MENU

wszystko jest mniejsze – poezja Lidii Ryś

Wzrok ślizga się po rzeczywistości – poezja Alicji Kuberskiej

8 maja 2019 Comments (0) Views: 272 Czytam, Poezja

Imię to kolejna rzeka – poezja Bogumiły Jęcek

Poletko

Syn kosi trawę, a mąż układa pocięte

i porąbane drewno  pod okapem wiaty.

Ja wyrywam chwasty na małej skarpie.

Wydaje się nam, że jesteśmy razem.

 

 

Katyń

Wpatruję się w zmierzch; w ciemności strzęp

czarnej folii poruszany wiatrem – wygląda

niczym wrona wyszarpująca coś z ziemi.

Otwarte granice boją się zamknięcia.

 

*

Przeczucie to nie wszystko, jeszcze tliła się

myśl, próbowała wyciągnąć mnie z tego miejsca.

Słyszałem każdy strzał. Wyszedłem z więziennej

karetki ostatni, przemknął rów,  nad którym przez chwilę

stali. Sznur przerzucony przez szyję wiąże mi

z tyłu ręce, jakby wszystko robiło się samo.

 

*

Wymieszane: przeczucie i nadzieja. Wyprowadzali

nas pojedynczo. Drobiazgowa rewizja; ściągnęli

pas i pytali o obrączkę. Z rękoma wykręconymi do tyłu

przeszedłem dwa pomieszczenia, w trzecim ta nieubłagana

świadomość,  gdy zobaczyłem ściany, wypływającą

z półmroku krew.

 

 

Szklany mur

W zamkniętym oknie odbija się dzień,

mieści niebo i kilka przepływających chmur.

W deszczowy dzień – deszczowy widok w szybie.

Za siatką sad sąsiadów. Zdarza się,

że ptaki wracają do gniazd przez okno.

 

 

W odcinku

Przyjeżdżamy na tyle często,

aby niszczyć kretowiska; tępimy chwasty

i odstraszamy szpaki. Przez trzy miesiące

czujemy się zwycięzcami.

 

W zeszłym roku sąsiad rozebrał starą kuźnię.

W kręgu drzew i krzaków kruszeje ściana

na kształt schodów. Jeszcze niedawno

dotykałam zimnego kowadła.

 

Siedzimy pod wiatą, na stole dwie filiżanki

i termos z kawą. Przed nami,

na wykarczowanej kiedyś ziemi, las.

 

 

Kama

Tutaj rzeka nie mogła zamarznąć;

od zimna osłaniały ją pnie brzóz i sosen.

Płynęła jak mokra kobieta,

 

ocierając się piersiami o brzegi.

Była najczarniejsza z wron ze swoim:

grzech, grzech. Rozwidlała się jeszcze

przed deltą.

 

 

Kama

Imię to kolejna rzeka, wypływa swoją

historią. Kama zaczyna się nad brzegiem

i patrzy w najdalszy punkt. Tam,

gdzie rzeka dochodzi do chmur,

 

staje się kobietą, później wraca niby słońce

przez mgły. Kama śpiewa, szumi i błyszczy.

Wciąż staje się.

 

 

fot. Michał Dudek

Bogumiła Jęcek: poetka, laureatka wielu konkursów poetyckich. Jej utwory były prezentowane na antenie Polskiego Radia, publikowane w pismach „Akant”, „Fragile”, „Topos”, „Fraza”, Arterie”. Wydała dwa tomy poetyckie: „Czarne koronki” – nagroda główna w XIX OKP „Dać świadectwo”  (książka była nominowana do nagrody za najlepszy poetycki debiut na festiwalu „Złoty Środek Poezji”) i „Rozdziały” – wydawnictwo „Kwadratura”.

 

 

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *