MENU
museo_del_prado_-_goya_-_caprichos2

Rozważania o wolności.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/it/4/49/The_Danish_Girl.png

Pocałunek i film, który będę pamiętać

2 grudnia 2016 Comments (0) Views: 1274 Myślę

Mężczyzna zagubiony, czyli dokąd prowadzi ścieżka tygrysa

grafika-tytulowa

Fot. Mirosława Kowalczuk, https://fotoimpresje.wordpress.com/

Ostatnio zostałem sprowokowany do zajęcia stanowiska w sprawie męskości – jak powinna obecnie wyglądać? Czy można ją jakoś skonkretyzować? Prowokacja miała postać tekstu mojego przyjaciela, ukryję go pod symbolicznym Y: „(…) co znaczy »prawdziwy mężczyzna«. Czy to »wąsaty Janusz«, macho z Pipidówy czy może delikatny hipster, który większość rzeczy w domu i przy dziecku robi za żonę, podczas gdy ona walczy o kasę i prestiż?”. Odpowiedź brzmi – generalnie tak. Przymierzałem się do głębszego uzasadnienia, przymierzałem, tymczasem czas uciekał. Kusiło, by wyrzucić z siebie to i owo, przecież tak łatwo dać się ponieść, fundując czytelnikowi projekcję własnej osoby, skrytych tęsknot, zamiast podjąć próbę przedstawienia rzetelnej informacji. Było to trudne, tym bardziej że – nadmienię skromnie – bywam uznawany za pewien archetyp męskości. Cóż, dźwigam dzielnie to brzemię. Jakby co, napomknę – wzorzec kilograma i metra powstał w Sèvres, ja mieszkam w Warszawie.

 

Zastanawiając się nad problemem, wpierw chciałem podejść doń metodycznie. Stanąłem w mojej samotni przy półce z książkami, zacząłem sięgać po kolejne tytuły, kartkować, szukając moich zakreśleń ołówkiem (czytając, zawsze zaznaczam najciekawsze fragmenty, piszę komentarze na marginesach; przypominam – ołówkiem!). W pewnym momencie dotarło do mnie, że cała ta literatura ma wartość raczej historyczną, zmiany dokonują się obecnie w tempie, którego skala nam umyka. Cywilizacja globalna ewoluuje w wymiarze technologicznym oraz socjokulturowym, przy czym odnoszę wrażenie, że najgłębsza metamorfoza dotknęła tzw. Zachód. 17 grudnia 1903 r. Orville Wright dokonał lotu na odległość około 37 metrów (120 stóp); lot trwał 12 sekund. Jest to jedna z dat symbolizujących narodziny lotnictwa. Przyjmijmy, że przeczytałem o tym wydarzeniu w prasie, chłonąc treści zachwyconym wzrokiem szesnastolatka. W 1917 r., jako silny trzydziestolatek, emocjonowałem się podniebnymi zwycięstwami Manfreda von Richthofena (Czerwony Baron) odnoszonymi na trójpłatowym myśliwcu Fokker Dr.I. 20 lipca 1969 r., siedząc blisko czarno-białego telewizora, już jako starzec po osiemdziesiątce, chłonąłem obrazy pierwszego lądowania na Księżycu. To wszystko podczas życia jednego człowieka. Współcześnie rozpiętość skrzydeł samolotu pasażerskiego Airbus A380F wynosi 80 m. Ponad dwukrotnie więcej niż dystans pierwszego lotu… Rany, przecież Internet stał się dostępny szerszemu gronu użytkowników dopiero w 1991 r.

 

Na przełomie wieków XIX i XX idealnymi proporcjami dla kobiety była tzw. figura klepsydry – duże piersi, wąska talia, szerokie biodra. Sylwetkę taką osiągano poprzez noszenie sztywnych gorsetów ściskających talię oraz uwydatniających i podnoszących piersi. Zarazem ciało szczelnie okrywała krynolina, turniura, by w ciągu dekady od zakończenia wojny światowej do wielkiego kryzysu w dziedzinie „wysokiej” mody wymyślono niemal wszystko, co nosi się do tej pory. Chyba najważniejszym, wciąż obecnym trendem była likwidacja płci mody. Pojawiła się sylwetka chłopczycy (bez piersi, talii i bioder) i fryzura bob-cut, popularność zdobywał strój sportowy. W 1946 r. świat ujrzał bikini, a w ciągu kolejnych 20 lat przywrócono z legendarnej Sparty minispódniczkę. Nawet ona doczekała się redukcji do formy tzw. microskirt. Strój ów szczątkowy jest dłuższy niż taśma, lecz krótszy niż minispódniczka. Kobieta, która żegnała idących na front I wojny żołnierzy, mając zakryte nawet stopy, widziała swoją wnuczkę w wersji z przewagą gołej skóry nad tkaniną. Nie uskarżam się, ale rzeczywiście jeszcze niedawno, nawiązując do słów Roberta Górskiego, żeby kawałek tyłka zobaczyć, to trzeba było majtki odchylić; teraz żeby majtki zobaczyć, to trzeba… Zastanawiające, że takiego zapotrzebowania na analogiczną rewolucję w wariancie męskim nie zauważyłem.

 

Historia przejawia tu specyficzny humor. Otóż na fali zapożyczania, przejmowania męskich wzorców kobiety zapomniały, że spódnica była niegdyś częścią garderoby wyłącznie męskiej. Ze względów praktycznych, aby zakryć piersi, kobiety opasały się pledami po pachy lub nosiły suknie. Mężczyznom wystarczył materiał opasany wokół talii. Trudno uwierzyć, że kobiety zaczęły nosić spódnice dopiero pod koniec XIX w. Nosiły je nauczycielki, urzędniczki, a w czasach secesji – sufrażystki (co przypadkowe raczej nie było). Właśnie sufrażystki, grzywacze pierwszych fal feminizmu, w końcu XIX i na początku XX w. walczyły w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych o prawa wyborcze dla kobiet. Znamienna jest etymologia samego słowa, wszak suffragium to w martwym języku łacińskim głos wyborczy. Jeszcze w XIX stuleciu kobiety dopuszczono do studiów na głównych uniwersytetach brytyjskich. W tym samym czasie zagwarantowano im również prawo do gospodarowania własnymi zarobkami po zawarciu małżeństwa i do posiadania konta bankowego. Ostatecznie w Wielkiej Brytanii prawa kobiet do głosu zostały zrównane z prawami mężczyzn w roku 1928. I dobrze. Tylko zastanawia mnie fakt, że kobiety od dekad zyskują przywileje, mężczyźni natomiast je tracą (z pewnością nie otrzymują nowych). Rzeczywistość coraz częściej nakłania nas do udawania, czego nie można powiedzieć o kobietach. One ryzykują w coraz mniejszym stopniu, a w przypadku niepowodzenia otoczenie wybacza, tłumaczy, pociesza. Mężczyzna w dobie liberalnej, poprawnej politycznie i wizerunkowo szkoły nie jest obecnie szykowany ani do zwycięstw, ani (błąd, błąd!) do porażek. Kobieta może przybrać właściwie dowolną wersję siebie i liczyć na jej akceptację, mężczyzna w teorii też, zarazem wciąż istnieje pewna presja, założenie, że powinien… Właśnie, powinien co? Deprecjonując męskość, kobiety zubożyły także swój świat. Umierają adorowanie, wielbienie, romantyzm, czułość. Czy ten maksymalnie uproszony przez technologię, wygodny świat potrzebuje jeszcze mężczyzn?

 

„(…) naszemu światu brakuje miłości. Czasami wydaje mi się, że gołębie to ostatni kochankowie (…). Nasze czasy są pełne seksu, ale niewiele w nich prawdziwej miłości, miłości, która zbliża wszystkie stworzenia, która pozwala im znaleźć wyraz dla uczuć wobec innego stworzenia, ważnego i cennego dla nich”. (William Wharton, Spóźnieni kochankowie)

 

„Dzisiaj nie śpi się z kobietami dla przyjemności, ale dlatego, żeby opowiadać o tym kolegom. Nie chcę stwarzać sobie iluzji życia. Nie chcę się chować ze swoją miłością przed innymi”. (Marek Hłasko, Ósmy dzień tygodnia)

 

Mimo postępu cywilizacyjnego atawizmy biologiczne nadal silnie na nas wpływają. Rodzimy się z pewnym „oprogramowaniem” fabrycznym, zestawem instrukcji, których treść, trwałość, elastyczność pragniemy pojąć (począwszy od Freuda). Myślę, że wiele kobiet doświadcza dysonansu, wewnętrznej dychotomii między tęsknotami, emocjami (często tłumionymi) a wymową maski, którą zdecydowały się przybrać. U mężczyzn to rozdwojenie jest powszechniejsze i głębsze. Nie rozumiem ani sensu, ani celu coraz wyraźniejszej tendencji do zacierania granic między płciami. Przecież mężczyzna i kobieta różnią się od siebie, dlatego m.in. feminizmu w sporcie jakoś nie dostrzegam. Dyscypliny rozgrywane są w kategoriach płciowych, ponieważ mężczyzna fizycznie ma zazwyczaj przewagę nad kobietą. Musi też być jakieś uzasadnienie faktu, że „jeśli przyjrzymy się całej historii wojen, to kobiety według wszelkich szacunków stanowiły co najwyżej jeden procent ich aktywnych uczestników”[1]. Problematyczny staje się przekaz kulturowy. Coraz częściej podkreśla się, że współczesna kobieta nie potrzebuje mężczyzny, jest samowystarczalna, w wyniku czego rozwinął się schemat mężczyzny zniewieściałego, takiej koleżanki z cojones. Często przekazy są sprzeczne, wykluczają się. Mężczyzna ma być gładko ogolony i zarośnięty, godzący elegancję z koszulą drwala, kontrolowaną szorstkość i oszczędność mowy z wylewnością oraz godną podziwu empatią. Kobiety wymagają nierealnych hybryd, przez co posiadacze chromosomu Y coraz częściej gubią się w swojej roli. Mężczyzna nie wie, jaki ma być. Wielu zamiast szukać jakiegoś rozwiązania, wycofuje się do bezpiecznych aktywności; prostym przykładem jest imprezowanie, podczas którego nie wchodzi się w żadne relacje, w żadne systemy ocen. Część z nas wycofuje się w ogóle w wirtualne życie, zatracając się w swoich awatarach, tam szukając namiastek męskiego spełnienia.

 

„Kobiety mają zawyżone wymagania. To płoszy mężczyzn. Wybierają młodsze albo uciekają w parakawalerskie życie”. (psychoterapeuta Jacek Masłowski[2])

 

Kobiety „kastrują” mężczyzn. Deprecjonują. Mężczyzna, równolatek 35–40-letniej kobiety, ma do wyboru: albo założyć sobie kierat, albo wejść w związek z młodszą, z którą zazwyczaj jest zdecydowanie łatwiej. Łatwiej jej zaimponować, jest atrakcyjniejsza seksualnie. Czy warto? To tak nie działa, po prostu perspektywą jest kilka lat całkiem przyjemnego życia bez zobowiązań.

 

„Życie rozsadziło narzucone schematy jak gliniane skorupki: co stworzyć na to miejsce? Być albo nie być. Ludzie są zmęczeni, upadają na mordę, czym ich podnieść? Być albo nie być. Cynizm w szybkim tempie staje się jedyną moralnością. Być albo nie być. Czy w ogóle może powstać coś wartościowego na świecie, który swą równowagę utrzymuje szantażem? Być albo nie być. Stworzono już sztuczne księżyce, ale człowiek ze swoimi prawdziwymi uczuciami i pragnieniami cofa się do świątyni”. (Marek Hłasko, Ósmy dzień tygodnia)

 

Okazuje się, zwykle podczas rozmaitych sesji, że mężczyźni nagminnie mówią o stereotypowej wręcz tęsknocie za kobietą tworzącą ciepłe domowe ognisko. Wbrew stereotypom nie szukamy seksualnie wyzwolonej, uległej służącej (z opcjami sprzątania, gotowania, prasowania), potrzebujemy kobiety czułej, która w trudnych chwilach przyjdzie, przytuli. Jest to potencjalna wspólna płaszczyzna, na której można podjąć trud wzniesienia czegoś trwalszego, bardziej złożonego.

 

„Myślę, że to głupie ze strony kobiet, by udawać, że są równe mężczyznom. One są znacznie lepsze, i zawsze były. Cokolwiek dasz kobiecie, ona uczyni to lepszym. Jeśli dasz jej spermę, da ci dziecko. Dasz jej zakupy, ona da ci posiłek. Dasz jej uśmiech, ona da ci swoje serce. Mnoży i powiększa wszystko, co się jej da. Więc jeśli gówno jej dasz, spodziewaj się wielkiego gówna”. (William Golding)

 

Mężczyzna boi się dawać gdy nie otrzymuje sygnałów, że taka potrzeba wciąż istnieje. Mężczyzna coraz częściej też niczego nie otrzymuje. Może istota nieporozumień jest banalna – przywróćmy życiu więcej kobiecości i pozwólmy mężczyznom krzepnąć w jej ciepłym blasku. Erodując kobiecość, tworząc męskie niewiasty sprawiliśmy, że męskość stała się reliktem.

 

Ciekawe wnioski można wysnuć, śledząc wzory męskości lansowane przez najmłodszą z muz. Lata 40. i 50. XX w. przyniosły gatunek kina zwany noir (czarny film, czarne kino). Charakterystyczna dla tych obrazów postać kobiety fatalnej, niszczącej mężczyzn stanowi wyraz nasilającego się w Ameryce po wojnie mizoginizmu, wynikającego z postępującej emancypacji kobiet, które uzyskały w tamtym okresie większą niezależność ekonomiczną i obyczajową. Niejako dla przeciwwagi w filmach tych spotykamy nowy, stworzony przez Humphreya Bogarta, typ bohatera. Przerysowany, lecz zapadający w pamięć prywatny detektyw lub przestępca, lakoniczny, cyniczny ironista, twardziel zdolny do troski, pojawiający się zwykle w znoszonym prochowcu, często palący papierosa. W latach 80. i 90. Chuck Norris, Sylvester Stallone, Arnold Schwarzenegger i – dodam go, dodam – Steven Seagal rządzili masową wyobraźnią widzów. Pewną odmianę w tym panteonie mniej lub bardziej muskularnych mięśniaków wprowadził Bruce Willis, który już na początku swojej kariery, w Szklanej pułapce (1988), wykreował zupełnie nowy typ bohatera kina akcji. Niespodzianką była też dla mnie rola Toma Cruise’a w Mission: Impossible (1996). Jednak zapoczątkowaną w roku 2010 serią Niezniszczalni krzepki mimo sędziwego już wieku Sly Stallone dowiódł, że wciąż kochamy mięśniaków sprzed lat. Potwierdza to również status jedynego obecnie klasycznego gwiazdora kina akcji – Jasona Stathama. Na ich tle inni wypadają zazwyczaj blado. Kryzys męskości sprawił, że i kino przeżywa kryzys, nie mając wyraźnego pomysłu na bohatera męskiego na miarę czasów. W zamian serwuje nam namiastki w postaci komiksowych herosów o nadnaturalnych właściwościach. Orlando Bloom mówił o swojej kostiumowej roli kowala Baliana (Królestwo niebieskie, 2005): „Dane mi jest spełnić marzenia wszystkich chłopców. Gram rycerza, który dostaje dziewczynę i wszystko, co sobie wymarzył. Balian jest bohaterem z przypadku, który szuka swego miejsca w świecie. Dla mnie to najlepszy typ bohatera, jaki istnieje”[3]. Dla mnie nie.

Dla mnie ponadczasowa kobiecość; Ursula Andress w pierwszym Bondzie (Dr No, 1962). Fot. z kolekcji jej portretów autorstwa Linnea Eleanor „Bunny” Yeager – Collection of portraits of Ursula Andress from “Dr. No” by Bunny Yeager. (osadzone / embed from http://media.liveauctiongroup.net/i/13256/13427200_4.jpg?v=8CF3C971D167AB0)

 

W dalszej części wykorzystam obszerne fragmenty zaczerpnięte z opracowania: Emilia Paprzycka, Edyta Mianowska, Zbigniew Izdebski, Jak dobieramy się w pary? Płeć biologiczna i płeć społeczno-kulturowa a preferowane cechy partnera[4]. Będzie poważniej, lecz przeczytać i przemyśleć warto.

 

To, jak dobieramy się w pary i kto jest dla nas atrakcyjny, nie jest kwestią przypadku, ale podlega ścisłym regułom opartym na zasadzie „podobne przyciąga podobne”. Reguły te dotyczą przede wszystkim doboru kandydatów do związków długotrwałych. Jedna z nich – homogamia – to poszukiwanie partnera o podobnych cechach pod względem statusu społeczno-ekonomicznego. Szukamy przede wszystkim partnerów posiadających zasoby społeczno-ekonomiczne: status społeczny i związaną z nim pozycję ekonomiczną. Zasada homogamii brzmi – ludzie próbują maksymalizować swoją pozycję i dochody przez poszukiwanie na partnera życiowego (żonę, męża) osoby o atrakcyjnym statusie społecznym. W przypadku kobiet wskazuje się także na znaczenie innej reguły – hipergamii, skłonności do poszukiwania partnera o wyższej lub co najmniej identycznej pozycji jak one. Mężczyźni natomiast nie konkurują ze sobą o zasoby ekonomiczne kobiet, ale o urodę i młodość sugerujące wysoką wartość reprodukcyjną. Współcześnie badacze coraz mniej uwagi poświęcają homogamii związanej ze statusem społecznym, a coraz częściej zajmują się homogamią edukacyjną, ponieważ obserwuje się obniżanie znaczenia statusu ekonomicznego dla doboru partnera i przesuwanie się punktu ciężkości w kierunku podobieństwa kulturowego. Socjologowie przewidują, że wraz z przemianami społecznymi i coraz częstszym podejmowaniem pracy zawodowej przez kobiety, i ich coraz wyższymi zarobkami zmienią się sposoby i kryteria doboru żony, przede wszystkim doboru męża. Prognozuje się, że mężczyźni raczej pozostaną przy swoich upodobaniach związanych z urodą i wiekiem, kobiety natomiast oprócz statusu ekonomicznego i pozycji społecznej mężczyzny będą zwracały uwagę na jego atrakcyjność fizyczną, poczucie humoru, skłonność do empatii, umiejętność zabawy z dziećmi i chęć zajmowania się nimi. Czyli męskość ulegnie „wzbogaceniu” o przymioty tradycyjnie identyfikowane jako żeńskie. Dobrze, że Hemingway tego nie widzi.

 

Autor: nieznany [Public domain], Wikimedia Commons

Hemingway. Jak dziś ocenia się typ mężczyzny, którym był (lub na którego pozował)? Autor: nieznany [Public domain], Wikimedia Commons

 

Zainteresowała mnie koncepcja schematów płciowych Sandry Lipsitz Bem. Autorka, negując ideę płci pojmowanej jako kontinuum z kobiecością i męskością, na przeciwległych krańcach wprowadziła nowe pojęcie płciowości – jako dwóch niezależnych dymensji osobowości[5]. W myśl jej koncepcji kobiecość nie jest zaprzeczeniem męskości i odwrotnie, ale wymiary te uzupełniają się. Sandra Lipsitz Bem przyjmuje, że ludzie uczą się w procesie socjalizacji kulturowych definicji kobiecości i męskości, czego rezultatem są poznawcze schematy płci organizujące indywidualne style zachowania kobiet i mężczyzn. Zapytam: co, jeśli narzucany jest schemat żeński lub neguje się tradycyjny schemat męski, nie proponując w zamian nowego wzorca czy chociaż korekty dotychczasowego zestawu? Normą jest sytuacja, w której chłopiec od najmłodszych lat otoczony jest głównie przez kobiety (rodzina, żłobek, przedszkole, szkoła itd.) i to one przekazują mu wzorce, normy zachowań. Świadomie lub nie, liczy się fakt.

 

Inwentarz do oceny płci psychologicznej (IPP) autorstwa Anny Kuczyńskiej wyznacza cztery kategorie płci społeczno-kulturowej (kategorie gender): osoby nieokreślone, androgyniczne (w ujęciu elementarnym – łączą w sobie cechy psychiczne i sposoby zachowania, radzenia sobie w trudnych sytuacjach charakterystyczne dla tradycyjnie pojmowanej męskości i kobiecości), określone (kobiece kobiety i męscy mężczyźni), osoby określone krzyżowo (męskie kobiety i kobiecy mężczyźni).

 

W oparciu o wyniki przeprowadzonych w Polsce badań (2011 r.) połowa badanych to osoby androgyniczne, jedna czwarta to osoby określone pod względem płci społeczno-kulturowej, 16% to osoby nieokreślone, a prawie co dziesiąta osoba o ustalonej płci społeczno-kulturowej to osoba o cechach krzyżowych (9%). Co druga kobieta jest osobą androgyniczną, co czwarta kobietą określoną pod względem płci społeczno-kulturowej (kobiecą kobietą). Kobiety nieokreślone pod względem płci społeczno-kulturowej stanowią 13% badanych kobiet, natomiast odsetek kobiet określonych krzyżowo (męskie kobiety) wynosi 7%. Także prawie co drugi mężczyzna jest osobą androgyniczną, a co czwarty osobą określoną pod względem płci społeczno-kulturowej (męskim mężczyzną). Jedna piąta badanych mężczyzn to mężczyźni nieokreśleni pod względem płci społeczno-kulturowej, a 7% – określeni krzyżowo (kobiecy mężczyźni)[6]. Zestawienie tych danych z wynikami wcześniejszych analiz pozwoliło stwierdzić, że w ciągu dekady wzrósł o 20 punktów procentowych odsetek osób androgynicznych (z 30 do 50%), a z 27 do 16% zmniejszył się odsetek osób nieokreślonych. Wśród mężczyzn widać duże zmiany w liczebności poszczególnych grup – wzrósł odsetek mężczyzn androgynicznych (z 32 do 46%) i męskich mężczyzn (z 19 do 30%). Zmniejszył się natomiast odsetek mężczyzn kobiecych (z 17 do 7%) i nieokreślonych (z 33 do 20%). Sytuacja wygląda nieco odmiennie w przypadku kobiet. Podobnie jak u mężczyzn, widać wyraźny wzrost odsetka kobiet androgynicznych (z 29 do 53%), ale odsetek kobiecych kobiet zmniejszył się prawie o połowę (z 45 do 27%), natomiast wzrósł odsetek męskich kobiet (z 3 do 7%). Odsetek nieokreślonych pod względem płci społeczno-kulturowej, podobnie jak u mężczyzn, uległ zmniejszeniu (z 22 do 13%).

 

tabela-i

Struktura płci społeczno-kulturowej wśród kobiet i mężczyzn (E. Paprzycka, E. Mianowska, Z. Izdebski, Jak dobieramy się w pary? Płeć biologiczna i płeć społeczno-kulturowa a preferowane cechy partnera, 2014, s. 6).

 

Wydaje się, że wyniki te mogą oznaczać odchodzenie od wzorców kobiecości i męskości określonych modelem tradycyjnym. Jednocześnie jednak widać wzrost liczby męskich mężczyzn i męskich kobiet, co może wskazywać na wzrost znaczenia męskich sposobów realizowania ról zarówno w przypadku mężczyzn, jak i w przypadku kobiet. Świat najwyraźniej potrzebuje mężczyzn. I oni są, tylko coraz częściej coraz częściej to ona jest nim. Może to świadczyć o tym, że skłonność wyższego społecznego wartościowania tego, co jest „męskie”, nadal jest silna i mężczyźni funkcjonujący w czasach tak zwanego kryzysu męskości kierują się ku tradycyjnie określonym wzorom bycia mężczyzną, a kobiety jako bardziej „opłacalne” i efektywne oceniają „męskie” sposoby „bycia w świecie” i w ocenie własnej osoby odnoszą się do cech określanych jako męskie. Można jeszcze zastosować inną perspektywę interpretacyjną i uznać, że mamy do czynienia z sytuacją, w której cechy tradycyjnie uznawane za męskie zaczęły być także elementem współczesnej różnorodnej kobiecości i sztywny podział na męskie/kobiece przestaje być uzasadniony. Można sobie wybrać opcję. Troskliwy i opiekuńczy, ale niezależny i pewny siebie – preferowane cechy osobowości partnera. Cechami uznanymi za atrakcyjne przez największą grupę badanych są troskliwość i opiekuńczość. 85% z nich przyznaje, że są to ważne cechy partnera(-ki). Kobiety częściej niż mężczyźni jako atrakcyjnego postrzegają partnera troskliwego i opiekuńczego (89% : 78%). Wśród kobiet preferowanie tych cech nie jest zależne od ich płci społeczno-kulturowej. Równie wysoko w rankingu cech, które można uznać za pożądane u partnera, znajdują się łagodność i spokój. Partnera o takich cechach uznało za atrakcyjnego czterech na pięciu respondentów. Przy czym istotnie częściej łagodność i spokój partnera cenią kobiety niż mężczyźni (85% : 75%). Wyniki analiz statystycznych nie ujawniły, by płeć społeczno-kulturowa różnicowała preferowanie tej cechy. Pewność siebie to kolejna cecha wysoko wartościowana przez badanych u partnera. Wskazało na nią 71% respondentów. Kobiety jednak częściej niż mężczyźni (80% : 62%) preferują tę cechę u drugiej osoby. Różnica jest istotna statystycznie. Również płeć społeczno-kulturowa różnicuje ocenę tej cechy. Zależność stwierdzono zarówno wśród kobiet, jak i wśród mężczyzn. Pewność siebie jako atrakcyjną cechę drugiej osoby najczęściej wskazują mężczyźni męscy (66%) i androgyniczni (69%). Wśród kobiet najczęściej pewność siebie cenią kobiety androgyniczne (83%) i męskie (82%), najrzadziej nieokreślone (68%). Można wnioskować, że bycie pewnym siebie, czyli posiadanie cechy uznawanej stereotypowo za męską, zwiększa atrakcyjność wśród osób (zarówno kobiet, jak i mężczyzn) definiujących się kulturowo za pomocą cech tradycyjnie przypisywanych mężczyznom. Niezależność partnera nie jest tak atrakcyjna jak wcześniej omówione cechy, wysoko wartościuje ją jednak 64% respondentów, kobiety zdecydowanie częściej (75% : 50%). Płeć społeczno-kulturowa różnicuje wartościowanie tej cechy jedynie wśród mężczyzn. Częściej cenią ją mężczyźni męscy (55%) i androgyniczni (60%). Orientowanie się partnera na zmiany jest prawie tak samo pożądaną cechą jak niezależność (60%). Wartościowanie tej cechy jest zależne od płci, kobiety wskazują na nią częściej niż mężczyźni (66% : 53%). Zorientowanie partnera na zmiany jest również różnie wartościowane w zależności od płci społeczno-kulturowej. Różnice istotne statystycznie stwierdzono zarówno wśród kobiet, jak i wśród mężczyzn. Najczęściej wysoko wartościują gotowość do zmian androgyniczni mężczyźni (62%) oraz kobiety androgyniczne (76%) i męskie (74%). Zapatrywania drugiej osoby na kwestie podziału ról w związku okazały się ważne dla 59% badanych, jednak odmiennie wartościowane przez kobiety i mężczyzn. Osoba będąca zwolennikiem partnerskiego podziału obowiązków jest atrakcyjna prawie dla połowy mężczyzn i trzech czwartych kobiet. Również płeć społeczno-kulturowa różnicuje poglądy dotyczące podziału obowiązków. Najczęściej cenią gotowość do partnerskiego podziału obowiązków mężczyźni androgyniczni (52%), najrzadziej mężczyźni nieokreśleni (33%) i kobiecy (39%). Gotowość do dzielenia się obowiązkami z partnerem podniesie ocenę przede wszystkim w oczach męskich kobiet (88%). Osoba postrzegana jako lubiąca życie kulturalne i towarzyskie zyskuje opinię atrakcyjnej wśród 55% badanych. Częściej oceniają ją tak kobiety (61%), rzadziej mężczyźni (49%). Różnica jest istotna statystycznie. Również płeć społeczno-kulturowa kobiet i mężczyzn różnicuje wartościowanie u drugiej osoby gotowości do aktywności kulturalnej i towarzyskiej. Najczęściej cenią ją androgyniczni mężczyźni (57%), najrzadziej mężczyźni nieokreśleni (34%) i kobiecy mężczyźni (39%). Kobiety androgyniczne (71%) i męskie (70%) częściej wartościują wysoko nastawienie na życie kulturalne i towarzyskie niż kobiety nieokreślone (44%) i kobiece (49%). Ustalenia te wskazują, że zainteresowanie partnera życiem kulturalnym i towarzyskim najrzadziej podnosi jego atrakcyjność w oczach osób kobiecych lub nieokreślonych pod względem płci społeczno-kulturowej. Dążenie do kariery zawodowej znajduje uznanie wśród 45% respondentów. Ocena orientowania się partnera na karierę zawodową różni kobiety i mężczyzn. Tę cechę wysoko ocenia ponad połowa kobiet i tylko prawie co trzeci mężczyzna. Różnie oceniają dążenie do kariery zawodowej kobiety i mężczyźni ze względu na płeć społeczno-kulturową. Cecha ta ma największe znaczenie w ocenie atrakcyjności partnera dla kobiet androgynicznych (62%) i męskich (57%). Tylko 38% androgynicznych mężczyzn uznało tę cechę za atrakcyjną, a wśród pozostałych odsetek wskazań jest o około 10% niższy. Dominacja jest jedną z cech, którą badani stosunkowo rzadko cenią u drugiej osoby (32%). Osobę dominującą jako atrakcyjną kobiety postrzegają dwukrotnie częściej niż mężczyźni (42% : 22%). Różnica jest istotna statystycznie. Ocenę tej cechy różni również płeć społeczno-kulturowa. Zarówno androgyniczni mężczyźni (27%), jak i androgyniczne kobiety (50%) częściej wskazują na wysokie wartościowanie tej cechy niż pozostali badani, wśród których jej akceptacja jest niższa o 10–13% wśród mężczyzn i o 15–20% wśród kobiet. Najrzadziej cenioną cechą u innych jest nastawienie na rywalizację (26%); ceni ją co trzecia kobieta i co piąty mężczyzna. Zadbany i sprawny fizycznie – to preferowane cechy wyglądu zewnętrznego partnera. Nawet jeśli sam wygląd (uroda, cechy zewnętrzne) w relacjach międzyludzkich w powszechnej opinii jest sprawą drugorzędną, to wyniki badań pokazują, że postrzeganie drugiej osoby jako atrakcyjnej w dużym stopniu zależy od jej cech fizycznych i wyglądu zewnętrznego. Najczęściej wskazywaną cechą decydują o atrakcyjności jest dbanie o wygląd zewnętrzny. Preferuje ją bez względu na płeć biologiczną 85% badanych. Różnice istotne statystycznie dotyczą płci społeczno-kulturowej. Najczęściej wygląd zewnętrzny liczy się dla męskich mężczyzn (90%), najrzadziej dla nieokreślonych (76%). Wśród kobiet walory wyglądu zewnętrznego są najczęściej ważne dla kobiet androgynicznych (90%) i męskich (88%), najrzadziej dla kobiet nieokreślonych pod względem płci społeczno-kulturowej. Z kolei dbałość o kondycję fizyczną stanowi ważny wyznacznik atrakcyjności dla trzech czwartych badanych (zarówno kobiet, jak i mężczyzn). Tę cechę u innych najczęściej cenią wysoko męscy mężczyźni (83%), najrzadziej mężczyźni nieokreśleni (64%). Dwie trzecie badanych wysoko wartościuje atrakcyjność fizyczną drugiej osoby; mężczyźni i kobiety różnią się jednak w ocenie tej cechy. Atrakcyjność fizyczną częściej cenią mężczyźni (70%) niż kobiety (64%). Odmienna ocena tej cechy związana jest również z płcią społeczno-kulturową. Najczęściej nadają wysoką rangę atrakcyjności fizycznej męscy mężczyźni (78%), najrzadziej mężczyźni kobiecy (63%) i nieokreśleni pod względem płci społeczno-kulturowej (61%). Wśród kobiet cecha ta znajduje najczęściej uznanie wśród kobiet androgynicznych (70%) i męskich (71%), rzadziej cenią ją kobiety nieokreślone (53%) i kobiece (53%). Również dwie trzecie badanych wśród pożądanych cech drugiej osoby uwzględnia wygląd jej sylwetki. Osoba szczupła częściej zostanie uznana za atrakcyjną przez mężczyzn (70%) niż przez kobiety (60%). Cechy zewnętrzne partnera najczęściej okazały się ważne dla męskich mężczyzn. To oni najczęściej ze wszystkich cenią dbałość o wygląd zewnętrzny, kondycję fizyczną i atrakcyjny wygląd. Fizyczność i cechy zewnętrzne wysoko cenią również kobiety, w których charakterystykę wpisują się męskie definicje siebie – kobiety androgyniczne i męskie. Najrzadziej cechy te są wskaźnikiem atrakcyjności drugiej osoby w opinii kobiet i mężczyzn nieokreślonych pod względem płci społeczno-kulturowej. Przywołując wyniki tych analiz, można sądzić, że za wysoką ocenę wyglądu i sprawności fizycznej drugiej osoby odpowiada „męska” część osobowości. Otwarty na różne doświadczenia w życiu seksualnym, ale mający niewielu partnerów seksualnych – to preferowane cechy życia seksualnego partnera. Cechy seksualnego życiorysu drugiej osoby jako wyznaczniki jej społecznej atrakcyjności na tle innych cech lokują się pomiędzy mającymi większe znaczenie cechami wyglądu fizycznego a najrzadziej wskazywanymi cechami statusu społecznego. Dla 60% badanych eksperymentowanie w życiu seksualnym stanowi o atrakcyjności drugiej osoby (tu rozważałem, czy dodatkowo nie powiększyć czcionki; monotonii w łożu mówię stanowcze „nie!”). Różnice we wskazaniach mężczyzn i kobiet dotyczące tej cechy są na zbliżonym poziomie i nie są istotne statystycznie. Odmienne wybory, zarówno wśród kobiet, jak i wśród mężczyzn, stwierdzono jednak ze względu na płeć społeczno-kulturową. Częściej niż mężczyźni nieokreśleni (46%) i kobiecy (48%) osobę eksperymentującą w życiu seksualnym za atrakcyjną uznają mężczyźni męscy (72%) i androgyniczni (68%). Najczęściej doceniają eksperymentowanie w życiu seksualnym drugiej osoby kobiety androgyniczne (69%). Jednocześnie ponad połowa badanych wysoko ocenia osoby, które w życiu seksualnym nie miały zbyt wielu partnerów i różnych doświadczeń. Doświadczenie w obszarze życia seksualnego różnicuje kobiety i mężczyzn. Niewielkie doświadczenie jest postrzegane jako atrakcyjne częściej przez mężczyzn (56%) niż przez kobiety (50%).

 

Starszy, z zasobnym portfelem – tak przedstawiają się preferowane cechy statusu społecznego i pożądany wiek partnera. Cechy prestiżu społecznego jako wyznaczniki atrakcyjności drugiej osoby wskazywane są stosunkowo najrzadziej. Osądowi respondentów poddane zostały takie cechy pozycji społecznej, jak wysokość zarobków, wykształcenie, praca na wysokim stanowisku. W analizach uwzględniono również preferowany wiek partnera. Dla 45% respondentów wyższe zarobki partnera stanowią pożądaną cechę. Wyniki badań wskazują, że kobiety trzykrotnie częściej niż mężczyźni uznają za atrakcyjnego partnera takiego, który więcej zarabia, przy czym zarówno wśród kobiet, jak i wśród mężczyzn płeć społeczno-kulturowa nie jest czynnikiem różnicującym wartościowanie tej cechy. Również opinia dotycząca kwestii stanowiska zajmowanego przez partnera jest różnicowana przez płeć biologiczną. Prawie co piąty mężczyzna i co druga kobieta uznaje za atrakcyjne u partnera zajmowanie wyższego stanowiska, wśród wszystkich badanych odsetek ten wynosi 35%. Na opinie mężczyzn i kobiet w tym zakresie nie wpływa jednak ich płeć społeczno-kulturowa. Wyższe wykształcenie niż własne uznało za cechę atrakcyjną u drugiej osoby 31% badanych. Jest to kolejna cecha odmiennie wartościowana u partnera przez kobiety i mężczyzn. Kobiety dwukrotnie częściej cenią wyższe od swojego wykształcenie partnera niż mężczyźni wyższe od swojego wykształcenie partnerki (40% : 22%). Przeczuwałem to, jak tu żałować lat poświęconych na edukację? Płeć społeczna nie różnicuje w tym zakresie opinii badanych. W przypadku wartościowania wieku partnera uzyskane wyniki wskazują na różnicujące znaczenie płci biologicznej. Mężczyźni zdecydowanie częściej preferują partnerki młodsze (to akurat wiem od dawna, ojciec mi powiedział); tylko 16% jako atrakcyjną dla siebie wskazało starszą partnerkę. Natomiast dla dwóch trzecich kobiet to właśnie starszy wiekiem mężczyzna jest bardziej atrakcyjny. Apeluję – tak trzymać! Zarówno w przypadku mężczyzn, jak i kobiet płeć społeczno-kulturowa nie ma jednak znaczenia dla preferencji badanych co do wieku partnera. Wykazano, że kobiety i mężczyźni różnią się pod względem preferowania u partnera cech odnoszących się do statusu społecznego. Na ogół kobiety częściej niż mężczyźni wyżej wartościują osoby, które legitymują się wyższymi dochodami, wyższą pozycją zawodową czy wyższym wykształceniem niż one. Wartościowanie cech związanych z pozycją społeczną i prestiżem nie jest jednak związane z płcią społeczno-kulturową badanych.

 

Podsumowując wyniki z uwzględnieniem tylko płci biologicznej, widać, że kobiety w ocenie atrakcyjności partnera zdecydowanie większe znaczenie przywiązują do cech psychicznych (troskliwość i opiekuńczość, pewność siebie, niezależność, skłonność do dominacji i rywalizacji) oraz nastawienia „pro” wobec życia zawodowego, rodzinnego, towarzyskiego. Kobiety zdecydowanie częściej uznają także za atrakcyjne cechy związane z prestiżem społecznym (wyższe dochody partnera, praca na wyższym stanowisku, wyższe wykształcenie). Mężczyźni natomiast atrakcyjność partnerki widzą przede wszystkim w kontekście jej atrakcyjności fizycznej. Oznacza to, że ładna i szczupła partnerka ma dla mężczyzny większą wartość niż dla kobiety przystojny mężczyzna u jej boku. Poza tym mężczyźni, mimo że cenią otwartość na eksperymentowanie w życiu seksualnym partnerek, jako atrakcyjne wskazują partnerki, które miały niewielu partnerów i mają raczej niewielkie doświadczenie w sferze życia intymnego. Badania pokazują także, że większe znaczenie w ocenie atrakcyjności partnera mają jego cechy psychiczne i kompetencje społeczne oraz cechy wyglądu, a nie status ekonomiczny. Uzyskane rezultaty wpisują się więc w koncepcję tak zwanej hipotezy miłości romantycznej, zgodnie z którą w krajach wysoko rozwiniętych, w których zaczynają dominować wartości postmaterialne, podstawą wyboru współmałżonka jest jego atrakcyjność seksualna i emocjonalna, a nie status społeczno-ekonomiczny. Poczynione ustalenia pozwalają także na stwierdzenie, że to, jakich cech oczekujemy od partnera, różnicuje nie tylko płeć biologiczna, ale także społeczno-kulturowa. Płeć biologiczna jest czynnikiem różnicującym prawie wszystkie badane cechy składające się na społeczną atrakcyjność drugiej osoby, jednak uwzględnienie w analizach płci społeczno-kulturowej pokazuje dodatkowo większe zróżnicowanie oczekiwań wobec partnerów wśród reprezentantów tej samej płci biologicznej. Większa różnorodność wzorców roli kobiety i mężczyzny znalazła już realne odbicie w konstruowaniu zestawu cech decydujących o atrakcyjności drugiej osoby. Wydaje się zatem, że utrwalony w tradycji nauk społecznych opis zjawisk społecznych uwzględniający ich związki tylko z płcią biologiczną może być niewystarczający do opisu współczesnego społeczeństwa. Uzupełnienie go o perspektywę gender może sprzyjać szerszej i bogatszej analizie zjawisk społecznych, bez pomijania różnorodności postaw, opinii i upodobań pojawiających się w ramach jednej płci. Z niecierpliwością wypatruję nowych danych.

 

 

Tak oto wygląda współczesny mężczyzna. Trudno go wyraźnie namalować. Przeczuwam, że będzie coraz trudniej. Ale wyłania się pewien schemat – mężczyzna ma być troskliwy, opiekuńczy, niezależny, pewny siebie. Zorientowany na zmiany, przy tym gotów do dzielenia się obowiązkami. Wskazane kulturalne obycie, raczej nie samotnik. Zadbany (cokolwiek to teraz znaczy), sprawny fizycznie (logiczne, musi mieć przecież siłę na łóżkowe eksperymenty). Starszy, przy kasie. Wymagania są, tylko wychowanie kuleje, a wzorów do naśladowania brak.

 

 

tabela-ii

Tabela w oparciu o: http://www.setman.pl/skrypty/zwiazek2013a.pdf

 

Ujęło mnie twierdzenie w jednym z opracowań[7]: kobiety pozostające w szczęśliwym związku rzadko myślą o wielkości penisa. Pozostaje skomentować – uff. Zakładam tym samym, że można bez nadzwyczajnych gabarytów wspomnianego penisa zbudować szczęśliwy związek. To miłe.

 

Na koniec przytaczam (i zawczasu zachęcam parę znanych mi osób do kupienia popcornu) podstawowe (ponoć) błędy popełniane przez mężczyzn wobec kobiet (zwrot „w stosunku” jakoś spłycał mi kwestię…). Autorem listy jest Andrzej Setman (www.setman.pl).

– Próby pomocy dziewczynom (zadzwoń, jak będziesz miała problem).

– Bycie na każde zawołanie (ona pisze SMS: „Nie mamy planów z koleżanką na dzisiejszy wieczór. Odwiedzisz nas?”, albo „Musisz być na tej imprezie. Obiecałam Madzi, że będzie miała wspaniały wieczór panieński. Nie schrzań tego”).

– Próby rozwiązywania problemów kobiet.

– Chęć zaimponowania (np. liczbą znajomych, ubarwionymi historyjkami).

– Dawanie drobnych prezentów bez powodu.

– Ugodowość i wieczne ustępstwa (zależy mi na tej znajomości i nie chcę się z tobą kłócić).

– Umawianie jak największej liczby spotkań (błędne przekonanie, że im więcej będziemy wiedzieć o sobie, tym bliżej do związku).

– Awantury i obrażanie się po tym, jak ona odwołała spotkanie…

– Przewidywalność zachowań.

– Brak fantazji.

– Wyznawanie uczuć, zanim ona cokolwiek poczuła.

– I chyba najgorszy z możliwych: całkowita lojalność, czyli ograniczenie kontaktów z innymi kobietami, unikanie dwuznacznych historii, tak żeby ona, ta wybrana, nigdy nie poczuła się zazdrosna.

 

W filmie Praktykant (2015 r.) tak około 76. minuty Jules (urocza Anne Hathaway) mówi do Bena (w tej roli Robert De Niro jako staromodny gentelman, odchodzący w niepamięć, mało popularny typ mężczyzny) oraz trzech pracowników w typie hipstera/nerda:

„Nikt już nie mówi »faceci«, zauważyłeś? Dziewczyny są kobietami, faceci chłopcami, to skaza społeczna – rozumiecie? (…) Od małego mówiono nam, że możemy być, kim chcemy, a facetów, może niezupełnie pominięto, ale trochę zaniedbano. Byłyśmy pokoleniem bojowych dziewczyn (…). Czasem się zastanawiam, co z facetami. Nadal szukają drogi dla siebie? Ubierają się jak chłopcy, grają w gry wideo… Jak na przestrzeni pokolenia faceci pokroju Nicholsona i Forda zmienili się w…?”. Tu zawiesiła głos. Właśnie – jak?

 

Świadectwem swoistej tęsknoty za męskim mężczyzną był lansowany przez pewien czas typ drwala (drwaloseksualny). Coś było na rzeczy, bo większość (76% kobiet) lubi włosy na męskim torsie. Pod warunkiem że w ilości umiarkowanej: tylko 34% kobiet powiedziało, że lubi, gdy cały męski przód jest pokryty włosami, podczas gdy 85% przyznało, że woli tzw. linię tygrysa – wąski pasek włosków biegnący od klatki piersiowej do okolic intymnych[8]. Napisałem „było”, bo paryski Tydzień Mody odesłał drwali do lamusa. Sezon jesień – zima 2016 należeć ma podobno do panów emanujących szykiem niczym z czasów napoleońskich. Nowa moda to zaprzeczenie hipsterskiej nonszalancji czy abnegacji drwali: ma być dostojnie, arystokratycznie i z przepychem. Spasuję.

 

Kończąc, pochylę się nad tymi, którzy – nawet po lekturze tak wnikliwego, dojrzałego tekstu – wciąż pozostają zagubieni. Otóż zawsze pozostają poradniki, np. Prawdziwy mężczyzna Malwiny Gartner. Książkę zaznaczyłem w folderze „Do ewentualnego kupienia”. Może? Kiedyś? Na razie wolę po swojemu, archetypicznie, ze świadomością, że jeśli już błądzę, to porażki zniese po męsku. Może wręcz zniosę? W wolnej chwili po raz kolejny zastanowię się, jaki zestaw wartości przekazać synowi. Bo męskość się za(po)gubiła.

 

Autor: Krzysztof Pochwicki

Więcej o autorze można przeczytać tutaj: http://nowemysli.pl/zmalowalem-tekst-potencjalnie-drazniacy/

Korekta: Dorota Bury

 

 

——————————————————-

[1] D.L. Smith, Najbardziej niebezpieczne ze zwierząt. Natura ludzka i przyczyny wojen, Warszawa – Stare Groszki 2011, s. 129.

[2] http://www.osrodekpsychoterapii.org/upload/upload_user/17/files/samotne_5.pdf.

[3] http://film.onet.pl/najlepszy-typ-bohatera/m3xd3.

[4] „Dyskursy Młodych Andragogów” 2014, nr 15.

[5] Dymensja – 1. każdy z wymiarów istniejących w przestrzeni i czasie; 2. każdy z wymiarów przedmiotu, cyt. za: http://sjp.pwn.pl/.

[6] Braki danych w przypadku pytań diagnozujących płeć społeczno-kulturową uniemożliwiły ustalenie tej płci dla 10% badanych, którzy zostali wykluczeni z dalszych analiz.

[7] http://www.setman.pl/skrypty/zwiazek2013a.pdf.

[8] Więcej: http://kobieta.wp.pl/owlosiony-czy-gladki-jak-niemowlak-co-podnieca-kobiety-5982429218636417a.

 

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *