MENU

Nie tylko bogowie – poezja Haliny Surmacz

„Skaza”, czyli o tym, że każdemu czegoś brakuje – recenzja książki...

29 sierpnia 2018 Comments (0) Views: 346 Czytam, Poezja

Po prostu – poezja Małgorzaty Kulisiewicz

Madame

Fin-de-sieclowa dama

otulona zieloną peleryną plant

wsiada do zaczarowanej dorożki.

 

Dzwonki weselnych koni z Bronowic

zdobią pięciolinię ciszy,

 

ptaki siadają na ramionach poetek

wywołanych do tablicy wspomnień.

 

Siostry Kossakówny:

Maria i Madzia

przechadzają się wiślanymi bulwarami.

 

W tłumie błysnął cylinder

uśmiechniętego Boya-Żeleńskiego,

Stach pije gdzieś absynt,

nie pokaże się już dzisiaj.

 

Fin-de-sieclowa dama

składa parasolkę

i otula się nadrzeczną mgłą.

 

Przez wieki piękna

madame Cracovie.

 

 

Raje skamandrytów

Dawni poeci

sławili

deskę w podłodze,

jej  (nie)zwykłą codzienność.

 

Drzewo, z której powstała,

było święte.

 

Ja widzę

zmurszałość deski.

 

Wytężam słowa,

próbuję przemienić

otchłań pod podłogą

w błogostan

ludzko-anielskiego

nieba.

 

w spokój nieskończenie rozświetlonego

błękitu.

 

 

Zaczarowany Kraków

W klatce piersiowej

domu

spękane serce.

 

Nie ma tu i teraz.

W czasie zaprzeszłym czułe uściski,

ukradkowe pocałunki

w bramie.

 

W czasie przyszłym

ulice bez nas.

 

Ze starej kamienicy

wynoszą obrazy,

meble biedermeier,

w końcu hrabinę stuletnią.

 

Cichną śmiechy pensjonarek:

Oli z fryzurą na Kleopatrę,

wielobarwnej Róży

z teczką rysunków pod pachą.

 

Stara kamienica zostaje…

centrum biznesu.

Jej serce dawno wyfrunęło

z klatki

odczarowane.

 

 

Przystań poetów

Pra znaczy mgła,

leśniczówka Pranie

ukryta

za horyzontem

mlecznych jezior.

 

Mgła niesie walizkę

pełną słów

powyginanych

w bursztynie.

 

Zielona Gęś syknęła

na tych,

którzy zapomnieli,

że zmierzch już blisko

i świt.

 

Czysty deszcz

zmywa wątpliwości,

jest jak miłość Boga.

 

Odpłyniemy w mgłę,

pozostaną księgi,

pamięć

i srebrny Konstanty.

 

 

Być jak Rafał Wojaczek

Poeci wyklęci

za nas rzucali się w przepaść,

ginęli w labiryntach.

 

Jak łatwo czyta się ich kres,

stylizujemy:

okulary z epoki,

wydęte usta,

dobieramy odcienie szaleństwa.

 

Być jak tamci poeci

i nie zapłacić ceny ich cierpienia,

nie jest możliwe.

 

Oni odeszli.

Poezja stwarza się

ciągle na nowo.

 

 

Po prostu poezja

Kiedyś poeci

wzywali Euterpe,

dziś powiem:

przyślij kurierem

muślinowe głoski,

 

jedwab sylab rozerwij hektolitrem krwi,

lodowaty ogień słów owiń żarem oczu

osłupiałych od huku barw,

wiru wrażeń,

przeżyć,

snów

prawdziwych aż do

wybuchającego źródła.

 

Ze skóry obedrzyj sztampę dziejowych burz,

by zabolały naprawdę,

utrwal tylko te trzy słowa:

umiar,

prawda,

piękno,

gdy zechcemy ze ścian Platońskiej jaskini

zdzierać rylcem kolejne warstwy życia,

aż dojdziemy do

ognistego lodu,

harmonii brzmień,

ciągle doskonalącej się istoty rzeczy.

 

Wybaw nas

od pospolitości,

wulgarności,

głupoty,

niedojrzałości,

szpanu.

 

Daj nam poezję,

po prostu.

 

 

fot. z archiwum autora

Małgorzata Kulisiewicz: absolwentka filmoznawstwa i polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, autorka esejów i recenzji filmowych, publikacji w prasie katolickiej i historycznej, realizatorka reportaży telewizyjnych. Swoje opowiadania i wiersze drukowała w „Helikopterze”, na portalu „Pisarze.pl”, w „Gazecie Kulturalnej”, „Lirydramie”, „Wyspie”, „Dzienniku Polskim”, „Nowych Myślach”, „BregArcie”, w „Lamelli”, „Szufladzie.net” i  „Poezji Dzisiaj”, oraz licznych antologiach i almanachach. W ścisłej finałowej piątce Konkursu „Dużego Formatu” na wydanie drugiego tomiku. Autorka tomików poezji „Inni Bogowie” i „Kot Wittgensteina”. Mieszka w Krakowie.

 

 

 

 

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *