MENU

Nie ma takiegio numeru – poezja Pawła Jasińskiego

Kulejące tajemnice kontra wielkie namiętności – „Pokurcz” Krystyny Śmigielskiej

20 października 2019 Comments (0) Views: 178 Czytam, Myślę

„Miłość to wieczna tęsknota” – o świecie uczuć w tekstach Kory Jackowskiej.

Fot. Jarosław Hebel

Po śmierci Kory Jackowskiej (właść. Olgi Aleksandry Sipowicz) pojawiło się sporo artykułów traktujących o życiu artystki, ale też podejmujących temat elementów jej biografii obecnych w tekstach piosenek pisanych dla Manaamu. Warto mieć jednak na uwadze, że podążanie za życiorysem autora podczas analizowania tekstów piosenek to sposób nie zawsze rozsądny, a czasem nawet mylący. Wiadomo przecież, że życie osobiste liderki zespołu nie było usłane różami, co jednak nie przeszkadzało jej w tym, by pisać teksty zarówno smutne i nostalgiczne, jak też wesołe i żywiołowe.[1] Dlatego też w zamyśle nie ma być to tekst biograficzny czy żywo odnoszący się do faktów z życia autorki tekstów i wokalistki Maanamu. Bądź, co bądź, artystka w piosence i na scenie podąża za własną kreacją, stwarza świat wyimaginowany, pełen kobiecej wrażliwości, wiecznej niepewności, ekstatycznych przeżyć, stanów niewoli i udręki.

 

Historia Maanamu sięga drugiej połowy lat siedemdziesiątych, kiedy to po raz pierwszy zagrali w warszawskim Teatrze „Studio” Milo Kurtis oraz Marek Jackowski. Właściwy start dla zespołu to jednak rok 1976, wtedy w poznańskim klubie „Aspirynka” razem z muzykami po raz pierwszy występuje Kora.[2] Późniejsze sukcesy zespołu tylko przypieczętowują znaną przecież do dziś markę tej formacji muzycznej. Wedle Kory Jackowskiej lata osiemdziesiąte to był czas określonego, nazwanego protestu, czas w sumie czarno biały.[3] Właśnie wtedy kształtował się podstawowy skład zespołu oraz charakter brzmieniowo–tekstowy wykonywanych piosenek. Atmosferę tamtego ponurego okresu przemyca płyta „Nocny patrol” mocno osadzona w realiach PRLu. „Krakowski spleen” to przecież nic innego jak depresja, która udzielała się zarówno maluczkim jak i gwiazdom estrady.[4] Późniejsze lata 90 to czas przełomu i jednocześnie największy komercyjny sukces zespołu.[5] Był to też czas, w którym trzeba było dopasować się do nowych realiów wschodzącego dopiero w Polsce kapitalizmu. W 1991 wychodzi płyta „Róża”. Praca nad powstaniem albumu była dla artystki bardzo wyczerpująca.[6] W 2004 roku pojawia się ostatni wspólny album „Znaki szczególne”.[7]

 

Zastanówmy się nad tym, jak sama autorka podchodziła do pisania tekstów. Jest to dla Kory stan ciągły, teksty powstawały w dzień i w nocy, z tym trudem zasypiała i budziła się. Praca, odrzucanie i oczyszczanie ze zbędnych treści, by osiągnąć w miarę zadowalające efekty.[8] Swoista doza autokrytycyzmu w pisaniu, twórczy wysiłek stanowiły o niezwykłej wartości pisanych przez Korę tekstów piosenek. Znacząca część tekstów, które stworzyła Kora Jackowska mówi o miłości. Zresztą według autorki każdy tekst jest o miłości, miłość jest bowiem we wszystkim.[9] Natomiast świat, w którym żyjemy nie pozwala na to, aby ta miłość była czymś pięknym i unikalnym. W naszych czasach miłość jest skandalem i zamętem, wykroczeniem: czymś na podobieństwo dwu gwiazd, które łamią swoje wyznaczone orbity i spotykają się w połowie drogi.[10] Niemożność spełnienia w miłości powoduje, że życie człowieka staje się wieczną szamotaniną, nierealną do zrealizowania drogą ku idealnemu uczuciu – to taka właśnie „wieczna tęsknota”. Ludzie zawzięcie niszczą swoje uczucia. W imię miłości stworzono małżeństwo, ale tak naprawdę jest to grób dla miłości, ponieważ małżeństwo ze swej natury niesie interesowność, zakłada też z góry, że o drugą osobę będziemy się troszczyć, co nie jest wcale takie oczywiste.[11]

 

Lwią część tekstów dla Maanamu napisała Kora Jackowska, która dodała rockowej muzyce ulotność, delikatność oraz kobiecą wrażliwość:

 

Jeszcze wczoraj nieznany

Poznany od niechcenia

Piękniejsza od innych

Miłość od pierwszego spojrzenia

(Miłość od pierwszego wejrzenia)

Jest w tym ujęciu radość z uczucia, które się budzi. Miłość to niezwykły żywioł, dar, który należy chronić i wspólnie pielęgnować:

Przyszłam na świat po to

Aby spotkać ciebie

Ty jesteś moim słońcem

A ja twoim niebem

Po to jesteś na świecie

By mnie tulić w ramionach

Cuda cuda opowiadać

I z miłości konać

(Po to jesteś na świecie)

 

 

 

Miłością należy się cieszyć, karmić nią zmysły, być jej wiernym. Troska o trwające uczucie jest niezwykle ważna, z drugim człowiekiem tworzy się wtedy niespotykana gdziekolwiek indziej bliskość. Świat na poły bajkowy należy wzbogacić w czułe westchnienia, niepowtarzalne gesty oraz wyrazy poświęcenia i gotowości bycia dla drugiego opoką w trudnych chwilach. Jest to stan naturalny, odwieczny, scalony w jakiś magiczny sposób ze zjawiskami obecnymi w przyrodzie:

 

Kocham cię kochanie moje

Kocham cię, a kochanie moje

To polana w leśnym gąszczu schowana

Kocham cię kochanie moje

Kocham cię, a kochanie moje

To sad wiosenny, rozgrzany i senny

Kocham cię kochanie moje

To rozstania i powroty

I nagle dzwony dzwonią

I ciało mi płonie

(Kocham Cię kochanie moje)

 

Świat miłości w tekstach piosenek Manaamu to często obraz wykreowany i wyśniony, niezaprzeczalny urok tych tekstów być może ma swoje źródło gdzieś w pogańskich obrzędach, tyle tu magii i jakiejś nieodzownej tęsknoty za pierwotnym życiem w otoczeniu natury. Tekst nie razi małostkowością czy trywialnością, o co nietrudno, gdy pisze się o miłości, wielu jest bowiem współczesnych wykonawców, którzy w swoich utworach grzeszą pospolitością i słowotokiem, który wpasowuje się wprost idealnie w ramówkę wielu komercyjnych rozgłośni. Samej autorce tekstów nie zależało raczej na łatwej popularności, podążaniu za jakimś modnym w ówczesnym czasie nurtem muzycznym. Miłość nie jest przecież złożona tylko z ciągłych westchnień i pocałunków, nie brak tu samotności, cierpienia, zdrady, kpiny czy nawet szyderstwa.

 

Róża to twoja wierność

Zdrada i wniebowstąpienie

Zadaje cios bezbłędnie

Kiedy narasta znużenie

(Róża)

 

Zadziwiające jest być może to, że w ten piękny miłosny witraż wpisane jest również cierpienie, trzeba być czujnym, nie można spać bezpiecznie, cios zadany znienacka zapewne zaboli najbardziej. Zacięta walka, czasem nieczysta gra, bo jak inaczej określić zdradę. Niemniej jednak zachowany jest mistyczny charakter, obraz miłości w dalszym ciągu pociąga za sobą pewną wzniosłość czy nawet baśniowość.

 

Mówią, że jestem szalona

A to szalony jest wiatr

Słona jest nasza miłość

Tak kocha się tylko raz

(Lucciola)

 

I w tym świecie szalonych westchnień, uczucie wiedzie prym, dotyka ono każdego niezależnie od profesji, lucciola to po włosku, w znaczeniu przenośnym, prostytutka.[12] Miłość należy się każdemu, jednocześnie nie odbiera to jej pewnej tajemniczości, malowniczości czy delikatnej ekscytacji. O śmieszności jednak można mówić w przypadku innych utworów.

 

Mam swoje drogi kręte,

Mam krecie korytarze,

Wiem  kiedy o mnie myślisz

Wiem kiedy o mnie marzysz

 

 

Lecz dziś mnie nie poganiaj

Bo świat jest cały w brązach

Świat w złocie i w koronkach

I rozedrganych w dzwonkach

(Nie poganiaj mnie, bo tracę oddech)

 

W obraz tych wzniosłych i szlachetnych uczuć wkrada się odcień humorystyczny. Świat w złocie i koronkach, to ten baśniowy, fantastyczny pejzaż przedtem gloryfikowany, a tu już nieco wyśmiany. Żartobliwe ujęcie miłosnych westchnień (gubienia rytmu i oddechu) podkreśla dodatkowo wybitny talent aktorsko–wokalny Kory Jackowskiej, bo jednak nie należy tej piosenki jak również samego tekstu odczytywać bezpośrednio. Autorka tekstu czyni z tej piosenki swoistą parodię. Być może taka ironia, kpina z miłosnej anatomii spowodowała, że utwór do dnia dzisiejszego zachował swoją niepowtarzalność i świeżość.

 

Szczekam, to racja bytu

Służę bo tak jest ładnie

Milczę  kiedy mi każesz

Leżę  pod twym rozkazem

 

Czekam  patrzę ci w oczy

Czekam  koło się toczy

Czekam  warczę zajadle

Wściekłość  skacze do gardła

(Smycz)

Humor z czasem staje się nieco wisielczy, a zamiast lekko uszczypliwej ironii, zagląda w oczy smutna rzeczywistość, bajkowe pozory zaczyna przysłaniać śmiech przez łzy, taki jest wydźwięk utworu Smycz. Cokolwiek o tym myśleć, jest to swego rodzaju groteska, obraz relacji w związku ujęty w bardzo prześmiewczy sposób. Do czego służy smycz, dobrze wiemy, natomiast, przeraża fakt, że nie jest to tylko mimowolny żart, gdyż sytuacja dozgonnej niewoli, toksycznego uwięzienia, to opis czegoś, co istnieje w wielu związkach. I chociaż przy luźnym potraktowaniu tej piosenki, całość zdaje się lekka i zabawna, w ogólnym podsumowaniu jest to chyba jeden ze smutniejszych utworów Maanamu. Służymy, bo tak jest ładnie albo wykonujemy cokolwiek innego pod czyimś rozkazem i ma to miejsce w zażyłej relacji, gdzie na pierwszym miejscu winna stać szczerość i wzajemny szacunek. Zastanawiam się czy to sytuacja komfortowa, a przede wszystkim dla kogo jest ona wygodna, bo sterować, nie wychylać się ze swoimi emocjami zapewne jest o wiele łatwiej. Pies czeka, patrzy w oczy, na rozkaz może powarczeć, ale nie bójmy się tego powiedzieć, nawet pies nie chciałby być traktowany instrumentalnie. Człowiek pozbawiony wartości, szacunku do samego siebie, zaczyna skomleć, wołać o współczucie, to przesłanie jest chyba najbardziej przygnębiające. Warto potraktować to jako ostrzeżenie, a do tego utworu wracać jak najczęściej.

 

Ktoś łapie  łapie mnie za kołnierz

Patrzy  patrzy w moją twarz

Ktoś krzyczy  krzyczy mi do ucha

W swoją  swoją stronę pcha

 

 

O! O! Po co tyle hałasu

O! O! Nie mam już dla ciebie czasu

(O nie rób tyle hałasu)

 

Przemilczana bezsilność, krzyk, rozpacz, zamieniają się miejscami z rozgoryczeniem, zgorzknieniem, bardzo wymownym przejrzeniem na oczy. Zamiast wołania i troski o uczucie jest zwyczajna niechęć. Być może dość było przemilczanych emocji, pozostało jedynie brzemię, które trudno znieść. Świat uczuć staje się piekłem, nad sercem zaczyna dominować racjonalny umysł. Swoją drogą, nie wiadomo tak naprawdę, kiedy pasjonujące uczucie przeradza się w taki powszedni, nawet grubiański obraz relacji damsko–męskich, zapewne jest to kwestia wspomnianej wcześniej „smyczy”. Absorbujący, angażujący się zanadto, ale też traktujący miłość czysto fizycznie kochanek jest po prostu utrapieniem i zmorą dnia codziennego, dlatego też tak potraktowany został przez drugą stronę.[13] I co warto dodać, nie ma tu śmieszności, niebiańskie uczucie przytłoczył ciężki głaz, z tym szarym, depresyjnym odcieniem piosenki Maanamu zyskują już zupełnie inny charakter, stajemy się niejako bogatsi o te doświadczenia, mając też nie raz w pamięci podobne wydarzenia. Wiemy już, że miłość „idealna”, uczucie zesłane wprost z niebios nie jest możliwe do zrealizowania na ziemskim padole, nieustannie tkwi w marzeniach.

 

Dzień za dniem pada deszcz

Słońce śpi  nie ma cię

Jest mi bardzo bardzo źle

Zimny kraj zimny maj

Koty śpią miasto śpi

Czarodziejskie śnią się sny

(Wyjątkowo zimny maj)

 

Trzeba chyba pogodzić się z tym, że ponura rzeczywistość niespecjalnie skleja się z ulotnością, delikatnością ludzkich wyimaginowanych pragnień. Znużenie, senność i właśnie ten świat marzeń, który nieustannie obleka monotonię ludzkiego bytowania. Pomimo wielu jednak nieostrożnych potyczek z miłością, zranień i rozczarowań, bańka z wyidealizowanym obrazem miłości nadal kusi wspomnienia. Być może jest to kojący kompres na ludzką zmarzlinę, depresyjną pogodę, kolejną chłodną miejską przystań. I nawet nie chodzi już o ten ekstatyczny świat namiętności, ale o wspólne przebywanie, dzielenie się radościami i troskami.

 

Jak dziecko unieś mnie wysoko

Jak dziecko mnie do łóżka kładź

Rano zjedz ze mną śniadanie

Rano zjedz ze mną śniadanie

Po prostu bądź po prostu bądź i patrz

Po prostu bądź po prostu bądź i patrz

(Po prostu bądź)

 

Człowiek przez lata trudnych doświadczeń przekonuje się, że najważniejsze są proste gesty, niekoniecznie wyśnione i wymarzone, takie ludzkie. Radość z tego, że ktoś ceni naszą obecność, otacza swoim zainteresowaniem, uważnie słucha. Okazuje się, że wzniosłość, zbędne ornamenty nie są w zasadzie do niczego potrzebne.

 

Tu jest mój język

Tutaj jest mój świat

Mogę żyć bez miłości

Jeśli tylko się da

(Tu jest mój dom)

 

Pozostajemy bezsilni, jednak można żyć bez miłości w świecie, gdzie uczucie to wychodzi naprzeciw normom społecznym, społecznemu dostosowaniu, przeszkadza w codziennym funkcjonowaniu, jest zwyczajnie niewygodne. Czyżby ideały, marzenia, owa miłość „wieczna tęsknota” okazały się niczym więcej niż tylko pięknym szyldem. Miłość jest jednak o wiele więcej warta, pamiętać trzeba, że to nie tylko te znamienne „motyle w brzuchu”, a również ból, cierpienie, rozdzierająca serce „wieczna tęsknota”. W tym względzie Kora znalazła nawet wspólny głos z Mironem Białoszewskim. Jeden z homoerotyków Maanamu „Ty tęsknoto” to nieco zmieniona wersja wiersza Białoszewskiego „Ty – tęsknota”, i gdyby nie świadomość orientacji poety, nikt nie wiedziałby, że tekst ten został napisany dla mężczyzny.[14] Miłość nie wie, co to płeć, status społeczny i inne ziemskie uwarunkowania, dlatego wobec niej wciąż pozostajemy bezsilni.

 

Pochylam głowę aby dotknąć włosami

Wizji twoich rąk

Czy wiesz że mi zimno

Że mi brak tych rąk

(Ty tęsknoto)

 

 

 

Autor: Robert Knapik

 

Autor składa serdeczne podziękowania Bartoszowi Żurawieckiemu za okazaną pomoc przy pisaniu artykułu.

 

Skrócona wersja tego artykułu jest dostępna w nr. 4 „Mojej Przestrzeni Kultury”.

 

Fot. J.H. Mural na cześć Kory przy ul. Nowy Świat 18/20 w Warszawie.

 

Robert Knapik: filolog, miłośnik przyrody, z pisaniem chce związać swoje przyszłe życiowe plany. Autor wspólnie z Mirosławem Ogińskim folderu–kolorowanki „Kolorowe Bory”. O Borach Tucholskich pisał w kanadyjskim „Kalejdoskopie”. Obecnie współpracuje z „Moją Przestrzenią Kultury” oraz „Post Scriptum”.

 

 

Źródła wykorzystane w artykule;

 

– Kamil Sipowicz, Kora, Kora. A planety szaleją,  Warszawa 2011;

–  Partia, pieniądze, rock&roll – Nie wierzę politykom (1997), reż. Paweł Chmielewski;

 http://www.maanam.pl/main–page.htm;

https://natemat.pl/245121,kim–byla–kora–wokalistka–maanamu–przemycala–duzo–o–sobie–w–piosenkach;

http://kora.org.pl/blog/bio/;

https://pl.wiktionary.org/wiki/lucciola.

 

 

————————————————————–

[1] Kamil Sipowicz, Kora, Kora. A planety szaleją,  Warszawa 2011.

[2] http://www.maanam.pl/main-page.htm.

[3] Kamil Sipowicz, s. 151.

[4] https://natemat.pl/245121,kim-byla-kora-wokalistka-maanamu-przemycala-duzo-o-sobie-w-piosenkach

[5] Sipowicz, 151, http://kora.org.pl/blog/bio/.

[6] Kamil Sipowicz, s. 151.

[7] s. 158-159.

[8] s. 151.

[9]s. 152.

[10]s. 84.

[11]s. 83-84.

[12] https://pl.wiktionary.org/wiki/lucciola.

[13] Podobny obraz relacji damsko-męskich pojawia się w piosenkach Renaty Przemyk, autorką tekstów jest Anna Saraniecka np. Aż po grób czy Bo jeśli tak ma być.

[14] https://natemat.pl/245121,kim-byla-kora-wokalistka-maanamu-przemycala-duzo-o-sobie-w-piosenkach.

 

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *