MENU

Nie zakochuj się w przelatującym gołębiu – poezja Grzegorza Kielara

U zbiegu okoliczności – poezja Krystyny Śmigielskiej

10 lipca 2019 Comments (0) Views: 271 Czytam, Poezja

Pomiędzy jednym a drugim – poezja Michała Krzywaka

OPOWIADAŁAŚ

opowiadałaś mi o wolnym człowieku

widzisz, to dobrze, widzisz

gdzieś tam pomiędzy pięć a naście

gdzieś między tym pierwszym razem

a pierwszym wstydem

 

coraz częściej wypominają

że raczej nie wypada

 

okazało się, że nad Soliną nie ma delfinów

pewnie to moja wina

doskonale wiesz, możesz pozwolić sobie na wszystko

noc to nie tylko sygnały karetek

można zakochać się, odkochać

kiedyś byłem pewny, że można wszystko

 

bo z miastem już koniec

 

co miało przetrawić to przetrawiło

spóźniłem się na kolejny autobus

chociaż wydawało się to niemożliwe

kontrola pyta się o dowód, to, że jestem

już jest dowodem, wysiadamy

nie rozumieją historii o wolnym człowieku

 

 

CZŁOWIEK ODZYSKANY

Człowiek odzyskany wyciąga drobniaki z kieszeni

żadna nie wyzna, że ukochał ją nad wszystkie inne

wszystkie inne niepewne jutra – człowiek odzyskany

odbił się od herbatek, rabatek, obiadów i muz

wchodzi do miejsc, gdzie diabeł mówi „dobry wieczór”

jeżeli wiesz coś więcej o tym, zamilcz na wieki

 

Człowiek odzyskany coś pomiędzy Kainem a Ablem

kiedy radość, całuje prosto w usta, a kiedy smutek

potrafi wyszywać z historii łaty na zranioną dumę

nieważne niekiedy traktuje serio, a serio zbywa

wysiadając z windy, ukłoni się sąsiadce, pogłaszcze kota

demony czasem pozwalają o sobie zapomnieć

 

człowiek odzyskany nie szykuje się na zmartwychwstanie

może zmienić twój świat czasem na lepsze, na gorsze też

po trosze cynik, po trosze stoik, gdy kruszy swój tytoń

nad kartką białą, przy bladym świcie musi wyjść

i zetrzeć z ust wszystko, co zebrałaś przez cały dzień

te noce są hołdem dla ciebie, w sumie też odzyskane

 

 

TOPOLNA

Nieważne, skąd przyszłaś, a jeszcze

topole się chwieją od wczoraj

niebo jest jasne, jaśniejsze

ucichły też kłótnie o raj

Ty zmieniasz popioły w kwiaty

gdzie pierwszy kwitnie śmiech dziecka

tam jesteś

a kiedy ktoś z ludzi umiera

zakrywasz mu oczy snu gestem

 

Nieważne, że grożą, bo wreszcie

strach głupich mądrością pokonaj

wszystko jest takie pełniejsze

jak tylko przyjdziesz, zawołaj

Ty wierzysz w to, że jeszcze można

świat bez gniewu i strachu zbudować

tam jesteś–

gdzie kończy się i zaczyna

akt łaski twojej, pierwsza przyczyna

 

 

KRÓTKA WZMIANKA O DORIANIE G.

Połamałem to wszystko palcami na kruchej konstrukcji

idei, idealne odbicie twojej twarzy straszy mnie z lustra

a potem już tylko na płótnie wstręt, a piękny ty.

Beniamin, syn prawicy, dobra wróżba, bękart…

 

Skąd mogłem wiedzieć, że jesteś obrzezany na pamiątkę,

że wierzysz w łono, taki powszechny emanacjonizm

dlaczego okrakiem wpuszcza cię twój bóg ?

 

I wtedy go zapowiedzieli, bo na początku…

 

Zostałeś jedynym, który wierzy we własne słowo

zręczna i podła istota chwalebnych dni wróżb

a wszystko jest kłamstwem jak każdy twój cud.

Beniamin – nie wierzy już w cud.

 

 

OD ZAWSZE

od zawsze bałem się kobiet

staników, które nie chciały się rozpiąć

mieszkań, które były obce

wspomnień, zdjęć i zwierząt

wszystkiego tego, co pozornie ciepłe

co zamyka nas w jednym

przeklęty czar wieczności

 

na zawsze, to ja tylko mogę odejść

na zawsze to tylko pożyczam

ale

 

od zawsze bałem się kobiet

pułapek, z których się nie wychodzi

snów, przez które nie da się zasnąć

miejsc, gdzie mało kto wchodzi

a jeszcze rzadziej wychodzi

pokazałbym wszystkie tajemnice

ale „wszystkiego” się boję jak „zawsze”

 

 

***

Moja matka nie wierzyła w wielką przyszłość ja od wczoraj

zostałem gdzieś w pokoju między kobietami i mężczyznami

pomiędzy jednym a drugim jest przepaść popatrz jak ładnie

rosną nam kwiaty na balkonie po oknie chodzi pająk

 

wiesz że nie potrafię już stawiać przecinków i kropek

jak nie rozrzucam ubrań na stole leży szklanka i twój portfel

wyciągam z szuflady zdjęcia z twarzy wyciągam konsekwencje

bycia razem przez te kilka lat czy pół wieku to już nieważne

 

rozwieszasz pranie zeznałem wtedy w sądzie że nie wiem

jeden paragraf jak złudna nadzieja zresztą źli są sędziowie

w pamięci luki jak mam zapamiętać o ojcu i ojczyźnie

w blasku butelek szukać pocieszenia na lepsze jutro

 

zabrakło sił na pokonanie ciemności i włączenia kontaktu

przez to wpadłem z jedną zapadłem się w drugą

poszedłem do trzeciej by wreszcie zatrzymać się w połowie drogi

wrócić do pierwszej bo najlepiej zawija kanapki

 

 

ROZMOWA BEZ UDZIAŁU

To niejedno ma imię i poczuć ciepło w chłodne dni można

raczej przy kaloryferze zostawiam butelkę i kwiaty

więdną już nasze dobre chęci przecież byłaś zawsze jedyną

byłaś zawsze – to chyba zbyt trudne

 

załóżmy że oczy potrafią mówić kiedy patrzymy

na zegar nie możemy odejść bo jeszcze trzeba wypalić

dziurę na kanapie zakrywa wstyd tej jednej chwili

kiedy jesteśmy razem

 

ty tylko wiesz jak to jest

 

to nie jest tak że słowa potrafią odbudować wszystko

straciliśmy przez nieuwagę naszych przyjaciół

po raz kolejny trzeba będzie rozbijać pięścią szyby

a noce teraz zimne

 

kochanie mówiłem tobie tak wiele bzdur pozwól

kochanie jeszcze nagadam ich więcej żebyś

kochanie mogła do jutra zapomnieć że przecież

kochanie to znaczy nic.

 

 

KAŻDY Z NAS

Każdy z nas chciał siedzieć w ławce obok Dominiki

wtedy jeszcze było wszystko przed nami

cały świat mieliśmy zmienić, nim ten świat zmienił nas

każdy z nas chciał siedzieć obok Dominiki

 

to wtedy i tylko wtedy

tak samo niewinni jak spragnieni

zgodnie z tradycją łamaliśmy schematy

podglądając w łazienkach, aż wstyd się przyznać

kogo

 

teraz czasami ją spotykam

sunie z siatami, mruczy coś pod nosem

mruczando, że totolotek, że mróz, że znowu drogo

a że ksiądz przyjdzie i znów trza będzie wyprać

świąteczny obrus i wrzucić coś w kopertę

 

każdy z nas chciał

świat mieliśmy zmienić

każdy z nas chciał

siedzieć obok Dominiki

 

 

zdj. z archiwum autora

Michał Krzywak: Może to wydać się dziwne, ale zainteresowanie poezją wyszło od muzyki. To były lata 90-te, lata punk rocka, gdzie teksty były niesamowicie ważne. Od tekstów zaczęła się poważniejsza lektura (a to był koniec podstawówki), czas szkoły średniej, wreszcie, po kilku latach beztroskiego życia razem z W. K. i P. C. założyliśmy art zina poetyckiego „Consummatum Est”, gdzie drukowaliśmy wiersze znajomych i nieznajomych, w sumie wyszło 15 numerów, które mam zachowane do tej pory. Niestety, Domy Kultury były całkowicie nie zainteresowane współpracą (przynajmniej tam, gdzie byliśmy) i entuzjazm wygasł. Szczególnie, że wszystko robiło się ręcznie, wysyłało teksty pocztą i takie tam dziwne rzeczy, których nikt teraz nie robi. Druga faza, już znaczniej poważniejsza, zbiegła się ze światem internetowym, (jeszcze wtedy forum poetyckie w internecie było nowością) i życiem codziennym. Powstała grupa „CzAS” i poprzez urządzanie wieczorów poetyckich oraz prężne działanie poznaliśmy ogromną część Poetów naszego miasta (i nie tylko naszego ). Występowali u nas artyści znani (ciężko wymieniać nazwiska, ponieważ nie chcę nikogo pominąć, ale jak ktoś jest ciekawy, znajdzie nas w internecie) i debiutanci, co stworzyło niesamowitą atmosferę. Szczęściem było stanowisko Domu Kultury „Podgórze”, które było naprawdę życzliwe i otwarte i otworzyły się kolejne możliwości. Mieliśmy też audycje w Radiu Vox.

Oczywiście te spotkania trwają nadal, nawet w tym momencie mamy cykliczne „Poezje i herezje”, gdzie debiutanci występują obok „wyjadaczy”. Oprócz tego było kilka festiwali, masa koncertów w zamkniętej już niestety „Apotece” i chyba tyle. Prywatnie, po latach grania w teatrach wszelkiego rodzaju osiadłem w szkole jako nauczyciel.

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *