MENU
px

Serce na patyku – dramat w jednym akcie

px

Umarły język nie przewodzi pamięci – poezja Marcina Królikowskiego

14 czerwca 2016 Comments (1) Views: 816 Czytam

Proza, która boli – refleksje na temat powieści „Małe życie”

Trudno pisać o tej książce, nie popadając w skrajny sentymentalizm, ale i nie spłycając dramatu, który się w niej rozgrywa. Jeden z bohaterów na kilkuset stronach szarpie się z wrogami, przyjaciółmi i ze sobą samym, z demonami we własnym umyśle i tymi jak najbardziej realnymi – w ludzkiej, myląco życzliwej skórze.

 

fot. K.A. Kowalewska

fot. K.A. Kowalewska

 

Małe życie” Hanyi Yanagihary to tragedia człowieka, który wskutek doświadczeń z dzieciństwa tak skrajnie znienawidził siebie i swoje ciało, że wymierza mu bolesne kary i tylko one są w stanie przynieść mu ulgę. Chwilową. Na dodatek nie uważa, by w jakikolwiek sposób zasługiwał na dobro, które go spotyka w późniejszym, lepszym życiu.

 

Doświadczy tego mrowienia, tego dreszczu wstrętu, który dopada go w najszczęśliwszych i najpaskudniejszych chwilach i zadaje mu pytanie, za kogo się uważa, że sprawia kłopot tak wielu osobom, że przyznaje sobie prawo, by żyć dalej, gdy jego własne ciało mówi mu, że należy przestać.

 

A powiedzieć trzeba jasno, że w późniejszym życiu, tym drugim, zdawałoby się lepszym, spotyka go dużo miłości. Miłość to w tej książce bardzo ważny motyw. Jest wielka, trudna, cierpliwa, niezłomna, płochliwa i destrukcyjna.

 

O jakichkolwiek nieistotnych mankamentach nie warto nawet wspominać w świetle przytłaczającego bólu, jaki towarzyszy lekturze „Małego życia”. Jest to bowiem powieść dla ludzi o mocnej konstrukcji psychicznej. Najpierw każe wziąć głęboki wdech, potem odpocząć i dopiero wtedy podjąć chociaż próbę zmierzenia się z tym, co zostało powiedziane. A zadanie to niejednokrotnie okazuje się tak trudne, że niemożliwe.

 

Odczuwam mały niedosyt, ponieważ autorka na pewnym etapie powieści porzuciła osobiste historie dwóch z czwórki kumpli, a przecież życiorysy każdego z nich były interesujące, wyjątkowe. Mam jednak świadomość, że gdyby Yanagihara rozdzielała uwagę po równo między Jude’a, Willema, Malcolma i JB, nie zmieściłaby się w obrębie jednej powieści. Pozostaje mieć nadzieję, że swój talent do portretowania wyjątkowych postaci wykorzysta w kolejnych książkach.

 

Autor: K.A. Kowalewska

http://kakowalewska.blogspot.com/

 

KAKowalewskaK.A. Kowalewska (ur. 1980) – dziewczyna z zielonego garnizonu, obecnie mieszkająca w Warszawie. Planuje ucieczkę na wieś, bo wszędzie dobrze, ale na tarasie z książką najlepiej. Tłumaczka z angielskiego. Z pasji fotografka uliczna. Czasem sędzia sportowy. Trenuje badmintona. Przygodę z pisaniem rozpoczęła w redakcji portalu badmintonzone.pl. Zadebiutowała w 2014 r. powieścią humorystyczno-przygodową Pijany skryba. Jej opowiadanie Futro znalazło się w antologii Autostop(y). Dziesięć opowiadań o wolności, zaś opowiadanie Punkt kontrolny w zbiorze opowiadań erotyczno-fantastycznych Bierz mnie. Nominowana do nagrody głównej w konkursie Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania 2015 za utwór Najpierw dziecko (opublikowany w antologii Obiecaj). Pracuje nad tekstem do kolejnego zbioru. Prowadzi bloga kakowalewska.blogspot.com

 

 

Tags: , , , ,

Komentarze do Proza, która boli – refleksje na temat powieści „Małe życie”

  1. Elzi30 pisze:

    Bardzo trafiona recenzja – czytając tą pozycję czułam dokładnie to samo. Autorka „rozprawia” się z psychiką postaci w bardzo przenikliwy sposób, dając przy tym mocno do myślenia. Szczerze polecam tą książkę każdemu, niezależnie od wieku, bagażu doświadczeń, czy płci :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *