MENU

To tylko jedna kropla – poezja Jolanty Stelmasiak

Pomiędzy jednym a drugim – poezja Michała Krzywaka

24 czerwca 2019 Comments (0) Views: 290 Poezja

Nie zakochuj się w przelatującym gołębiu – poezja Grzegorza Kielara

Kalendarzyk

jego łóżko stoi pod oknem

leży tu trzeci dzień i leżenie to jego ulubione zajęcie

 

wstaje tylko do łazienki żeby umyć zęby i zapalić elema

 

oddał do depozytu telefon z ładowarką maszynkę do golenia portfel

z dwudziestozłotowym banknotem oraz list w zaklejonej kopercie

żadnych rozmów wizyt odwiedzin i tym podobnych żadnych spacerów tvn 24

szachów ani gry w tysiąca

 

lubi leżeć z rękami założonymi pod głowę i patrzeć w okno

od kiedy dowiedział się że loty gołębi zostały zawieszone do odwołania

stał się bardziej smutny

 

od czasu do czasu wyciąga spod poduszki stary kalendarzyk

i wykreśla kolejne numery telefonów

 

 

Patryk

pawilon jest okrągły i oszklony

w środku małe patio z jednym

listopadowym drzewkiem

i chmurzastym niebem

 

Patryk ma 27 lat żółte spodnie

i niebieską bluzę z kapturem

chodzi dookoła raz za razem

siedem okrążeń to minimum

góra jedenaście

 

Patryk nie lubi parzystych liczb

mówi że pary nie sprzyjają szczęściu

ogólnie są toksyczne i źle odbijają się

na zdrowiu

 

poza tym czuł że dni tej miłości

były od dawna policzone

 

 

Nitki sznurki klamerki

nie zakochuj się w przelatującym

gołębiu nie lgnij nie przywieraj

tak blisko nie przywiązuj się odpuść

te wszystkie nitki sznurki klamerki

tego i tak nie da się złożyć nic tu

do siebie nie pasuje

 

Elizjum jest teraz gdzie indziej

w innym pokoju na innej ulicy

pod innym niebem

 

nie do uniesienia ta miłość

te oczy łagodne jak kołysanka

nie do zniesienia ten popękany

sufit skurcz serca i grzechotka

pamięci

 

nie jesteś jednak do końca sam

zawsze możesz liczyć na swoją

samotność

ale przedtem zrób coś z tymi

nitkami sznurkami i klamerkami

najlepiej popuść poluzuj

z tymi węzłami węzełkami

poodpinaj

 

potem weź porządny łyk z chłodnej

Lete i zanurz się

po szyję

 

 

Tyle tego

po co tyle dnia po co nocy tyle

ile się trzeba naprzeciągać nawstawać

naubierać naszarpać nabać się napłakać

ile naszukać nazgadywać nabylejaczyć

naudawać nadmuchać nachuchać

ile nachcieć żeby więcej żeby jeszcze

żeby bardziej

a potem znowu narozbierać się namyć

nazasypiać

 

ile się nawchodzić

w codzienność

w conocność

 

 

Czarne

w telewizyjnej czarne fotele

i krzesła czarne też stoliki

na regale Iwaszkiewicz w czarnej

twardej okładce

 

Młody przegląda kartkę po kartce

gubi się w tym gąszczu czarnych

liter przecinków i kropek dlatego

odkłada na półkę

daruje sobie też Family Puzzle XXL

nic się tu nie klei nie trzyma kupy

 

kiedyś był dużym chłopcem

teraz karleje robi się tyci jak haiku

kiedyś wędrował w chmurach

wśród ptaków i motyli

teraz sam jak palec

 

właśnie się dowiedział że jest

zbyt delikatny i ma osłabiony

układ adaptacyjny że jest z innej bajki

na dokładkę te czarne minuty i godziny

nad głową w głowie

 

dlatego chciałby zlizać trochę słońca

z szyby pofrunąć gdzieś z czyżykami

kawkami wróblami

albo przytulić się na patio

do kruka-albinosa

 

choćby na chwilę

 

 

Lustro

niebieski chce do domu

bardzo chciałby już być u siebie

jak na dwadzieścia siedem lat i cztery tygodnie

na niskich domkach to zdecydowanie za wiele

jak na jego możliwości

robi coraz mniej okrążeń wokół zimnego ogródka

po każdym kółeczku niebieski wchodzi do łazienki i staje

przed lustrem

patrzy sobie głęboko w oczy

zdaje mu się że przybywa w nich szarości

dalej też nie umie znaleźć klucza do swoich snów

z jawą też nie daje rady

czuje się wyrwany z korzeniami jak tuja na patio

którą ktoś w nocy wytargał i rzucił w kąt

ma wrażenie że z każdą godziną coraz bardziej zachodzi niż dnieje

bardziej się kurczy marnieje

przed snem niebieski zrobi jeszcze jedno okrążenie

ponownie wejdzie do łazienki ostatni raz tego dnia stanie

przed lustrem wyciągnie z kieszeni szczoteczkę do zębów

i będzie starannie czesał krzaczaste brwi

potem siądzie na kamiennym parapecie zaciągnie się

wyproszonym westem

i ukradkiem wytrze dwie łzy koszulką z napisem

HERO

 

 

Głosy

Piotruś mieszka pod czwórką

mieszka to odpowiednie słowo bo na razie

nie ma dokąd wracać

i zostanie tutaj prawdopodobnie

do połowy stycznia

Piotruś ma pełne ręce roboty

w pokoju kręci papierosy z pokruszonych cygar

gra w ping ponga i chodzi na siłownię

wszystkich obdziela uśmiechem

mówi że od pewnego czasu słyszy głosy które

dochodzą jakby z góry

wtedy wychodzi na patio staje na palcach i wierzy

że za którymś razem dotknie

nieba

 

 

Szepty i drzazgi

powiedzieli że nie umiesz liczyć do dziesięciu

a ty policzyłeś chwile spędzone w Newcastle

w Londynie czy Toruniu

 

chcieli ci wmówić że nie umiesz ustawić pudeł

w rzędzie a ty poukładałeś słowa dziewczynie

z porażeniem mózgowym

uratowałeś orchideę i rozmnożyłeś papużki faliste

dzisiaj domyślasz się gdzie znikają koty

i wyczuwasz dlaczego psy mają smutek w oczach

 

masz w sobie strachów krocie drzazg i pęknięć

nocy w kawałkach i pogubionych dni

jesteś jednak teraz bliżej swojej rzeki

z którą czule rozmawiasz i ukradkiem

robisz jej zdjęcia

 

twoja niepewność co do istnienia pana Boga

nie ma większego znaczenia

nauczyłeś się że ważna jest inna pewność

na przykład łyżka zmięta chusteczka na stole

papieros na parapecie albo zagotowana w czajniku

woda dla staruszków – świadkowie

czyjejś historii

 

jeśli klucz jest dowodem na żywot drzwi

gliniane wazoniki dzwonki talerzyki

są dowodem na ruch twoich dziesięciu palców

którymi wyczarowujesz te cuda cudeńka

 

usłyszałeś że w środku masz

siedemdziesiąt lat a to tylko siedemdziesiąt

dobrych westchnień serca

 

tymczasem chodź po wałach nad swoją Wartą

wsłuchuj się w szumy i szepty pogadaj chociaż

z jedną gwiazdą przytul się do drzewa

przygarnij psa albo kota i kochaj

jego spojrzenie

kiedy pewnego dnia odwrócę się na dźwięk

znajomego głosu jak dziewczyna z perłą

będę wiedział że to ty

 

możesz przedtem zadzwonić

kierunkowy trzydzieści dwa

 

 

fot. z archiwum autora

Grzegorz Kielar: urodził się i mieszka w Tarnowskich Górach. W przeszłości pracował jako nauczyciel.

Jest laureatem kilku Turniejów Jednego Wiersza. Jego teksty były prezentowane w krakowskim i katowickim radiu, weszły również do antologii „Czy w tym mieście mieszka poeta”. Wydany w 2011 roku tomik „I chyba lepiej tak” jest jego debiutem książkowym. W 2012 i 2015 roku zdobył główną nagrodę na Konfrontacjach Literackich w Głogowie.

W 2014 r. ukazał się jego drugi poetycki tomik pt „Skrajem”. W marcu 2016 roku wyszedł trzeci jego tomik pt „węzły węzełki”. W tym też roku zdobył III nagrodę w II Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim im. Rodziny Wiłkomirskich w Kaliszu. W 2018 roku zdobył I nagrodę w Turnieju Jednego Wiersza w Kaliszu. Jego wiersze zostały przetłumaczone na język litewski i ukazały się w kilku litewskich czasopismach kulturalnych.

Jest współorganizatorem spotkań poetyckich w ramach Salonu Literackiego przy Tarnogórskim Centrum Kultury.

 

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *