MENU
people-861899_1920

Złodziej – opowiadanie Marcina Radwańskiego

px

Ze sztambucha futurysty – humoreski Marka Jastrzębia.

28 czerwca 2017 Comments (0) Views: 2506 Czytam, Poezja

Bez zbędnego filtra – Nie Czesław, ale Miłosz – poezja.

***

nie wyspałem się

odkąd przyszedłem na świat

bez pytania

czy mam na to ochotę

 

robiąc kolejnego snapa

bez zbędnego filtra

oczy napełniają się smołą

diabeł ma więcej współczucia

mniej plugawych słów

niż mój zaostrzony język

 

cześć

może się poznamy

będę twoim przewodnikiem

po prywatnym piekle

 

 

*** prawo do uczuć ***

mam prawo czuć

w tym zaszczutym świecie

nawet jak jestem twoim alfonsem

batem na tyłku

czy nieudanym orgazmem

 

globalna pustka

opierając się na kciuku

lewo

prawo

masz parę

zatracone słowa

doprowadzą do wyginięcia

bo depresję już mamy

 

 

*** fabryka ***

nie mogę patrzeć

jak twoje życie

z liniową fabułą

zaskakuje tylko ciebie

 

umrzesz

nie znając siebie w sobie

na taśmie produkcyjnej

gdzie wszyscy mają ten sam grymas

zwany uśmiechem

 

uciekaj z fabryki

tych samych umysłów

 

 

*** priorytety ***

nie modliłem się od dawna

chociaż rozmawiam z bogiem

ciężko dysząc nad śmierdzącym kiblem

przeklinając na wszystko dokoła

nim nadejdzie kolejny spazm

 

poszukiwałem cię w krwi i spermie

ciepłych piersiach

porannych kacach

w słowie którego nie dotrzymuję

sam sobie

 

a my

ciągle mijamy się w naszych

priorytetach

 

 

*** zimujące muchy ***

na strychu zimują muchy

pogrążone w bezruchu

głębokiej anabiozie

przekonane o bezpiecznym schronieniu

całe rodziny much

czekają na wiosnę

 

wszystkie wciągnął odkurzacz

mieszając z domowym kurzem

niwecząc wiosenne plany

 

tak jak w życiu

 

 

*** grzech ***

chciałbym się wyspowiadać

z siebie

 

jestem grzechem

niekończącą się nocą

smogiem

otulającym dławiące się miasto

za młody na skruchę

 

czkają na mnie butelki

roztrzęsione serca

zmarnowana sperma

 

puste łóżko

nicość

to na końcu

choć pewnie tego nie doczekam

 

jaka jest pokuta

kiedy grzech

to ja

 

 

*** epitafium dla twojej krótkiej znajomości ***

ciągłość dnia i nocy

jest nieustanie burzona

w brudnych toaletach

gdzie zamiast wody płynie rdza

w lateksie umiera niedoszłe pokolenie

którego nie chcę wychowywać

 

wydawało ci się

że to kłamstwo

ale milczałem prawdą

i to było kłamstwem

z którego się rodzę

każdej zachmurzonej pełni

 

 

fot. z archiwum autora

fot. z archiwum autora

Nie Czesław, ale Miłosz: czyli Miłosz. Mieszka we Wrocławiu. Poza pisaniem zajmuje się muzyką i aktorstwem. Autor skrywa się pod pseudoniamem i nie odkrywa informacji z prywatnego życia. O swoich tekstach nie rozmawia, ani nie podaje interpretacji. Ceni sobie indywidualne podejście do tego co napisał. Prowadzi autorski fanpage na facebooku „Nie Czesław, ale Miłosz”. Strona osiągnęła już ponad 20 tysięcy polubień. Jeden z jego wierszy pojawił się w „Angorze”. Jak długo będzie trwała anonimowość? Nikt tego nie wie.

 

Fb: https://www.facebook.com/NieCzeslawAleMilosz/

 

Instagram – https://www.instagram.com/nieczeslawalemilosz/

 

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *