MENU
fot. z archiwum autora

Trzecie przykazanie – poezja Jarosława Kapłona

px

Łańcuszek – opowiadanie Hanny Bilińskiej – Stecyszyn

9 sierpnia 2017 Comments (0) Views: 83 Czytam, Poezja

Ostatnia seria – poezja Sławomira Maszewskiego

Autoironia

Wiem że jestem zbyt liryczny

i męskości mojej zarzut

czas postawić,

miast pragmatycznie

do pani się zalecać

już po czterdziestce,

a ja w metafizykę się bawię …

Już wierszy stosy

toną w liściach i barwach jesieni,

wciąż gwiazd upadłych szukam w trawie,

a tu wypada się rumienić,

bo w pornografię

(nie tak żeby od razu nic),

ale nie bardzo bawić się potrafię …

Więc choć zdolności,

ponoć brak pani – pedagogicznych,

a na cierpliwość

już zupełnie nie ma czasu,

mimo że zabrzmi to banalnie –

to chciał bym prosić

o małą lekcję miłości

takiej zwykłej, czułej i sentymentalnej …

 

 

Déja vu

Znów cię ujrzałem w aureoli wiosny

z tęsknotą w oczach przyczajoną,

już gdzieś widziałem

zdziwiony kosmyk włosów na policzku,

już dotykałem tego spojrzenia

i czułem jego ciepłą, nieśmiałą pieszczotę

ująłem miękką cielesność pamięci

w rytm,

oddech

i kształt

mrocznych spacerów krawędzią rozkoszy

i uśmiechnąłem się z ubolewaniem

nad plastycznością mojej wyobraźni …

 

 

 

Pamięci mjr Hieronima Dekutowskiego „Zapory” – jednego z najdzielniejszych

Pięć kroków majora Zapory

pierwszy …

Zwykła tułaczka polskiego żołnierza,

krwawiące barwy odludnych Karpat

i to pytanie o drogę do ojczyzny

wypowiadane po węgiersku, włosku i francusku,

znów nowy mundur naznaczony klęską,

aż wreszcie skok

i biała czasza spadochronu

wpisana w swojskie rozgwieżdżone niebo:

„Witamy w Kraju panie poruczniku…”

 

drugi …

Lubelskie…

majowa łąka pod Krężnicą,

szesnaście ciężarówek pełnych Niemców,

głuche szczekanie erkaemów

źdźbła trawy wbite w twarze

tuż przy samej ziemi.

„Babinicz” ruszaj… zaginaj skrzydło

krew chlupocząca pod stopami

w przydrożnym rowie,

oczekująca

aż swąd płonących opon

wbije się w ciszę oparem zwycięstwa …

 

trzeci …

To już czterdziesty szósty

awanse… Krzyż Walecznych …

i nowy wróg dla leśnej piechoty,

jak zapłacić za Zamek za krew,

ile jeszcze zostanie za nami

płonących posterunków milicji,

ile wiosek zdołamy ocalić

przed ubeckimi pacyfikacjami,

kiedy coraz nas mniej
i mniej …

 

czwarty …

I znów ucieczka

w Nysie przy stole zmęczone twarze

Stefana i Rysia,

nieobecny wzrok Mundka
i wąska dłoń Żbika nad talerzem zupy.

Ponure szepty Ostatniej Wieczerzy,

a tuż za drzwiami

Golgota Mokotowa.

 

piąty …

Piwnica

znienawidzony mundur,

cień pistoletu na ścianie,

błysk

i ostatnia myśl

zgasła w ciemnościach

roztrzaskana kulą.

 

 

 

Żołnierzom WiN, którzy padli w walce

w latach 1945 – 1963

Ostatnia seria

Ostatnia seria … pestek już brak,

a we wsi resort chałupy pali,

granat … na ziemię … zbawienny las,

linia obławy niknie w oddali.

 

A miało być inaczej … lipcowo,

słonecznie … defilada w mieście,

i każdy z chłopców z podniesioną głową,

i usta dziewcząt szepczących: „Nareszcie…”

 

W dłoni karabin, a w lufie kwiat,

biało–czerwona na rękawie,

knajpa i zapomniany schabowego smak,

chwile wolności w partyzanckiej sławie …

 

A potem szkoła, zdać maturę …

„Grot” chce na studia do Lublina,

a ja do domu chyba wrócę …

rozumiesz … matka i dziewczyna …

 

To już dwa lata … deszcz, zimno, jesień …

uciekam, nie śpię, żywię się gniewem …

„Grot” jest na Zamku, a ja wciąż w lesie,

gdzie jest dziewczyna? – doprawdy, nie wiem.

 

Ukryję ryngraf w wewnętrznej kieszeni,

ubejcy*  idą gromadą bezładną …

przecież pamięci nie da się wyplenić …

ostatnia seria … zanim mnie dopadną …

 

* – określenie z zapisków Zdzisława Brońskiego „Uskoka”

 

 

Pokolenie

Nie umiemy mówić o miłości,

choć wciąż ukradkiem

szukamy jej w słowach

dawno i przedwcześnie postarzałych.

Jesteśmy pokoleniem

o wygasłych oczach,

jesteśmy pokoleniem milczenia.

Spotykamy się w mrocznych pokojach,

w blichtrze sztucznego światła komputera

odkrywamy największe z tajemnic,

pijani tanim winem

i gwałtowną niecierpliwością dłoni

potrafimy tylko kraść szelest cudzej pościeli.

Dlatego, kiedy świt

wpisuje dzień w grę rozkołysanych cieni

znów brakuje słów,

znów jesteśmy dla siebie

najzupełniej obcy.

 

 

Rozmowa z różą

Powiedz mi, kim jesteś?

– Gestem…

 

Bezwonnym piękna wcieleniem?

– Cieniem…

 

Purpurowym rybałtem?

– Kształtem…

 

Czemu ranisz boleśnie?

– Śnię…

 

Czym jest ta chwila?

– Nie wiem… Przemijam…

 

 

Znaleziona, zgubiona, znaleziona…

napotkałem cię na swej drodze

pewnego dnia

pustego jak świątynia

starczył szept

abyś tchnęła we mnie

tyle drzew księżyców szmerów traw

karmiących mnie

nowym i nieznanym…

 

pamiętam jak noc drżąca

objęła nas mrocznymi ramionami

i ukołysała ciemnością

nauczyłaś mnie swego imienia

o brzmieniu rozkoszy

w pieszczotach ofiarnych

uczyniłaś mnie odkrywcą

i zrozumiałem

że miłość ma zawsze

barwę twoich oczy

chociaż zwątpienie czaiło się wokół

 

tak bardzo chciałem

zatrzymać ruchem nieśmiałym chwilę

która przyniosła mi ciebie…

 

zgubiłem cię po drodze

któregoś dnia

w ilu twarzach szukałem

twojego odbicia

ile kobiet zapominałem

już nad ranem

ile majów odarłem z nadziei

odrzucając ich starganą

już nie białą brzozową korę

ile słów straciło swój sens

w pustce bezgwiezdnych nocy…

 

aż wreszcie odnalazłem cię

pewnego dnia

tak po prostu

u schyłku lata…

 

 

fot. z archiwum autora

fot. z archiwum autora

Sławomir Maszewski: urodzony w Żyrardowie w rodzinie o patriotycznych tradycjach. Absolwent Wydziału Historii Uniwersytetu Warszawskiego. Z zawodu i powołania nauczyciel w Liceum Ogólnokształcącym im Stefana Żeromskiego w rodzinnym mieście. Pasjonat historii. Poeta o wielu obliczach. Subtelny liryk i piewca Żołnierzy Wyklętych. Honorowy członek Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Odznaczony medalem „Pro Patria” za szczególne zasługi w upowszechnianiu wiedzy o żołnierzach II konspiracji.

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *