MENU

Leszka myśli niepokorne

Pan Misio. Czy lisy śnią o gadających kurach? – Dzień pierwszy

5 grudnia 2018 Comments (0) Views: 391 Czytam, Poezja

Kiedy marzną stopy – poezja Joanny Fligiel

Powroty

Nie da się przemknąć,

udać, że nie wisi

 

klepsydra starannie przybita

sześcioma pineskami.

 

Podobno go wypchnięto.

Leżał jakby obejmował ziemię.

 

I ucichła muzyka. Tylko plusk,

plusk i wykręcanie, wykręcanie

 

i ścieranie.

 

To jego matka – myje korytarz.

Niemiłosierna kolej na sprzątanie.

 

Kiedy pochyla się nad wiadrem

widzisz odbicie zaburzonego

porządku świata, w którym

moczy się brudna ścierka.

 

 

Trzecia

Kiedy marzną stopy myślę o nich więcej.

Jestem ta najsłabsza. Nie urodzę córki.

Przepraszam kochanie. Obiecanej latem,

kiedy moje stopy owiewane ciepłem

 

nie marzły mi wiecznie. Kaszlę od tygodnia.

Wyszłam gdzieś bez golfa. One wyszły w lutym.

Chodaki za buty, w pasiastych sukienkach,

jestem taka miękka, jestem taka miękka.

 

Babki we mnie płaczą. Jedna, druga. Trzecia.

Krzyczę po niemiecku, mam zadartą kieckę,

wiem jak śmierdzą Ruski, piersi rwą spod bluzki,

wszystko mam na wierzchu, wszystko mam na wierzchu,

 

wzięło mnie trzech wespół. Przepraszam kochanie.

Nie urodzę córki obiecanej latem.

Nie dotrzymam zatem.

 

 

Wujek Chlebny w Czeladzi

po tym jak zobaczył swój guzik w księgarni – memoriał

Nad Brynicą niewiele się zmieniło,

bieda na Piaskach ta sama

i Kościół stoi, niczym kamienny

Bóg, neoromańskim murem.

 

Ostatnie wspomnienie miasta jak

przez smoleńską mgłę; Żyd z cegłą.

Sami rozbierali Synagogę. Honor

jest jak huk, odbity od ściany lasu,

zanika wraz z pogłosem.

 

Był tu już raz, szukał żony. Zastał

kurz spod gestapowskich kół. Ona

tam. On tam. Za długo szedł. Lecz

spróbuj iść z dziurą z tyłu głowy.

 

 

Nawroty, czyli o Ewce z pierwszego piętra,

której nie boją się tylko gołębie

W marcu Ewka zostaje Chrystusem.

Zbija deski, nabija gwoździe,

potem siebie. Zmartwychwstaje

w połowie maja. Spotykam ją

na przepustkach ze szpitala.

Jest nieco zgaszona, nieco

grubsza. Siedzi na drugim

stopniu. Czeka. Mówi

jak ją leczą z Boga.

I staje się. Ewce

błyszczą oczy.

Głosi:

Jestem Piotrem. Jestem Skałą.

Jestem Dobrem. Ty jesteś Tomaszem.

Może jestem. Może nawet jestem

Złem, z którym rozprawi się Ewka.

 

 

Zapominanie

Lubię ten deszcz, co obmywa

ulice z wczorajszego brudu,

i lubię krew.

 

Po pięciu dniach menstruacji,

poczuję się szczęśliwa,

bez śladów twoich ruchów.

 

Jeśli przyjdziesz we śnie, zapomnę.

Tak, jak zapominam wszystkie sny,

z pierwszym łykiem mocnej kawy.

 

 

Martw się o siebie

„Cierpienie nie jest zaraźliwe, cierpienie

Odgradza straszliwiej aniżeli mury,

Żadna kwarantanna nie izoluje skuteczniej.

To banalne, co mówię – tym bardziej prawdziwe.”

– Ana Blandiana Kwarantanna

 

Martw się o siebie, powiedziała moja mama,

schodząc z piętra o dziesiątej,

choć zawsze je owsiankę o piątej trzydzieści, od razu

weszłam do łazienki i sięgnęłam po xanax.

Martw się o siebie,

martw się o siebie,

zaczęło się

 

powtarzanie. Czemu,

czemu tego nie powiedziała,

kiedy byłam mała.

Ale przełknęłam jakoś

i zapiłam wodą z kranu.

Teraz tylko usiąść do stołu,

w dobrym nastroju.

 

„W dobrym nastroju”

za jakieś dwadzieścia minut

powinno zadziałać niemartwienie się.

I mama będzie zadowolona.

I mąż będzie zadowolony.

Wszyscy będziemy zadowoleni.

Przełkniemy

śniadanie.

 

I zacznie się

od początku,

jak to byłam mała,

jak to mnie puszczała

przodem,

na strych,

na strych,

na strych,

bo nie bałam się

myszy.

Niczego się nie bałam.

A ona się bała. Tylko

mnie się nie bała,

bo byłam kobietą,

bo byłam słabsza od niej.

 

Bala, bala, bala

 

 

J. Fligiel – fot. Andrzej Walkusz

Joanna Fligiel – redaktorka Śląskiej Strefy Gender oraz Babińca Literackiego. Urodziła w 1968 roku w Katowicach, trzy lata później przeprowadziła się z rodzicami do Bystrej Śląskiej i zamieszkała na terenie sanatorium przeciwgruźliczego. Jako dziecko była ofiarą przemocy domowej i ten temat zdominował jej wiersze. Wydała trzy książki z wierszami: Autoportret (2008, Nagroda Główna w Konkursie zorganizowanym przez East Bay American Association – „Debiut 2008”) i Geny (2011, nagroda Grand Prix w III Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim „O Granitową Strzałę”) oraz  we wrześniu 2018 roku Rubato, wyd. K.I.T Stowarzyszenie Żywych Poetów. Prawnuczka więźniarki Ravensbruck i Auschwitz. Spory wpływ na twórczość mieli również dziadkowie i miejsce ich zamieszkania – Jura Krakowsko-Częstochowska. Obecnie w nieustannej podróży między Polską a Niemcami. Przez większość stacjonarnego życia uprawiała piękny zawód księgarki. Z wykształcenia ekonomistka. Babcia, mama, żona ,siostra, przyjaciółka i feministka. Czuje się poetką.

 

 

 

Tags: , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *