MENU

Rozbicie światła – Poezja Miry Umiastowskiej

Końcami palców – poezja Elżbiety Byzdry – Rafy

25 marca 2018 Comments (0) Views: 512 Czytam, Recenzja

Ludzkość miała sięgnąć gwiazd, a zamiast tego skurczyła się do cyfrowego zapisu” – „Vortex” Jarosława Prusińskiego. – Recenzja

629703-n-aMoim największym książkowym odkryciem 2015 roku jest „Vortex” – zbiór opowiadań science fiction Jarosława Prusińskiego, absolwenta zarządzania na Politechnice.

Autora zbioru interesuje szeroko pojęta sztuka obejmująca literaturę, poezję śpiewaną, film i fotografię. Pierwsza sfera dotyczy wszystkiego, co warte przeczytania, od literatury klasycznej począwszy, poprzez tę traktującą o winie, ze szczególnym naciskiem na autorów SF: Stanisława Lema, Ursulę K. Le Guin i Roberta Silverberga.

Prusiński twierdzi, że „książki to karnety wstępu do innego świata”, dlatego sam chętnie tworzy, postrzegając siebie jako autora – amatora, w którego dorobku, na chwilę obecną, znajduje się sześć publikacji wydane w większości nakładem elektronicznym. Za chwilę, już w kwietniu, drukiem, ukaże się najnowsza jego książka „Isztar”, której fabuła osadzona jest w świecie sumeryjskim.

Sięgając po „Vortex” opublikowany przez internetowe Wydawnictwo e-bookowo.pl w lipcu 2015 roku, liczyłam na lekturę opowiadań dostarczających rozrywkę i nie zawiodłam się, jednocześnie stopniowo odkrywając, że stanowi ona jedynie dodatek do głębszych treści skupionych wokół człowieka, jego złożonej natury, miejsca i roli w społeczeństwie oraz wokół świata realnego, cyfrowego, przyszłości, religii i miłości.

Owe zagadnienia niełatwo ubrać w słowa, bowiem rodzą trudności i dylematy natury moralnej. Jarosław Prusiński podjął tę próbę, z niemałym rozmachem kreśląc na kartach zbioru dziewięć opowiadań, informując na wstępie, że sześć z nich to odrębne historie science fiction, przy czym tytułowy „Vortex” stanowi zarazem wstęp do książki „Noel 12”, a trzy ostatnie opowiadania fantasy są fragmentami e-booków, z których składa się „Szary Mag. Trylogia”, podanymi w sposób sprawiający wrażenie odrębnej całości.

Tego rodzaju nietypowy zabieg rozbudził moją ciekawość i pochłonął uwagę.

 

Zbiór otwiera „Manit”, po którym następują „Ratownicy” i „Kontakt”. W moim odczuciu jest w nich coś niedokończonego – akcja urywa się, co pozwala wyobraźni odbiorcy dopasowywać brakujące elementy układanki, na swój sposób interpretując rzeczywistość, której małą cząstką jesteśmy. Czy nasze zabiegi służą dobru wspólnemu, polepszeniu bytu i rozwojowi? „(…) Być może dostatecznie rozwinięta społeczność jest w stanie wymodelować całą naszą cywilizację i dowiedzieć się o nas więcej niż my sami wiemy o sobie” – pisze Autor, niewątpliwie nie będąc w swych przypuszczeniach odosobnionym.

 

Ze względu na aktualność przesłania, na szczególną uwagę zasługuje „Security”. Bohaterka opowiadania, Margaret Liens, jak wielu z nas, zmaga się z niemożnością znalezienia pracy, życiem na kredyt oraz widmem terroryzmu. Mimo chęci zmian, w ostatecznym rozrachunku jej życie wraca do punktu wyjścia. Czy tak musi być? W jakiej rzeczywistości przyjdzie nam żyć? Prusiński między wierszami, subtelnie przekazuje smutną prawdę o świecie ingerującym bardzo nachalnie w życie szarych obywateli, w zamian oferując tylko pozory demokracji.

 

Jaka czeka nas przyszłość? Pisarz głębiej rozpatruje tę kwestię prezentując „Noel 12” – opowiadanie stanowiące wstęp do powieści o tym samym tytule. Przenosząc czytelnika na pokład trans – galaktycznego statku, przedstawia ludzi, których różnią: płeć, narodowość, orientacja seksualna i wyznawana wiara, co jest punktem wyjścia do rozważań kwestii równouprawnienia oraz modyfikacji genetycznej i plastycznej ludzkiego organizmu. Jak daleko człowiek posunie się w swych działaniach, stawiając za cel dalszy rozwój? Czy obowiązują granice, a jeśli tak, czy są trwałe czy plastyczne? Jakie plony zbierzemy nie znając umiaru? Twórca nie pozostawia złudzeń, kończąc historię mocnym akcentem skłaniającym do głębokiej refleksji.

 

Pogłębiona refleksja towarzyszy również lekturze opowiadania pod tytułem „Katastrofa”. Jarosław Prusiński nakreślił obraz kosmicznego statku, który rozbił się podchodząc do lądowania. Czy to zamach czy prowokacja służb grubą nicią szyta? Czytelnicy nierzadko doszukują się w nim odniesień do wydarzeń z 10.04.2010 roku. Nie podzielam tej opinii z prostej przyczyny – katastrofy lotnicze były, są i będą się zdarzały, dlatego tak radykalne stwierdzenie, jakoby chodziło o tę konkretną, mija się z celem. Autor daleki jest od tego, by opowiadać się po stronie sporów politycznych, przeciwnie – pokazuje niszczycielską moc propagandy i nienawiści, kierowanych przez zaślepionych ludzi w kierunku obcych, z powodu nieznajomości i niepodjęcia choćby próby ich zrozumienia, co sprowadza się do słusznego wniosku, iż „słowa mają moc bomby atomowej”.

 

Tytułowe opowiadanie z cyklu science fiction Autor uważa za najbardziej osobiste. Czytając, zastanawiałam się, dlaczego i chyba poznałam odpowiedź. „Vortex” to angielskie słowo w wolnym tłumaczeniu oznaczające kłębowisko, rozumiane tutaj w odniesieniu do środowiska nieskończonych możliwości, zamieszkiwanego przez bilion istnień. To świat idealny, niczym nie kontrolowany raj, którego bramy każdy z nas pragnie przekroczyć. Czy owo pragnienie pozostanie tylko w sferze marzeń? Czy możliwe jest osiągnięcie ewolucyjnej doskonałości? Jaką realną cenę przyjdzie nam zapłacić za pozorną wolność, którą gwarantuje postęp naukowo – techniczny oferując „prawdziwe” życie w wirtualnym świecie?

 

Świat ten jest tak odległy jak magowie i zjawiska przekraczające granice możliwości ludzkiego rozumu. Jarosław Prusiński przejawia zainteresowanie tym tematem, dlatego w zbiorze zawarł również trzy opowiadania fantasy zatytułowane „Święta wojna”, „Kapłanka” „Cień” znane z kart „Trylogii o Szarym Magu”. Pisarz przenosi czytelnika do średniowiecznego świata pełnego ożywionych trupów, naznaczonego piętnem wojny i wielkiego ucisku, w którym godność kobiety, szacunek i miłość nie mają racji bytu.

 

Pod płaszczem literackiej fikcji, mężczyzna skrywa apel do zaprzestania wojen zawarty w słowach: „Nie wolno zabijać”. Nie ma na świecie tak ważnego powodu, dla którego można by to zrobić. Żadnego”. Gdyby słowa miały moc sprawczą, świat wyglądałby zupełnie inaczej, bo szczęście to nie „mieć”, a „być” lecz ludzie coraz częściej o tym zapominają.

 

„Vortex” Jarosława Prusińskiego z całą pewnością przepełniony jest wartościową treścią, która przemawia do serc i umysłów.

 

Jedyny zarzut w mojej ocenie z przykrością kieruję w stronę języka. Sam w sobie jest bardzo przystępny, dzięki czemu książkę lekko i szybko się czyta, ale – co równie istotne – w tekście kilkakrotnie pojawiają się błędy literowe, powtórzenia oraz notoryczny brak znaków przystankowych między przekazem bohatera i narratora, powstałe w wyniku niedopatrzenia ze strony korekty.

 

„Recenzja jest pochodnią w mrocznych katakumbach wypełnionych książkami. Pokazuje co wybrać, co znaleźć dla siebie” – mówił Autor w jednym z wywiadów. Czy zdecydujecie się przeczytać „Vortex”? Mam nadzieję, że udało mi się Was przekonać.

 

Zainteresowanych książką odsyłam na stronę Wydawnictwa internetowego e-bookowo.pl TUTAJ

 

Autor: Iwona Niezgoda

 

fot. z archiwum autorki

fot. z archiwum autorki

Iwona Niezgoda: ur. w 1987 r. w Nowym Targu. Jest absolwentką: Liceum Ogólnokształcącego im Stefana Żeromskiego w Krościenku nad Dunajcem – profil humanistyczny (2006 r.), Państwowej Podhalańskiej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Targu – kierunek: Filologia polska (2009 r.) oraz Uniwersytetu Pedagogicznego im Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie – kierunek: Bibliotekoznawstwo i informacja naukowa (2012 r.).

 

 

Tags: , , , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *