MENU
poeci 03

Jak Puls Literatury trafił do Londynu – Zuzanna Muszyńska zapytała...

fot. z archiwum autorki

W przestrzeni lęku – poezja Aleksandry J. Starosteckiej

23 stycznia 2017 Comments (0) Views: 436 Czytam, Opowiadania

Istoty Momentalne – miniatura Marka Sztarbowskiego

pxDaisy uwielbiała spacerować rankiem po antenie telewizyjnej.

Dwa razy potknęła się o kawę czy herbatę i opadając z X piętra niczym wielki i rozcapierzony, szary liść, zerwany wiatrem z gałęzi drzewa genealogicznego, zaglądała przez okna sąsiadom w akwaria z rybkami i do klatek z chomikiem. Pierwszym razem wyglądało mi to na wypadek, za drugim pomyślałem, że musi w ten sposób polować na coś dla mnie nieuchwytnego, coś, co wychodzi z ukrycia, kiedy myśli zostają na górze, a ciało spada coraz niżej. Widocznie pomiędzy życiem a śmiercią żyją stworzenia dostrzegalne dopiero wtedy, kiedy zbliżyć się do granicy tych dwóch światów?

Nazwałem je Istotami Momentalnymi i za trzecim razem uważniej obserwowałem, jak Daisy ociera się o ich nieprawdopodobne nogi. Spadała dłużej niż trwało to w przypadku spacerów po antenie, jej niespodziewany lot ku ziemi w przypadku raka trwał prawie dwa miesiące. Widać było wyraźnie, jak myśli Daisy oddzielały się od ciała, jak zagląda po drodze do gniazd z ptaszkami i w pochmurne dziury, jednocześnie przez cały czas lotu pozostając w swoim ulubionym miejscu na kocyku pomiędzy pralką a kaloryferem w łazience.

W ostatniej fazie lotu, kiedy bardziej należała już do Istot Momentalnych niż do mnie, zaniosłem Daisy do weterynarza.

W przypadku upadków z X piętra zjeżdżałem windą na dół i wolałem: „kici… kici…” – a wtedy rozbita, ale ucieszona moim widokiem Daisy wyczołgiwała się z piwnicznego okienka, a ja brałem ją na ręce i zawoziłem na górę, żeby mogła dojść do siebie, pozbierać się jako tako do stanu sprzed wypadku. Tym razem nie znalazłem drogi do Daisy – winda dojechała do parteru, ale kotka leciała dalej, mijając w końcu nawet moje Istoty Momentalne.

Patrzyłem, jak weterynarz napełnia strzykawkę i starałem się zapamiętać dokładnie punkt na podziałce, do którego sięgnęła ciecz – miejsce, do którego trzeba będzie kiedyś wrócić po Daisy.

 

Autor: Marek Sztarbowski

Więcej o autorze: http://nowemysli.pl/zamykamy-noc-soba-poezja-marka-sztarbowskiwego/

 

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *