, nie te, które wypada mieć. Mam na pewno braki – nie umiem wymienić wszystkich literackich noblistów, wszystkich aktorów nominowanych do Oscara etc. Moje największe „artystyczne” odkrycia były często dziełem przypadku. Mój mechanizm jest prosty: rozumiem albo nie rozumiem.

Zanim ktoś nazwie mnie nieznającym się na rzeczy prymitywem, obronię się – wiele lat pisania poezji doprowadziło mnie tam, gdzie chciałam, odniosłam sukces (nie, nie jakiś wyjątkowo medialny), o którym nie marzyłam. Nigdzie się nie pchałam, czas zrobił swoje. Lecz to nie jest tekst o mnie, bo choć bardzo artystycznie w duszy mi gra, nie nazywam siebie artystą. To jest, proszę Państwa, tekst, który zadziała na zasadzie „uderz w stół…” i pewnie ktoś mnie znielubi lub znielubi jeszcze bardziej. Mam to w nosie. To jest, proszę Państwa, tekst-odtrutka na cholernych pseudoartystów.  Boże, strzeż mnie od nich, z resztą sobie poradzę.

Kim jest pseudoartysta? Nie będę używała wulgaryzmów. Zatem… jest to istota z wielkim ego. Tworzy coś, kombinuje, ale życie daje mu w kość – gra soneta do kotleta (celowe przeinaczenie), pisze epopeje, że świat zaraz oszaleje, tańczy, śpiewa, recytuje – a świat nadal nie pojmuje. Ale, ale  – każdy ma do tego prawo i każdemu wolno myśleć dobrze o sobie. Problem rodzi się wtedy, gdy pseudoartyście życie w każdym wymiarze wydaje się sceną, na której trzeba epatować swoją nadętą wielkością.

Nienawidzę nieskromności w dziedzinie sztuki. Owszem, realia są, jakie są, mass media zalewają nas oceanem celebrytów i beztalenci, ale szanowni Państwo, znamy to powiedzonko, że prawdziwy talent obroni się sam? Znamy.

Ten tekst długo we mnie dojrzewał. Aż dojrzał, gdy na pewnym portalu społecznościowym ujrzałam wpis jednej ze znanych mi osób, ubolewającej nad okrucieństwem myśliwych polujących na zwierzynę. Wpis wywołał wiele komentarzy, każdy wyrażał swoje opinie, tymczasem pada pytanie – stwierdzenie (luźny cytat): „nie ma różnicy między kłusownikiem, a myśliwym, ciekawe, kiedy ludzie zaczną dla przyjemności zabijać ludzi”. Panie kolego – już zaczęli, tylko przyjemność nazywała się ideą lub koniecznością. Nie będę wymieniać wszystkich wojen i bitew, nie zacznę od historii zdobywania czarnego lądu przez białego człowieka. Wysunę ten przykład, który dla nas, Polaków, wciąż jest najstraszniejszy – Oświęcimy, Majdanki, Treblinki, getta… To wówczas odbyło się polowanie na człowieka, bo „wielki myśliwy” stwierdził, iż trzeba oczyścić świat z brudu. Nie obchodziły go lisy, jelenie i zające – zapolował na ludzi, i to na wiele ras. Nie polował, by zjeść. Był zbyt cywilizowany przecież…

Coś we mnie krzyczy, gdy pseudoartyści, pseudointelektualiści wzruszają się nad losem tego świata. Wiecie Państwo, czemu się tak dzieje? Według mnie dlatego, że gadanie jest proste. Wrzucanie pościków jest proste. Ubolewanie nad wojnami domowymi jest proste –  są wciąż gdzieś daleko, ale zasygnalizuję światu, że jestem wielkim, wrażliwym artystą, że w swojej drodze na szczyt (zwykle głupoty) zauważam maluczkich. To może jeszcze bym zniosła. Nie znoszę za to braku merytorycznych wypowiedzi i uciekania od dyskusji, gdy robi się niewygodna i może zepsuć i tak kulejący własny PR.

Powyższy przykład nie jest odosobniony. Z reguły nie czuję potrzeby wszechstronnej krytyki. To jasne, że każdy z nas, artysta i nieartysta, popełnia błędy, rzuca pochopne opinie, zmienia poglądy. Lecz czy każdy musi to głośno manifestować, z uporem maniaka plotąc herezje? „Bo to ja, artysta, widzę więcej, czuję głębiej, nie pytajcie, podziwiajcie”.  A ja na to wieszczem Tuwimem:

 

Socjały nudne i ponure,

Pedeki, neokatoliki,

Podskakiwacze pod kulturę,

Czciciele radia i fizyki,

Uczone małpy, ścisłowiedy,

Co oglądacie świat przez lupę

I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,

Całujcie mnie wszyscy w dupę.

 

Warto czasem zejść na ziemię, poza sobą zobaczyć kogoś jeszcze. Bardzo proszę zajrzeć na stronę pierwszej lepszej fundacji pomagającej słabszym albo odwiedzić oddział szpitalny, na którym młodsi i starsi walczą o życie. Albo uprzytomnić sobie, że sąsiad jednak naprawdę znęca się nad rodziną. I zrobić coś. Coś. Od tego droga na szczyt się nie wydłuży.

 

Autor: Jula Chmielewska

Korekta: Hanna Bilińska – Stecyszyn

 

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *