MENU
JWicherkiewicz-fot. Leszek Lisiecki_2

Uciekaj, uciekaj – poezja Joanny Wicherkiewicz

11 września 2017 Comments (0) Views: 134 Czytam, Poezja

Dziś jest taniej – poezja Agnieszki Tyczyńskiej

Cud nad Wetliną

Wiedziałyśmy, że będzie padać,

chmury już się pojawiały nad Połoniną Wetlińską

a ścieżka ciągnęła się wzdłuż grzbietu i łyso

było teraz się wycofać, chociaż dobrze wiedziałaś,

że będziemy się czołgać między wąsatymi brzegami

ścieżki już nie widać i nawet oddech wsiąkł

w zaduchu bezdechu leżałyśmy pół godziny może dłużej

ćwiczyłaś wiarę w cuda i piorun przeszedł

mimochodem wspomniałaś, że miałyśmy szczęście.

 

 

Żebrak

Stoi pod Biedronką z psem na ręku,

ma czerwoną twarz a sierść zwierzęcia lśni z daleka

w popołudniowym słońcu.

Tu go postawili lub sam to wymyślił. Bierze

przechodniów na litość.

 

Z dziecięcych wózków idących na złom

też wyglądają psie nosy,

kiedy tylnich łap nie stało. Żebrak jeden z drugim,

pochylony nad całym swoim dobytkiem

paru butelek na wymianę i kilku blach na stos.

 

Oparty o uchwyty dziecięcej kolebki,

kołysze psa do snu pijaną zaśpiewką,

od miejscówki do miejscówki, od śmietnika do śmietnika

od Sasa do lasa i na przedmurza sklepu, gdzie czasem wyciągnie

rękę po cudze.

 

Napięcie w oczach psa rośnie

a my patrzymy na te czasy.

 

 

Przecena

Dociera do mnie ten wieczór, robi się przezroczyście.

Budynek Ratusza Bemowo szkli się i przypomina drapacze chmur.

Kupiony w Lidlu bukiet goździków  większość pąków ma jeszcze zamkniętych.

Nareszcie pozałatwiane sprawy. Jutro może się pootwierają, kiedy Ratusz trochę odpuści

pierwszym promieniom i zapali pogaszone okna. Dopłacę końcówkę

18 groszy lekką ręką, choć miarka już dawno się przebrała.

Zachodzę jeszcze do Biedronki po słodką bułkę. Na chodniku trwa imprezka

a nieodłączny pies towarzyszy pijanym.

Nikomu się chyba nie przelewa. Powoli skanuję miasto,

dziś jest taniej, niż zwykle, więc korzystam z okazji.

 

 

Nadreality show

Asfalt poszył się warstwą igieł.

Kurtyna zapadała raz po raz, ulewało się niebu.

Samoloty z papieru rozpuściły się  już na samym początku.

Machałaś ręką do tej drugiej, schowanej pod wiatą,

sprawdzałaś reakcję w telefonie jest

jeszcze wcześnie i masz ochotę na słońce i na spotkanie.

Spotkacie się po drugiej stronie jak tylko niebo

przestanie przeciekać i szyba znowu pokryje się złotymi emotikonami

twarzą w twarz staniesz wtedy z tą drugą

bez większych przeszkód.

 

 

To już było

Pisałam już o Wiśle w esemesach:

Spotkajmy się między mostami

tylko nigdy nie wiem, który to

będzie i jak podać swoje tu i teraz

na rowerze, czy prowadząc przez łachy

złachana tą grą w kotka i myszkę.

Ludzie wyświetlają się na ścieżce,  mijają

minuty a ja nie wiem, czy czekać,

czy będziesz mnie szukał pod filarami i czy będziesz dla mnie

filarem pod mostem średnicowym albo Śląsko – Dąbrowskim

na filarach Kierbedzia średnio to widzę

bo Wisłę po praskiej stronie zasłaniają drzewa,

a ty nie po mojej i nie po drodze.

 

 

Niezobowiązane  

Wyszłyśmy wreszcie ubłagałam Cię.

Wybór padł na rzekę, miałam nadzieję, że przypadkiem

trafiłyśmy na skate park, ale zaraz na lewo barmanka

w ciemnych tatuażach hojnie nalewała.

 

Ty musisz nauczyć się angielskiego, ja kogoś poznać.

 

Siedziałyśmy na brzegu z widokiem na barkę,

białe boje jak chińskie lampiony,

choć dla ciebie to tylko boje, twardo

stąpasz po ziemi. Zobowiązanie do obowiązku.

 

Ty musisz nauczyć się angielskiego, ja kogoś poznać.

 

To chyba wieczór kawalerski tak się drą,

stag party próbuję, ale nie chcesz mówić, chociaż dobrze,

że nad rzekę, nie wiedziałaś, nie narzekam, że jest

i że trzeba gdzieś mieszkać i wracać na innych warunkach.

 

Ty musisz nauczyć się angielskiego, ja kogoś poznać.

 

 

 

 

A_Tyczyńska-Fot.Jowita Sobczak

Agnieszka Tyczyńska – Fot. Jowita Sobczak

Agnieszka Tyczyńska: Jestem absolwentką kulturoznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Zawodowo zajmuję się uczeniem ludzi dorosłych mówienia po angielsku. Fascynuje mnie język i jego możliwości. Poezją interesuję się od dawna. W szkole podstawowej uczęszczałam na koło polonistyczne, gdzie w mieszkaniu naszej nauczycielki czytaliśmy polskich autorów. Jako nastolatka polubiłam też poezję Wojtka Bellona, Mirona Białoszewskiego i Stachury. Jako dorosła osoba piszę od kilku miesięcy, a technikę szlifuję na spotkaniach warsztatowych organizowanych przez Stowarzyszenie Salon Literacki.

 

 

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *