MENU
PX

Pudełka starej Marlowe

Richard-Ford- z archiwum autorki

Strach przed porażką to dla mnie najlepsza motywacja – Richard Ford

18 maja 2016 Comments (1) Views: 1331 Czytam

A może by tak umrzeć na scenie – poezja Zofii Balbierz

Krzesła

Nie ma na to zgody

Krzyczę w zimny deszcz

Który przykrywa mój głos.

Śmieją się ze mnie

Ponure chmury

Puste krzesła

Korytarze.

Cały świat się ze mnie śmieje

Tylko mnie jest nie do śmiechu

Bo muszę przywyknąć

Do pustych krzeseł.

 

Mors certa ora incerta

Jej długie palce

Napawają mnie lękiem.

Zadbane, od lat

Sięgają kiedy chcą

Po wszystko

Każdego.

A jednak ich codzienne

Muśnięcie moich skroni

Pomaga się oswoić.

Bo przecież w ciemności

Nie pomoże mi

Zamknięcie powiek.

 

Paryski piątek

Patrzę im w oczy

Przez rozlane na ekranie

Litery słowa zdania.

Przecież czuję

Ich ciężar na moich barkach.

Liczę każdy przerwany

Na zawsze głos.

Wzrok chce uciekać

Ale tego chcą i oni

Dlatego zostaję

By mój głos

Mówił chórem nie-

skończonych

Nigdy zdań.

 

Wiersz płońmy

A może by tak

Umrzeć na scenie

Płonąc z pasji

A nie umierać codziennie

W nieprzespaną noc

Spalając się

Bez powodu.

 

Wypadek Wierzbięcice

Widziałam się dzisiaj

Ze śmiercią.

Miała kruche ciało

Rozbite

Przez twardą ludzką głupotę.

Nosiła mokasyny

Kamizelkę z dużą ilością kieszeni

Miała może z pięćdziesiąt lat

Będąc jednocześnie

(od)wieczną.

Ale była przede wszystkim

Mężczyzną

Reanimowanym niepotrzebnie już

Na chodniku.

 

wiesz-09.01.15.

Współczesny Polak musi:

współczesny Polak nic nie musi.

Gotuje się w garnku

Między ziemniakiem a

Burakiem będąc.

Czerwona wypieczona twarz

Tłumi gdzieś historię.

Hańba!

Krzyczy rozwścieczone

Oko, wypatrując końca

Miesiąca.

 

Jakie on ma boskie oczy

Bóg znowu zamknął

Wszechwi(e)dzące oczy

Pewnie tylko mrugnął

Tylko tu na dole

Boskie sekundy

Trwają całe

Bolesne lata.

 

Przywyknij

Może potrzeba nam

Przywyknąć.

Ordynarna normalność

Chałowata przeciętność.

Osobowości

Osobliwości.

Cały firmament przepełniony

Nami

Tylko niektóre dalekie

Błyski

Okazują się warte

Planet.

Może trzeba nam

Przełknąć

Ordynarną normalność

Chałowatą przeciętność.

 

bez tytułu

Mam oczy

Po Mamie

Mam nos

Po Tacie.

Na mojej twarzy

Wciąż są razem.

 

fot. z archiwum autorki

fot. z archiwum autorki

Zofia Balbierz: urodzona 5 grudnia 1995 roku. Uczęszczała do liceum ogólnokształcącego numer 6 w Poznaniu. Tam otrzymała pierwsze wyróżnienie w konkursie poetyckim w roku 2014. W międzyczasie odwagi dodawało jej rozpowszechnianie twórczości wśród znajomych. Pierwsza oficjalna publikacja miała miejsce w czasopiśmie artystycznym „Jednorożec”. Kolejna w gazecie „Angora” i ponownie w „Jednorożcu”. Obecnie studiuje.

 

 

Tags: ,

Komentarze do A może by tak umrzeć na scenie – poezja Zofii Balbierz

  1. MiloM pisze:

    Ten ostatni wiersz – zaledwie kilka słów. A właśnie mnie poraziło na jakieś parę minut… Gratuluję…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *