MENU
girl-97433_1920

What a wonderful World

oklll_2

Książka pisana emocjami

1 kwietnia 2016 Comments (0) Views: 769 Czytam

Czułe niewolnictwo – poezja Joanny Oxyvii Jankowskiej

Boso po ściernisku

zawsze żyłam na lepszym kawałku podłogi

wśród kryształów i sreber, w szlifowanym świecie

w cieple kaloryferów, kożuchów, szalików

nie dotykając ziemi przez kapcie i buty

stąd woziło się na wieś ciasne, nudne ciuchy

a dzieciarnia w łachmanach miała w oczach ogień

na bosaka po śniegu z drewnianej chałupy

(szpary zatkane sianem, przaśny chłód klepiska)

otaczała „miastowych” na kamieniach drogi

brudne buzie i szmaty bez żadnych kolorów

ileż było radości i szczęścia w tych ciałach

gdy się mogły oblekać w barwy lepszych bytów

i do pracy przy świniach w najnowsze humory

pomagałam przy żniwach, ale południce

szybko mi odbierały siłę i ochotę

zazdrościłam twardości skóry rówieśnikom

gdy ze śpiewem i śmiechem boso biegli rżyskiem

w nieuchronnym upale, w całym dniu roboty

nie bojąc się niczego, cicho znosząc wszystko

rozmawiali z krowami, bykami i końmi

równi swoim zwierzętom, dzielili świat z nimi

i patrzyli z zazdrością na rąk moich czystość

póki żyjesz na lepszym kawałku podłogi

wyżej niż błoto chlewu i deszczowych wiosen

w intymnym schronie wanny, w murowanym zdrowiu

pod opieką służb miejskich, wśród wygodociągów

nigdy nie będziesz sobą i nie zaznasz siebie

pełni własnego śmiechu, spełnienia i bólu

głębi oddechu, ziemi tak prawdziwie bliskiej

póki się nie nauczysz rozmawiać z bykami

biegać z końmi i psami boso po ściernisku

nigdy nie zaznasz siebie

 

Droga do szkoły

Dzieciństwo z ciężko wypchanym plecakiem

zmartwiałej wiedzy, skamieniałych marzeń,

łopotu wcześnie zniewolonych ptaków,

zapominanych, bezpowrotnych twarzy,

na szkolnej drodze pod górkę wciąż rośnie,

puchnie od metod ojców i matek,

i nigdy się nie staje przeszłością,

tylko wciąż mniejszym i ciaśniejszy światem.

Dzieciństwo niespełnione niekochaniem wielkim

pęcznieje w coraz grubszy, za trudny podręcznik.

 

Bez celu

– Moje kochaństwo! – przytuliłam dwudziestodwuletnią córkę.

– Po co mnie masz? – zapytała zaciekawiona.

Wzruszyłam ramionami:

– Żeby cię kochać.

– A po co mnie kochasz? – drążyła.

– A po nic.

najważniejsze sprawy są po nic

bezcelowe jak badanie kosmosu

nie prowadzą do niczego, nie gonią

do prostszego, łatwiejszego losu

utrudniają ci życie do rozpaczy

nigdy nie jest z wielką sprawą inaczej

siódme niebo jest samo w sobie

tam już drogi są donikąd, niczyje

najważniejsze jest to, że na drodze

jestem – jesteś

kocham – kochasz

że żyjesz

 

Czułe niewolnictwo

córeczka skazana na miłość

bez wyboru

donosi po mnie niemodne

widzenie świata

stare matczyne pojęcia

jak zmatowiałe okulary

naiwnie różowawe

najdroższa niewolniczka

na targu wszelkich wartości

torowaniem drogi w pożarze pokrzyw

parasolem pod siarczaną ulewą

roztuleniem, rozpieszczeniem, rozmową

przewierzeniem o sprawach wiążących

kochaniem

ważniejszym niż Wszechświat

na zawsze

pomagam jej odejść

 

Niobe z sąsiedztwa

przychodziła z sobie tylko wiadomej

rzeczywistości równoległej

ulicy

podobnej do nieskończenie wielu

innych światów

widywano ją w klatce schodowej rudery

w zimnym podwórzu o zapachu stęchłego zapomnienia

dosiadała się do kamiennoszarych

wagabundów żyjących na krawędzi

murków chodników skwerów i parkanów

szwendaczy o których nikt nie wie skąd się biorą

ich pieniądze na gorzkie nieba w powszednich butelkach

i tylko wtedy ożywają

nabierając niewesołych odcieni i barw

a ona

wydawała z siebie przeciągły krzyk płacz złorzeczenia

tak jaskrawo zakrwawione bólem

że każdy milkł porażony chociaż nie mógł słuchać

czasem

trzeźwo stąpała tuląc do piersi zawiniętą w kocyk

najczulej i najdelikatniej jak tylko matka potrafi

lalkę w kształcie i rozmiarze niemowlęcia

nie mieliśmy wątpliwości

umieściła w kukle wezbrane macierzyństwo

czując że mała tam jest

kiedyś

odwieziono ją do zamkniętego świata

który nie jest równoległy do niczego

tam w chłodnych okowach psychotropów

które nie zastępują gorzkich haustów nieba

dość szybko przesiąkła przez ściany

materii do sobie tylko wiadomego sposobu bycia

w końcu nie miała innego wyjścia

i nikt

już nie wspomina Niobe z sąsiedztwa

która nie nosiła przy sobie nawet imienia

 


Joanna Oxyvia Jankowska

Joanna Oxyvia Jankowska - fot. archiwum prywatne

Joanna Oxyvia Jankowska – fot. archiwum prywatne

Nauczycielka, polonistka, bibliotekarka, korektorka, redaktorka. Jej wiersze można znaleźć w czasopismach literackich, głównie w Ogólnopolskim Kwartalniku Artystyczno-Naukowym ZNAJ i w ogólnopolskim miesięczniku literackim „Akant”. Publikowała też w zeszycie literackim grupy Terra Poetica pt. „Tętno” oraz w almanachu tej grupy pt. „Odbicia”, w almanachu poetów wyróżnionych w IX Agonie Poetyckim o Wieniec Akantu pt. „Po co nam wolność?” oraz w antologii pt. „Aninianie Aninianom”, a także w antologii poetów nagrodzonych w ogólnopolskich turniejach jednego wiersza w corocznym Otwockim Święcie Poezji.
W 2011 r. wraz z Markiem Sztarbowskim opublikowała książkę pt. „Poszukiwacz luster” – baśń dla dorosłych, opowiedzianą prozą i poezją.W 2012 r. wydała wraz z dwiema współautorkami zbiór wierszy i opowiadań pt. Miasto. W 2014 r. zredagowała zbiór wspomnień i wierszy wielu autorów o II wojnie światowej pt. „Ostatni Świadkowie”, gdzie znalazło się też jej opowiadanie. Tworzy wiersze liryczne i humorystyczne, teksty piosenek, utwory sceniczne, baśnie dla dorosłych, opowiadania. Od 2009 r. jest liderką grupy literacko-muzycznej Terra Poetica. Współzałożycielka II Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Autorów Polskich, do którego też należy.

 

 

Tags: , , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *