MENU
Autor: Marcin Kurcbuch

Niebosłów nieskończenie – liryczna symbioza nieba z ziemią – czyli...

px

Skreślony – opowiadanie Lecha Brywczyńskiego. Rozdział V i VI

27 września 2017 Comments (0) Views: 379 Czytam, Poezja

Nierezerwowana przestrzeń – poezja Macieja Skomorowskiego

Początek

W tamtej książce pierwsze zdanie wypowiada

postać, która później już się nie pojawia,

dość że przewiduje lub powoduje

dalszy bieg zdarzeń z całkowitą dokładnością.

 

 

Fellini

Prawdziwe życie

to Fellini. Przepych

w granicach rozsądku,

rozsądek jako zakłócony

ale też zbędny, kłótnie

wskazujące nową drogę,

kobiety w drodze, przy drodze

i takie, które zeszły z drogi,

Fellini i jego majstersztyk miasta,

pewna doza zagubienia, która staje się

motywem, szukanie siebie

we wszystkim dookoła, odnalezienie

swojego zagubienia w mieście,

wśród ludzi, życie prawdziwe

ponieważ spisane doskonale,

ale też poza kadrem, brak kierunku

i pewien fatalizm roli, odzwierciedlenie

własnych marzeń, zmęczenie, Rzym

i dyskretna sztuka na każdym kroku.

Fellini rozwiązuje swoje węzły

i mówi: to jest skomplikowane.

 

 

Central Station

Dworzec kolejowy porusza się we wszystkich kierunkach, chodzi, jeździ, pozostaje

miejscem, ktoś pyta o drogę, odpowiedź wyświetla tablica, uaktualniane, błyszczące

znaki są odpowiedzią, są zapowiedzi, dziecko, to jest dworzec, trochę jak poczta, jest tu

policja, miejsca do spania, świeże wydania międzynarodowej prasy, dziecko patrzy,

każdy się pcha, niektórzy machają na pożegnanie, policja obserwuje, istotą są pociągi,

istotą jest czas, dworzec jest zestrojony z odległymi miejscami, dziecko patrzy na,

przyjazdy i odjazdy, załadunek, wsiadanie i wysiadanie, powitania i pożegnania,

nadzieje i obawy, linia, której nie wolno przekroczyć, dziecko patrzy na swoją dłoń,

skoro istnieje dokądś, jakieś gdzieś indziej, nie ma potrzeby pozostawania właśnie

tutaj, ruch jest wszystkim, potwierdza i przekracza istotę, dziwny jego związek z

czasem, oczekiwanie jest oczekiwaniem na jedną tylko zapowiedź, dziecko patrzy na

swoją dłoń, czyta z niej, wyczytuje linię, postanawia iść, już zawsze powtarzać tę

nostalgię, ten widok oddalającego się czerwonego światła pociągu, przenicowywać ten

wszechogarniający ruch i zgadzać się na opuszczenie, czyli dodać swoją dłoń do

podróży, która jako jedyna nie jest tu na dworcu kolejowym metaforą.

 

 

Gdzie zniknęła Itaka?

Opracowywanie tematu jest niezakończone. Ulisses

przekomponowany trafia do Itaki natychmiast lub

budzi się na pokładzie swojej łodzi i wczesnym porankiem

postanawia uznać to miejsce za cel podróży.

 

Łódź, nie ma innego celu niż płynięcie i bohater

unieśmiertelnia się nawet w wyższym stopniu,

a my dziś wyglądamy trochę inaczej, choć to również

kwestia recepcji, dziejów, wielkich opowieści.

 

Czas płynie w oczach z ziarnem piachu,

ponieważ właśnie czas zostaje odliczony, zapomniany

i rozpamiętywany na nowo. Tak długie wypatrywanie

nie może skończyć się niczym innym,

musi się skończyć przecież.

 

Postanawia uznać to miejsce za cel podróży.

 

Wyruszyłem ponieważ chciałem — mówi do siebie —

poznać świat i powiedzieć: och, drobnostka.

Ale wszystko zebrane razem okazało się większe niż ja.

 

 

Nierezerwowana przestrzeń

Nie wyobrażam sobie nadaremno. Np. kilka scenek

małżeńskich, zapominające o sobie spojrzenie

w dowolną przyrodę za oknem rozpędzonego pociągu,

dalej kilka dialogów, prawie że rozpisanych lub

podyktowanych tym lub innym względem praktycznym —

 

to wszystko nie jest białą mgłą osnutą ciemnością.

To niezależne i odległe od siebie zdarzenia

występujące po sobie w szaleńczym tempie —

życie w tym miejscu jednoczy je w życie jakie jest.

Mógłbym przysiąc, tymczasem staram się być

 

sugestywny, wskazujący, także na siebie, nie pomijam

zbyt wiele, gdy proste czynności to wszystko, co robię.

 

 

#KeepFollowThere

Jakie piękne zadania! Czuję się niewspółmiernie inaczej

oraz trochę lepiej niż przed godziną. Przed końcem tego roku

chyba będę mógł powiedzieć, że był to dobry rok, przybywało

followersów, kryzysy tym razem do rozwiązania pozostawiono mi,

więc wykonałem niezłą robotę, przybywało followersów,

ludzie zaglądali do mojego mieszkania, w tym również sąsiedzi,

sąsiadka, przybywało followersów, miałem myśli,

których świat nie znał, połamałem pióro, skleiłem, zwykła to rzecz

mieć myśli, których świat nie zna, więc nie przejmowałem się

nadmiernie, przybywało followersów, zwykła to rzecz połamać

i skleić, więc nie przejmuję się nadmiernie, sens zadowolenia

jest dany wraz z zadowoleniem, nie wyobrażamy sobie uczuć,

więc trzeba być zadowolonym, żeby wiedzieć jak to jest.

 

I niech się świat trzyma, moje pozdrowienia, dokładnie tak jak teraz.

 

 

Mieć to z głowy

Znów się zaczyna: mieć to z głowy.

 

Nie mam na myśli pracy rąk.

Nie mam na myśli przyszłości odleglejszej niż

zderzenie z gwiazdą.

Nie mam na myśli płomyka miłości.

Nie mam na myśli nawet podatków.

 

Mieć to z głowy. Przejść, ale tak

jak przechodzić należy i mieć,

zrobić co trzeba, na chwilę przestać

głupio się uśmiechać, przejść —

w przejściu jesteśmy —

i mieć to z głowy.

 

 

Tu

patrząc na to

co mija

co chwilę celne słowo

 

spróbować raz prozy gęstej

jak gęsty las

 

gdzieś indziej niż poza tekstem

 

 

fot. z archiwum autora

fot. z archiwum autora

Maciej Skomorowski:. Urodzony w 1980 roku w Puławach. Absolwent Instytutu Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Dotychczas publikował w miesięczniku Odra (3/2017). Mieszka i pracuje w Warszawie.

 

 

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *