MENU

Kolejny niewysłany list – proza Elizy Segiet

Celebrytyzacja – opowiadanie Kochaliny Miłosnej

24 października 2018 Comments (0) Views: 174 Czytam, Poezja

Myślą, słowem, uczynkiem – nie zdążyłem – poezja Bogusława Olczaka

mój dom to ja

to przeludnione miasto

z krwioobiegiem kanałów i ścieków

pełne cuchnących zatorów

codziennego jadu zamiast kawy

 

słońce z trudem przebija się

przez spaliny i chmury

kwaśny deszcz spłukuje barwy

z każdej istoty i rzeczy

 

kocham mój dom

to trudna miłość

 

 

karły i pycha

upuszczając własne ja na bruk

pod defilujące kamasze

okłamałem siebie

 

myślą słowem

uczynkiem nie zdążyłem

miałem zbyt sztywny kark

nienawykły do pokłonów bałwanom

 

złamałem język

by nie odmawiać plugawej modlitwy

 

 

Noc nie skażona światłem

nie bracie to nie koszmar

ani zamierzchła historia

znów czarownice na stos

i heretycy łamani kołem

 

wokół zapach trupów

ziemia użyźniona popiołami ludzi

którzy spłonęli gdy uwolnili słowa

 

zdziczał sad

zrodził owoce pełne robaków

 

inkwizycja wciąż ta sama

a sądy kapturowe ciągle na topie

 

 

konflikt interesów

 

jest bóg, jest, ale czegoś zabrakło [M. Świetlicki]

 

cały stos zakazów

poczynając od palenia do picia

na aborcji nie poprzestając

 

pod Pałacem Kultury całopalny

na Krakowskim katafalk pogrzebowy

wszędzie pochodnie race zapalniczki

 

siedząc na beczce z prochem

bawią się lontem duzi chłopcy

sejm nie przyjął ustawy

o zakazie głupoty

 

 

Czy moje myśli są bezpieczne?

 

kto wędruje po słojach zrąbanego drzewa?

[B. Konstrat, kto]

 

gdy leżąc na zimnym metalowym stole

naznaczony u dużego palca stopy

trzepoczącą kartką z napisem NN

zostaniesz elementem edukacji

 

skacowana grupa studentów

uwolni twoje trzewia i serce z ciała

zawodzącą pilarką otworzą czaszkę

i rzucą mózg na szalę szaleństwa

 

kto zaręczy że żaden z nich

nie będzie wodził palcem

po zwojach półkuli

niczym igłą gramofonu

 

by odtworzyć najskrytsze myśli

 

 

ostatnie życzenie skazańca

nie będzie to papieros

ani szklanka wódki

niech dadzą mi kartkę

postawię na niej kropkę

 

gdy zagrzmi salwa

dopiszę krzykiem

 

wolność słowa

 

 

odprysk księżyca w kałuży

zobaczyłem ją o zmierzchu

urzędowała przy murku Parku Dreszera

choć nie była dziwką ani blacharą

 

rozpraszała mrok rudymi dredami

i śmiechem o potrójnym echu

 

migawka z okna autobusu

zapadła w pamięci niczym tatuaż

chochlika z jej gołej szyi

 

dziś znów skupiła mój wzrok

przykryta świeżo spadłymi liśćmi

niewidzący wzrok i ciche usta

 

zimny głos spikera kroniki kryminalnej

ktokolwiek widział, ktokolwiek wie

 

 

Cięcie liryczne

 

–Śmierć to wspaniała forma.

–Tylko trochę nieżyciowa. [S. Mrożek, Tango]

 

ona powoli umierała

a my ruszaliśmy do Pogo

dzieci bez jutra w pierwotnym rytmie

wirujący krąg przepoconych ciał

ryk tysiąca gardzieli

umarła królowa

niech żyje kurwa

i daje wszystkim

lub każdemu z osobna

byle do świtu

byle do śmierci

 

 

Zabłąkany anioł

na widok jego oczu

schodzili mu z drogi

pierzchali na boki

drżąc z przerażenia

 

kastet spływał krwią

ciała ciśnięte do kanału

do dziś wypływają

przy pełni księżyca

 

na drugie miał Szczepan

nie został męczennikiem

lecz w pijackim amoku

wyfrunął z dziesiątego piętra

 

 

fot. a archiwum artysty

Bogusław Olczak: ur. 26.12.1966 r. w Legionowie, od 1969 związany z Warszawą.

Zawodowo zajmuję się szeroko pojętym bezpieczeństwem: specjalista ds. bhp, inspektor ds. ochrony przeciwpożarowej, instruktor udzielania pierwszej pomocy, kierownik ochrony fizycznej.

Debiut książką „ Obrastam dniami” wydawnictwo AGS w 2016 r.

Drugi tomik „mój dom to ja” wydawnictwo Fundacja Duży Format w 2018 r.

 

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *